Jak polski bank wpadł na islandzką minę!

Historia, którą tutaj opiszemy, dotyczy nieistniejącego już banku, ale ciągle działającej aktywnie na rynku finansów prezes tej instytucji. Osoba, która swoją decyzją spowodowała gigantyczne straty w jednym banku, może współkierować inną instytucją bankową? Jest to możliwe. W Polsce.

Chodzi o Mazowiecki Bank Regionalny i jej szefową - Danutę Kowalczyk.

Mazowiecki Bank Regionalny S.A. (MR Bank), obok Gospodarczego Banku Wielkopolski S.A. i Banku Polskiej Spółdzielczości S.A., był najmniejszą instytucją zrzeszającą banki spółdzielcze. MR Bank zabezpieczał płynność finansową 77 banków spółdzielczych, a także prowadził własną działalność bankową. Zrzeszone banki spółdzielcze prowadziły działalność na terenie siedmiu województw: mazowieckiego, łódzkiego, podlaskiego, pomorskiego, kujawsko-pomorskiego, warmińsko-mazurskiego i lubelskiego. MR Bank był więc obecny na terenie połowy kraju.

Reklama

Danuta Kowalczyk zaczęła pracę w MR Banku w 1999 roku - najpierw była dyrektorem departamentu kredytów i gwarancji, potem powoli pięła się po szczeblach bankowej kariery. Została członkiem zarządu banku, potem jego wiceprezesem. 1 stycznia 2008 roku objęła stanowisko prezesa MR Banku.

"Nie ukrywam, że powierzenie mi obowiązków prezesa zarządu jest dla mnie nie tylko wielkim wyzwaniem zawodowym, a także wiąże się z ogromną odpowiedzialnością za sprawne funkcjonowanie i przyszłość banku, a także całego zrzeszenia. Sądzę, że moja wieloletnia praca w bankowości spółdzielczej, a ostatnio ponad pięcioletnie współzarządzanie Mazowieckim Bankiem Regionalnym S.A. pozwoli mi dobrze wypełniać nowe obowiązki"- mówiła w jednym z wywiadów tuż po objęciu stanowiska prezesa. - Trzeba przypomnieć, że banki spółdzielcze, realizując swoją misję w środowiskach lokalnych, nie nastawiają się jedynie na zysk jako podstawę swojej działalności" - podkreślała.

Ale m.in. to właśnie chęć uzyskania ponadprzeciętnych zysków stała się właśnie powodem kolosalnych kłopotów finansowych MR Banku. I początkiem jego końca.

Mamy więc 2008 rok. MR Bank decyduje się ulokować część nadwyżki finansowej powierzonej mu przez banki spółdzielcze na Islandii.

Nietrafiona inwestycja

Trzeba przyznać, że na taką lokatę kapitału prezes banku wybrała fatalny moment. Bo właśnie w październiku 2010 roku Islandia przeżyła potężne załamanie gospodarcze - rynek akcji spadł o ponad 90 proc., bezrobocie wzrosło dziesięciokrotnie, inflacja poszybowała w górę aż do poziomu 18 proc., ale najpoważniejszy był rozpad systemu bankowego.

Banki, kuszące przez lata wysokim oprocentowaniem lokat nie tylko swoich obywateli, ale także zamożnych mieszkańców Wielkiej Brytanii czy Holandii, stały się niewypłacalne. Co w takiej sytuacji zrobił islandzki rząd? Nie poszedł wzorem innych europejskich krajów i nie ratował instytucji finansowych za wszelką cenę, ale swoim trzem największym bankom (Kaupthing Bank, Glitnir Bank i Landsbank) pozwolił upaść, a następnie je znacjonalizował. Wyodrębnił z nich części, które obsługiwały kraj, i ochronił w ten sposób oszczędności swoich obywateli. Przestano natomiast wypłacać depozyty i zobowiązania obywatelom zagranicznym, a także firmom i innym bankom - jak choćby MR Bankowi.

Ile stracił MR Bank wskutek tej nietrafionej inwestycji?

Z nieoficjalnych informacji wynika, że może chodzić o kwotę aż 50 mln zł. Kłopoty z islandzką lokatą od razu odbiły się na finansach banku. Jeszcze na koniec III kwartału 2008 r. wykazywał blisko 10 mln zł zysku netto, w końcu grudnia miał 30 mln zł straty. Ujemny wynik doprowadził do tego, że współczynnik wypłacalności obniżył się poniżej 8 proc. wymaganych przez Komisję Nadzoru Finansowego.

"Jak się szuka inwestycji, trzeba ich szukać na własnym podwórku, a nie na zamorskich lokatach" - tak sprawę nietrafionych inwestycji MR Banku ocenia dla nas anonimowo jeden z ekspertów rynku finansowego. - Zwłaszcza, że sektor banków spółdzielczych jest słabiej "oprzyrządowany", jeśli chodzi o know-how, czyli fachową wiedzę, niż na przykład banki komercyjne".

Islandzkimi inwestycjami MR Banku zainteresowali się także posłowie, zaniepokojeni, czy nie odbiją się one na kondycji bankowej spółdzielczości.

Pytali, co nadzór bankowy w tej sprawie zrobił. I jaką otrzymali odpowiedź?

"Bank jest samodzielną jednostką organizacyjną, określającą na podstawie własnych decyzji zakres działania, globalną strategię i szczegółową politykę, oraz podejmuje samodzielnie i niezależnie decyzje, ponosząc za nie pełną odpowiedzialność, w tym także odpowiedzialność za osiągane wyniki finansowe. Oznacza to, że zarządzanie przedsiębiorstwem bankowym leży w gestii władz statutowych banku. Zawierane przez banki transakcje (w tym lokowanie środków) nie są przedmiotem konsultacji czy też jakichkolwiek negocjacji z organem nadzoru - tłumaczył w 2010 roku ówczesny wiceminister finansów Dariusz Daniluk w odpowiedzi na interpelację poselską. - Należy także wskazać, że wykonywane przez bank czynności bankowe, w tym m.in. zawieranie umów dotyczących lokowania środków, objęte są tajemnicą bankową. Tajemnica ta, zgodnie z postanowieniami art. 104 ustawy Prawo bankowe, obejmuje wszystkie informacje dotyczące czynności bankowej, uzyskane w czasie negocjacji, w trakcie zawierania i realizacji umowy, na podstawie której bank daną czynność wykonuje".

"Takich inwestycji majątkowych wiążących się z zakupem aktywów nie wiązałbym raczej z tajemnicą bankową. To tak, jakby jedna z dużych grup bankowych dokonywała zakupów i mówiła: ja wam nie powiem, co kupuję - mówi nasz ekspert. - Jak to się ma do obowiązującej na rynku kapitałowym zasady przejrzystości?" - pyta.

Posada byłej prezes

Mamy 2009 rok. MR Bank zmuszony jest przeprowadzić emisję akcji, by zasypać dziurę w bilansach po chybionej inwestycji. Choć dla banków w Polsce nie jest to najgorszy czas, kondycja MR Banku nie jest najlepsza. Co prawda w 2009 roku wypracował 4 mln zł zysku, ale radził sobie najsłabiej spośród banków zrzeszających, w dodatku odłączały się od niego kolejne banki spółdzielcze - w 2011 roku MR Bank skupiał już tylko 66 instytucji.

Zapada decyzja: MR Bank zostanie połączony z Gospodarczym Bankiem Wielkopolski. KNF wydała zgodę na połączenie 7 czerwca 2011 r. I tak powstał SGB-Bank S.A. zrzeszający 207 banków spółdzielczych. Na jego czele staje Paweł Pawłowski, dotychczasowy prezes GBW S.A.

Dla środowiska sprawa jednak jest jasna: GBW uratował MR Bank. Co dzieje się z panią prezes? Swoją aktywność kontynuuje w SGB-Banku, jest jego wiceprezesem.

Posłowie znów zaniepokojeni pytają: czy przejęcie zagrożonego upadłością MR Banku S.A. przez GBW S.A. nie spowodowało naruszenia stabilności finansowej banku przejmującego oraz bezpieczeństwa znajdujących się w nim depozytów?

"Nie wpłynęło to na stabilność finansową banku przejmującego oraz nie spowodowało zagrożenia dla bezpieczeństwa środków zgromadzonych w banku - przekonywał kilka miesięcy temu wiceminister finansów Wojciech Kowalczyk i zawile tłumaczył: - Za połączeniem obu banków przemawiało uzasadnienie ekonomiczne. Proces konsolidacji spółek wpływa na zwiększenie kapitałów, w tym w szczególności kapitałów stabilnych, połączonej struktury. Wzrost funduszy własnych umożliwił finansowanie większych przedsięwzięć inwestycyjnych, które ograniczone są poziomem funduszy własnych w powiązaniu ze współczynnikiem koncentracji. Jednocześnie połączenie pozwoli na zwiększenie efektywności działalności poprzez wykorzystanie efektu korzyści skali i doświadczeń obu spółek. Konsolidacja wpływa także na niższy koszt jednostkowy produktów i usług oraz działań w zakresie reklamy i pozyskiwania klientów, a także na poprawę konkurencyjności połączonego banku".

Styczeń 2013 roku: Paweł Pawłowski składa rezygnację ze stanowiska. "Moja decyzja związana jest z różnicami poglądów, ujawnionymi w trakcie toczącej się dyskusji nad modyfikacją strategii SGB" - informuje w piśmie do spółdzielców.

Choć dawne inwestycje Danuty Kowalczyk nie są tajemnicą, rada nadzorcza SGB-Banku decyduje o powołaniu właśnie jej na stanowisko pełniącej obowiązki prezesa. "Bank zrzeszający ma być bezpiecznym, silnym bankiem dostarczającym produkty bankom spółdzielczym" - wyjaśnia Kowalczyk kilka dni po powołaniu.

"Gdybym myślał o zakupie akcji tego podmiotu, to wiedząc, że na jego czele stanie osoba, która doprowadziła niegdyś do znacznego osłabienia instytucji finansowej, bardzo bym się nad tym zastanowił" - mówi nasz ekspert.

Zgodnie z przepisami prezesa zarządu banku spółdzielczego powołuje rada nadzorcza, ale zgodę na to musi wydać komisja Nadzoru Finansowego. "Do KNF został złożony wniosek rady nadzorczej SGB-Banku S.A. o wyrażenie zgody na pełnienie funkcji prezesa SGB-Banku S.A." - potwierdza Łukasz Dajnowicz, rzecznik prasowy KNF.

KNF ma wątpliwości

Ale już wiadomo, że Danuta Kowalczyk z funkcją prezesa musi się pożegnać. Dlaczego? Wszystko wskazuje na to, że KNF jednak nie zgodziła się, by to ona kierowała bankiem.

"KNF w każdym przypadku musi ocenić zarówno doświadczenie zawodowe, jak i rękojmię kandydata na stanowisko prezesa banku. Oceniając te przesłanki, KNF dysponuje m.in. informacjami związanymi ze sprawowanym przez siebie nadzorem nad instytucjami, w których kandydat na prezesa był uprzednio zatrudniony, jeżeli była to instytucja nadzorowana przez KNF, na przykład bank lub inna instytucja finansowa" - wyjaśnia Paweł Pelc, były dyrektor w Urzędzie Komisji Nadzoru Finansowego.

Zagłosuj w internetowym referendum w sprawie OFE

Jak udało nam się dowiedzieć, co do działalności Danuty Kowalczyk jako prezes MR Banku nadzór miał wątpliwości. "Możemy potwierdzić, że KNF udzieliła czterokrotnie upomnienia Mazowieckiemu Bankowi Regionalnemu S.A. w okresie pełnienia funkcji prezesa zarządu tego banku przez panią Danutę Kowalczyk oraz skierowała zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Natomiast nie możemy szczegółowo informować o sytuacji i działaniach podejmowanych wobec poszczególnych podmiotów nadzorowanych" - mówi Łukasz Dajnowicz.

Sięgamy więc po informacje do prokuratury: "Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadziła postępowanie sprawdzające w sprawie wyrządzenia Mazowieckiemu Bankowi Regionalnemu S.A. szkody majątkowej w wielkich rozmiarach poprzez niedopełnienie obowiązków przez członka zarządu tego banku. Zawiadomienie w tej sprawie do Prokuratury wpłynęło od Komisji Nadzoru Finansowego w dniu 24 czerwca 2010 roku" - mówi prok. Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Prokuratura odmówiła jednak wszczęcia śledztwa. Decyzję tę KNF zaskarżył do Sądu Okręgowego, on jednak utrzymał ją w mocy.

19 marca 2013 roku: Rada Nadzorcza powołuje na stanowisko p.o. prezesa SGB dotychczasowego wiceprezesa, Ryszarda Lorka. Skąd ta zmiana? SGB nie udziela nam odpowiedzi na to pytanie. Wszystko wskazuje, że to on teraz będzie kierował bankiem. A Danuta Kowalczyk? Nadal będzie wiceprezesem, jest niezatapialna.

Izabela Kordos

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Gazeta Bankowa
Dowiedz się więcej na temat: bank | kryzys | wpadł | Islandia | polskie banki | KNF | banki spółdzielcze | bańki
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »