Reklama

Kina. Są pomysły jak pomóc branży w wychodzeniu z kryzysu

Po długim weekendzie majowym otwarte mogą zostać instytucje kultury, w tym kina. Branża kinowa liczy, że ograniczenia zostaną zniesione w całej Polsce. Apeluje, by nie stosować regionalizacji w otwieraniu placówek, dopuścić obłożenie 50 proc. widowni i zezwolić na konsumpcję przekąsek na sali. Proponuje też utworzenie bonu kulturalnego, rekreacyjnego i sportowego o wartości 50 zł na obywatela.

Reklama

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Reklama

Minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział kilka dni temu, że po długim weekendzie prawdopodobnie otwarte zostaną instytucje kultury. Argumentował, że miejsca te wydają się bezpieczne, potwierdzają to analizowane przez resort badania. - To bardzo dobra wiadomość zarówno dla kin, jak i dla widzów, którzy bardzo stęsknili się za kinem - komentuje w rozmowie z Interią Joanna Kotłowska, prezes Polskiego Stowarzyszenia Nowe Kina.

Dodała jednocześnie, że branża zwróciła się do rządu z prośbą o to, by nie stosować regionalizacji przy otwarciu kin. Tylko otwarcie wszystkich placówek gwarantuje, że dystrybutorzy zdecydują się na wprowadzenie na duże ekrany swoich filmów. W lutym, gdy odmrożono tymczasowo instytucje kultury, swoje podwoje dla widzów otworzyło około 200 małych kin. Sprzedaż była na niskim poziomie, ok 10 tys. biletów dziennie (wobec średnio ok. 160 tys. dziennie w 2019 roku).

Branża liczy, że dopuszczalne obłożenie sali w pierwszym okresie po otwarciu wyniesie 50 proc. - Zależy nam też na tym, by konsumpcja napojów i przekąsek była dozwolona, to część naszej oferty. Kina, tak jak inne instytucje kultury, są bezpieczne, co potwierdzają badania z innych rynków. Jeżeli otwierane są restauracje czy bary, to konsumpcja na wypełnionych w połowie salach kinowych z odpowiednią wentylacją jest tym bardziej bezpieczna. Pasażerowie w samolotach czy pociągach także mogą zdejmować maseczki do posiłków. Będziemy oczywiście stosować wszelkie zasady reżimu sanitarnego, tak by uczestnictwo w seansie było dla widzów bezpieczne - poinformowała Kotłowska.  

Sektor ma za sobą trudny czas. W zeszłym roku kina były zamknięte w sumie przez około pół roku. Sprzedaż wyniosła w 2020 roku zaledwie 20-25 proc. sprzedaży z 2019 roku, kiedy to sprzedano 61 mln biletów. - Finansujemy się z kredytów. Branża bankowa nam ufa i nie mamy problemu z uzyskaniem finansowania. Wszyscy wierzą, że po otwarciu kina będą generowały dobre wyniki. Ale zadłużenie trzeba będzie spłacać  - informuje Kotłowska.

Kina pozostają zamknięte również od początku tego roku, z chwilowym poluzowaniem od 12 lutego, z którego zdecydowały się skorzystać jedynie małe kina studyjne (co wynikało z zasad programu wsparcia PISF). Multipleksy nie były gotowe na tymczasowe otwarcie, zadeklarowane na dwa tygodnie. Przedstawiciele wielkich kin informowali, że pogorszy to ich wyniki finansowe. Problemem była przede wszystkim dostępność filmów, które potrzebują odpowiedniej promocji. Kampania reklamowa trwa 6-8 tygodni w przypadku filmu średniej wielkości i nawet kilka miesięcy w przypadku największych produkcji. Do multipleksów należy 950 ekranów na 1500 ekranów w Polsce.

Prezes Polskiego Stowarzyszenia Nowe Kina nie ma wątpliwości, że widzowie ruszą na seanse, gdy tylko pojawi się taka możliwość. Podobny trend widoczny jest na rynkach, które już się odtworzyły bądź się otwierają. - W Chinach, Japonii czy USA, rynki mocno odbijają, sprzedaż biletów wygląda bardzo dobrze. Ludzie chcą chodzić do kina. U nas będzie tak samo - powiedziała. Tym bardziej, że dostępna będzie już część repertuaru zagranicznego w związku z restartem rynku w Stanach Zjednoczonych. - Możemy też liczyć na repertuar polski, mniej więcej 20-30 filmów czeka na wejście do kin, czekamy na przedłużenie programu PISF wspierającego dystrybutorów - informuje Kotłowska.

W ramach konsultacji społecznych Krajowego Planu Odbudowy Polskie Stowarzyszenie Nowe Kina zgłosiło do ministerstwa funduszy regionalnych program reform branży. Proponuje uruchomienie bonu kulturalnego, rekreacyjnego i sportowego o wartości 50 zł dla obywatela. Bon pomógłby branżom dotkniętym kryzysem związanym z pandemią, analogicznego do bonu turystycznego. Każdy mógłby zdecydować, na którą formę rozrywki chciałby spożytkować bon. Stowarzyszenie szacuje, że wykorzystałoby go mniej więcej 50 proc. Polaków, co oznaczałoby dopływ do instytucji sportowych i kulturalnych ok. 1 mld zł.

Reformy sektora mają też koncentrować się na podnoszeniu kompetencji w zakresie cyfryzacji i obniżeniu energochłonności. Ale istotnym elementem programu jest także przystosowanie obiektów kultury, rozrywki, rekreacji. - Dużo czasu upłynie, zanim miejsca takie jak teatry, kina, sale koncertowe czy stadiony będą mogły być wypełniane w 100 proc. Nie wiadomo, co nas jeszcze czeka. Dlatego tak ważne jest, by wyciągnąć lekcję z obecnej sytuacji i umożliwić branży zbudowanie odporności na funkcjonowanie w innych, bardziej wymagających warunkach sanitarnych - powiedziała Kotłowska. Wskazała na szereg możliwych inwestycji zwiększających bezpieczeństwo, m.in. dzięki instalacji urządzeń oczyszczających powietrze.

W tej chwili ministerstwa pracują nad odpowiedziami na zgłoszone do KPO przez rozmaite sektory reformy. Czas na odpowiedź mają do 30 kwietnia.

Monika Borkowska

Przekaż 1% na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ

Dowiedz się więcej na temat: kino | lockdown | obostrzenia | koronawirus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »