Reklama

Inflacja w Turcji rośnie nieprzerwanie od roku

W maju turecki wskaźnik wzrostu cen konsumpcyjnych podniósł się z 70 do 73,5 proc. Prognozowano jednak jeszcze gorszy wynik na poziomie76,5 proc. Inflacja u producentów w ciągu miesiąca zwiększyła się z 121,8 proc. do 132,2 proc.

Ceny nad Bosforem rosną nieprzerwanie do 12 miesięcy. Jeszcze rok temu inflacja wynosiła "tylko" 17,1 proc. W listopadzie 2021 roku przekroczyła 20 proc., w lutym - 50 proc., a w kwietniu zbliżyła się do 70 proc. Wiara Turków w oficjalne statystyki jest jednak ograniczona, tym bardziej, że z szacunków niezależnej firmy Enagrup wynika, że w kwietniu faktyczna inflacja konsumencka w Turcji sięgnęła 156,9 proc.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Reklama

Stopy "Sułtana"

W Turcji realna stopa procentowa wynosi minus 59,5 proc., bo taka jest różnica między inflacją, a główną stopą banku centralnego, która nie zmienia się od końca 2021 roku i wynosi 14 proc. Jesienią zeszłego roku - przy inflacji 20 -procentowej - Societe Generale przewidywał, że Bank Turcji będzie zmuszony podnieść stopy procentowe do 19 proc. w pierwszym kwartale 2022 roku. Goldman Sachs był podobnego zdania i prognozował, że w drugim kwartale tego roku tureckie stopy będą 20-procentowe.

 Obie instytucje pomyliły się, głównie dlatego, że nad Bosforem kierunki polityki monetarnej nie zależą od uwarunkowań ekonomicznych, lecz od politycznej woli prezydenta Recepa Erdogana. "Sułtan" w ostatnich latach zwolnił z pracy trzech kolejnych gubernatorów Banku Centralnego Republiki Tureckiej. Pod jego presją od września do grudnia 2021 roku zredukowano stopy procentowe o 500 punktów bazowych - z 19 do 14 procent.

Prezydent Erdogan prezentuje niezwykle oryginalne poglądy ekonomiczne. Jego zdaniem, inflacja jest wywoływana przez wysokie stopy procentowe i dlatego powinny być one obniżane. Prezydent liczy na to, że krajowa gospodarka będzie napędzana przez tani kredyt, inwestycje i eksport. Tymczasem autorzy podręczników ekonomii zalecają, by w okresach szalejącej inflacji przeprowadzać podwyżki stóp procentowych. W ten sposób można wyhamować ekspansję kredytu, zachęcić ludzi do oszczędzania i w konsekwencji ograniczyć tempo spadku siły nabywczej pieniądza.

Prezydent Turcji dla swoich posunięć znajduje także religijne uzasadnienie. Podtrzymując nakaz utrzymywania niskich stóp odwołuje się do obowiązującego w islamie zakazu lichwy. - Jako muzułmanin, będę nadal robił to, co jest wymagane przez Nass - deklaruje. Nass to termin tłumaczony jako "wyraźny nakaz prawny" albo "boski dekret".

Lira w opałach

- Dzięki obniżkom stóp doczekamy się spadku inflacji w ciągu kilku miesięcy. Nasz kraj nie będzie już rajem dla tych, którzy wzbogacają się na wysokich stopach procentowych. Upadek liry jest wynikiem ekonomicznego oblężenia, ale Turcja nie wycofa się ze swojej nowej polityki gospodarczej - mówił pod koniec 2021 roku Recep Erdogan.

Wspomniany przez niego upadek waluty to dotkliwy jej regres z poziomu 8,5 liry za dolara wiosną zeszłego roku do stanu z 20 grudnia, kiedy za dolara płacono 18,2 liry. W pierwszych tygodniach tego roku kurs utrzymywał się na względnie stałym poziomie 13-14 lir. Jeszcze na początku maja wynosił 14,8 liry, ale dziś za amerykańską walutę płaci się około 16,5 liry. Złoty także wzmocnił się wobec tureckiej waluty. W grudniu 2021 roku lira kosztowała 38 groszy, a teraz - 26 groszy.

 Stratedzy z TD Securities spodziewają się, że jeszcze w tym kwartale dolar osiągnie poziom 19 lir. Ich zdaniem, może to sprowokować Bank Turcji do przeprowadzenia pierwszej od dawna podwyżki stóp procentowych. Bardzo radykalny scenariusz przedstawiają ekonomiści Commerzbanku. - Jeśli turecki bank centralny wszystko zrobi źle, lira upadnie. Innymi słowy, na pytanie, jak daleko posunie się deprecjacja waluty, odpowiedź jest prosta: nie ma limitu. Nie istnieją "sprawiedliwe" poziomy, na których ten proces może się zakończyć - napisano w raporcie banku.

Argumenty do podważenia

Obniżki stóp procentowych wymuszane przez Recepa Erdogana były uzasadniane w oficjalnych komunikatach Banku Turcji w sposób przypominający oświadczenia wydawane w tamtym czasie przez niektóre inne banki centralne - w tym także przez nasz NBP, który do niedawna nie widział potrzeby zaostrzania polityki pieniężnej.

"Wzrost inflacji będzie w znacznej mierze przejściowy i ustąpi wraz z normalizacją popytu konsumpcyjnego, złagodzeniem napięć w łańcuchach dostaw oraz ograniczeniem efektów niskiej bazy. W związku z tym banki centralne w rozwiniętych gospodarkach kontynuują ekspansywne nastawienie w politycy monetarnej i realizują programy skupu aktywów" - napisało kierownictwo Banku Turcji pod koniec zeszłego roku zaraz po podjęciu decyzji o obniżeniu stóp procentowych. Dziś jednak kierunek polityki monetarnej obrany przez Turków jest porzucany przez kolejne banki centralny, rezygnujące z dodruku pieniędzy i podwyższające stopy.

Jacek Brzeski

Zobacz również:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »