Reklama

Jaki gaz łupkowy w Polsce? Amerykański czy krajowy?

Wkrótce będziemy w Polsce mogli korzystać z gazu niekonwencjonalnego. Wszystko wskazuje na to, że mimo trudności i przeszkód stawianych przez oponentów, gaz łupkowy w Polsce "wypłynie". Pytanie tylko: skąd? Z istniejących na terenie Polski złóż czy amerykańskiego terminala LNG w Świnoujściu?

Zwolennicy rozwijania koncepcji gazu niekonwencjonalnego argumentują swoje racje, wskazując przykłady szybkiego wzrostu jego wydobycia w USA. Sugerują, że odtworzenie identycznego schematu w Polsce jest jedynie kwestią czasu i dobrych chęci. Ignoruje się przy tym, że proces wydobycia gazu z łupków na skalę przemysłową w Stanach Zjednoczonych rozpoczął się 15 lat temu, a na szybki rozwój tego sektora złożyło się wiele sprzyjających czynników, które w Polsce nie występują.

Gaz łupkowy w Polsce i USA - najważniejsze różnice

Sektor ropy i gazu istnieje w USA i rozwija się intensywnie od ponad 100 lat. Przez dziesięciolecia wydobycia ropy naftowej i gazu konwencjonalnego wykonano tam kilkanaście tysięcy odwiertów, które są teraz źródłem informacji przy poszukiwaniu gazu z łupków, ułatwiając jego eksploatację. Takiej bazy informacyjnej Polska nie posiada, a dokumentacja gromadzona jest w tempie proporcjonalnym do stopnia aktywności posiadaczy koncesji, których działania nie zawsze nakierowane są na jak najszybsze rozpoznanie potencjału złóż węglowodorów na polskich ziemiach.

Reklama

Rozwijane w Stanach Zjednoczonych przez dziesięciolecia przemysł i infrastruktura związana z wydobyciem gazu i ropy naftowej zostały bezpośrednio skierowane na sektor gazu z łupków. Producenci gazu z łupków z powodzeniem wykorzystują parki maszynowe służące wydobyciu konwencjonalnego gazu ziemnego. Również te, które z powodu wyczerpania złóż, przez lata były nieaktywne, a dziś przeżywają swoją "drugą młodość". W Polsce nie mamy potencjału w postaci parku maszynowego i infrastruktury gazowej. Do ich zbudowania niezbędny jest czas, pieniądze i sprzyjające uwarunkowania prawno-gospodarcze.

Istotną kwestią różniącą rynek amerykański od polskiego są też interesy właścicieli terenów kryjących złoża węglowodorów. W USA właściciel ziemi, farmer, partycypuje w zyskach z wydobycia kopalin występujących pod powierzchnią jego nieruchomości, co powoduje, że jest zainteresowany rozpoczęciem prac na swoim terenie, licząc na stosowne profity w przyszłości. Przed rozpoczęciem prac wydobywczych amerykańscy operatorzy zawierają z farmerem kontrakt, na mocy którego uzyskują prawo do dysponowania częścią gruntu w zamian za udział w zyskach z wydobycia. W tym kontekście istnieje nawet pewnego rodzaju współzawodnictwo między właścicielami nieruchomości, na których mają być przeprowadzane prace poszukiwawcze, a następnie wydobywcze.

W Polsce, jak i w Europie, kopaliny są skarbem narodowym. Polski rolnik w najgorszym przypadku może być nawet wywłaszczony z ziemi, na której planowane są prace wydobywcze. Pozostaje mu jedynie oczekiwać na ewentualne przyszłe profity pochodzące pośrednio z podatków zasilających budżet państwa i samorządów lokalnych. Dlatego trudno dziwić się negatywnemu nastawieniu społeczności lokalnych do prac poszukiwawczych prowadzonych w pobliżu ich gospodarstw. Zwieńczone sukcesem poszukiwania gazu dla nich samych oznaczać mogą porażkę.

W kontekście społeczności lokalnych ważnym czynnikiem, odróżniającym rynek amerykański od polskiego, jest niewielkie zaludnienie terenów USA, na których wydobywa się gaz łupkowy. Wiąże się to z mniejszą uciążliwością samej produkcji dla mieszkańców. Ponadto, poszczególne stany są właścicielami ogromnych niezaludnionych obszarów, w przeszłości bezużytecznych, a obecnie dzierżawionych pod działalność wydobywczą.

Gaz łupkowy w USA - rewolucja czy ewolucja?

Istniejące uwarunkowania pozwoliły Stanom Zjednoczonym na stosunkowo szybkie wykorzystanie gazu niekonwencjonalnego i zwiększenie jego udziału w krajowym rynku energii. Nie można zapominać, że rewolucji gazowej w USA sprzyjała także znacznie mniejsza niż w Polsce uciążliwość biurokracji w całym procesie produkcyjnym. Mimo to, zamiana struktury wydobycia surowców energetycznych i uzyskanie przez Stany Zjednoczone niezależności w tym obszarze zajęły prawie 15 lat. Proces wydobycia gazu z łupków na skalę przemysłową rozpoczął się w USA przed rokiem 2000, przyczyniając się do znaczącego spadku wydobycia gazu konwencjonalnego off i on shore. Udział gazu łupkowego zaczął dynamicznie zwiększać się po roku 2005, przekraczając w 2012 roku 30 proc. w całkowitej produkcji. To uczyniło USA największym producentem gazu naturalnego na świecie z wolumenem ponad 800 mld m3. Dominacja ta potrwa jeszcze długo i będzie wpływać na inne sektory, w tym produkcji energii, ciepła i sektor przemysłowy.

Na wykresie przedstawiono tempo wzrostu udziału gazu ziemnego z łupków w strukturze ogólnego wydobycia w Stanach Zjednoczonych, począwszy od połowy lat dziewięćdziesiątych. W długoterminowej perspektywie tylko shale gas będzie zwiększał swój wolumen.

Duży wolumen gazu ziemnego z łupków jako źródła energii oraz jego niska cena wpłynęły na strukturę źródeł wytwarzania energii w USA. W krótkim czasie udział energii wytwarzanej z węgla spadł z 49,6 proc. w 2005 roku do 37,4 proc. w 2012 roku, natomiast udział gazu wzrósł z 18,8 proc. do 30,3 proc. Produkcja energii z gazu jest zwyczajnie tańsza (w co trudno jest uwierzyć w polskich lub europejskich warunkach). To samo dotyczy wytwarzania ciepła systemowego. Dlatego na rynku amerykańskim konsekwentnie modernizowane są zakłady w celu przystosowania ich do spalania paliwa gazowego. Ze względu na atrakcyjną cenę udział gazu naturalnego w ogólnym bilansie w najbliższych latach będzie systematycznie rósł, kosztem udziału węgla i produktów naftowych.

Gaz naturalny w walce z emisjami gazów cieplarnianych

Rosnący udział wolumenu gazu naturalnego w wytwarzaniu energii elektrycznej i ciepła powoduje naturalny spadek emisji gazów cieplarnianych w globalnym bilansie Stanów Zjednoczonych. Przy tym trendzie USA są w stanie znacznie obniżyć bilans swoich emisji, bez konieczności wymuszania modernizacji działaniami ustawowymi, co wytrąca wielu gremiom argument, iż tylko regulacjami można doprowadzić do obniżenia emisji NOx i SOx. Dalsze obniżenie jest tym bardziej pewne, jeśli spojrzymy na poniższe na dane wskazujące, iż budowane w najbliższej perspektywie elektrownie będą oparte na gazie i energii ze źródeł odnawialnych. Dane wskazują, że w dalszej perspektywie nowe moce w energetyce i kogeneracji w USA zostaną zastąpione przez jednostki zasilane gazem, a elektrownie węglowe będą budowane w śladowej skali, pomimo faktu, że ceny węgla w USA są niższe, a jego wydobycie znaczenie łatwiejsze niż w Polsce.

Unia Europejska łupkom niechętna

W Polsce, podobnie jak ostatnio w Wielkiej Brytanii, trwają intensywne prace legislacyjne mające na celu zachęcenie przyszłych inwestorów prywatnych do prowadzenia kosztownych poszukiwań złóż węglowodorów. Oba kraje stanowią wyjątek, ponieważ co do zasady większość państw europejskich nie posiada tak dużych zasobów gazu łupkowego lub też, rozwinęły inne rodzaje generowania energii, które w zderzeniu z shale gas w wydaniu amerykańskim, bez dotacji lub zaangażowania kapitałowego państwa, staną się zwyczajnie nieopłacalne.

Agendy europejskie przekonują, że tylko odgórne, jednolite regulacje prawne dotyczące warunków poszukiwania i eksploatacji gazu, są w stanie ustrzec Unię Europejską przed skażeniem środowiska oraz ignorowaniem woli lokalnych społeczności, jak to ma miejsce rzekomo w USA. Jednak wystarczy przyjrzeć się uważnie rynkowi amerykańskiemu, by dostrzec, że tamtejsze regulacje umożliwiające prowadzenie hydraulicznego szczelinowania, tworzone są przez organy administracji z uwzględnieniem woli lokalnych mieszkańców.

Po pierwsze w wielu hrabstwach różnych stanów wprowadzono memoranda lub też zakaz prowadzenia hydraulicznego szczelinowania. Niektóre stany, jak Vermont wprowadziły de facto zakaz wydobycia gazu łupkowego. Lokalne społeczności mają realny wpływ na decyzje o prowadzeniu na terenie ich hrabstwa działalności i na obszarach gęsto zaludnionych wydobycie shale gazu jest prawnie zakazane. Po drugie Agencja Ochrony Środowiska oprócz tego, że informuje i udostępnia dane i analizy swoich badań wszystkim zainteresowanym, posiada również odpowiednią komórkę zajmującą się interwencjami w przypadku zgłoszonych nieprawidłowości lub zanieczyszczeń środowiska dokonywanych przez nierzetelnych koncesjonariuszy. Z tych powodów nie można się zgodzić z twierdzeniami, iż sektor shale gas w USA działa w sposób nieskrępowany. W rzeczywistości jest kontrolowany i agendy rządowe starają się, aby polityka informacyjna dotycząca problemów związanych z wydobyciem gazu łupkowego była jak najbardziej transparentna.

Unia Europejska nie może zabronić wydobycia kopalin na terytoriach państw członkowskich, jednak może, poprzez odpowiednią legislację, skutecznie zniechęcić potencjalnych inwestorów do rozpoczęcia prac. Podczas ostatnich lipcowych głosowań nad dyrektywą w sprawie oceny skutków inwestycji publicznych i prywatnych na środowisko naturalne, Komisja Środowiska Parlamentu Europejskiego przyjęła projekt, iż wszystkie etapy między innymi eksploatacji gazu z łupków będą objęte pełną procedurą oceny oddziaływania na środowisko. To oczywiście powoduje znaczące wydłużenie oraz dodatkowe obciążenie finansowe całego procesu inwestycyjnego.

Nakładanie takich obowiązków formalnych i środowiskowych realizowane w ramach polityki małych kroków, polegającej na dodawaniu obostrzeń dotyczących wydobycia gazu niekonwencjonalnego do różnych dyrektyw, prowadzi do skutecznego zamknięcia tematu gazu z łupków w Unii Europejskiej. W finalnym rachunku przez najbliższych kilkanaście lat inwestorzy prywatni nie będą widzieć uzasadnienia ekonomicznego dla poszukiwania węglowodorów na terenie krajów członkowskich. Chociaż oficjalnie decydenci unijni w kwestii gazu niekonwencjonalnego formułują neutralne opinie, to rzeczywiste intencje uwidaczniają się w kierunku, w jakim prowadzone są prace legislacyjne. Najbliższe miesiące pokażą, czy w Unii Europejskiej nastąpi zmiana podejścia do gazu łupkowego.

Oprócz zniechęcających sygnałów z Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej, dodatkowe wyzwania w sferze fiskalnej przedsiębiorcom planującym inwestycje w gaz łupkowy w Polsce do tej pory stawiała również administracja publiczna. Skutek był taki, że światowi operatorzy mający wieloletnie doświadczenie w tym biznesie, bez sentymentu opuścili nasz kraj, przenosząc swoją aktywność w inne rejony świata. Wycofanie się kilku poważnych inwestorów przyczyniło się do opracowania nowych, korzystniejszych dla inwestorów zasad opodatkowania wydobycia węglowodorów, które polski rząd ogłosił w połowie czerwca br. Przedstawiony projekt jest znacznie bardziej racjonalny. Przewiduje m.in. okresowe zwolnienie z podatków dla spółek poszukujących i wydatkujących środki na wydobycie węglowodorów. Proponuje także więcej stawek podatkowych, uzależnionych od struktury przychodów i kosztów związanych z taką działalnością. Jest to niewątpliwie dobry sygnał dla inwestorów.

Polska "rewolucja łupkowa"?

Do wydobycia gazu łupkowego na przemysłową skalę droga jeszcze daleka. Poza pracą, jaką trzeba wykonać wewnątrz kraju, czeka nas jeszcze dużo dyplomatycznych wysiłków w Brukseli. USA rozwijały sektor gazu z łupków przez kilkanaście lat. Nie powinnyśmy spodziewać się, że w Polsce budowa tego sektora potrwa krócej. Na zmianę struktury sektora energetyki zawodowej oraz ciepłownictwa przez wydobywany w Polsce gaz niekonwencjonalny będziemy musieli czekać cierpliwie. W całym zamieszaniu gazowo - łupkowym jest dobra wiadomość dla konsumentów. Z rosnącym prawdopodobieństwem po 2015 roku nasze rachunki za gaz będą niższe, dzięki amerykańskiemu i kanadyjskiemu shale gas, który miejmy nadzieję trafi do Europy Środkowo-Wschodniej przez terminal LNG w Świnoujściu.

adw. Igor Hanas

Prawnik w polskim oddziale międzynarodowej kancelarii Squire Sanders, która specjalizuje się m.in. w obsłudze projektów wydobycia i dystrybucji gazu z łupków na rynku amerykańskim

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »