Reklama

Kryzys zlikwiduje nawet 80 tysięcy miejsc pracy

W tym roku nie należy raczej spodziewać się poprawy sytuacji w polskim sektorze motoryzacyjnym - powiedział w piątek w Sejmie wicepremier Janusz Piechociński. Opozycja chciała odrzucenia informacji, Sejm w popołudniowym głosowaniu ją przyjął.

W Sejmie odbyła się debata dot. sytuacji w spółce Fiat Auto Poland oraz w polskim przemyśle motoryzacyjnym. W jej trakcie zgłoszono wniosek o odrzucenie informacji rządu na ten temat. Za wnioskiem o odrzucenie opowiedziało się w popołudniowym głosowaniu 205 posłów, przeciwnych było 235. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Jak powiedziała marszałek Ewa Kopacz, taki wynik głosowania oznacza przyjęcie przez Sejm informacji.

Podczas porannej debaty wicepremier podkreślił, że dane za 2012 r. dot. produkcji i sprzedaży samochodów osobowych potwierdziły, że ub. rok był kolejnym trudnym okresem dla polskiego sektora motoryzacyjnego.

Reklama

"W 2013 r. raczej nie należy spodziewać się poprawy sytuacji. Wynika to z utrzymującej się na rynku europejskim sytuacji kryzysowej i przewidywanego w 2013 r. dalszego spadku popytu na produkowane w Europie samochody. To powoduje konieczność zmniejszenia produkcji w 2013 r. w skali Europy najprawdopodobniej o 4 proc. do ok. 15,3 mln sztuk" - zaznaczył szef resortu gospodarki.

Jego zdaniem szansą dla europejskiego przemysłu motoryzacyjnego są m.in. rynki: północnoamerykański i azjatycki. Zaznaczył jednak, że "wzrost sprzedaży produkowanych w Europie samochodów na rynkach trzecich nie zrekompensuje tak dużego spadku produkcji na rynkach krajowych".

Poinformował, że szefowie firm produkujących samochody osobowe nie spodziewają się istotnej poprawy sytuacji europejskiego przemysłu motoryzacyjnego w ciągu najbliższych dwóch lat. "Ostatnia fala kryzysu szczególnie dotknęła europejski przemysł motoryzacyjny" - dodał.

Jak mówił, w 2012 r. sprzedaż samochodów osobowych w Europie spadła do 12 mln sztuk, co stanowi spadek o 8,2 proc. wobec 2011 r. "Jest to największy spadek od 1993 r." - podkreślił.

"Szacuje się, że kryzys wymusi zlikwidowanie w Europie co najmniej 10 zakładów produkcyjnych, co wiąże się z likwidacją ok. 80 tys. miejsc pracy" - powiedział.

Wicepremier zwrócił uwagę, że dobrze sobie radzą amerykańskie firmy motoryzacyjne. "Kolejne miesiące dla amerykańskiego rynku będą dobre. Wynika to przede wszystkim z drastycznej restrukturyzacji amerykańskich koncernów" - powiedział. Dodał, że firmy te pozbyły się nierentownych marek i zamknęły część zakładów produkcyjnych.

Wicepremier poinformował, że spółka Fiat Auto Poland (FAP), do której należy fabryka samochodów w Tychach, nadal pozostaje największym producentem samochodów w Polsce oraz największym pracodawcą w regionie. W Polsce działa 20 spółek Fiata, które zatrudniają około 10 tys. osób - podkreślił.

Ocenił, że fabryka w Tychach powinna pozostać przy produkowanych obecnie modelach. W 2014 r. ma zostać uruchomiona w Tychach produkcja nowego Fiata 500. "Liczymy na takie rozwiązanie i będziemy to wspierać" - zapewnił wicepremier. Dodał, że spółka ma możliwości technologiczne, by zwiększać produkcję. Zaznaczył jednak, że spada popyt na samochody w krajach, do których wysyłana jest większość aut produkowanych w Tychach. Chodzi m.in. o Włochy.

W 2009 r. rekordowa produkcja w Tychach wyniosła 606 tys. samochodów. W kolejnych latach produkcja spadała systematycznie - w 2010 r. o 12 proc., w 2011 r. o 12,2 proc., a w 2012 r. o 25 proc. "Prognoza na 2013 r. to dalszy spadek o ponad 20 proc." - podkreślił wicepremier.

Piechociński przypomniał, że w fabryce w Tychach wprowadzono zmiany kadrowe i produkcyjne, by zachować konkurencyjność w zakresie kosztów produkcji oraz jakości samochodów. Dlatego - jak mówił - zwolniono 1 tys. 450 osób i wypłacono wysokie odprawy. "Według zapewnień kierownictwa koncernu, Fiat nie przewiduje dalszych zwolnień" - powiedział.

"Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej priorytetowo rozpatruje wnioski powiatowych urzędów pracy na finansowanie działań aktywizujących pracowników zwolnionych w fabryce w Tychach oraz w firmach kooperujących" - podkreślił. Zapowiedział, że do 30 czerwca 2014 r. ma trafić na ten cel z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych 400 mln zł oraz 100 mln zł na dofinansowanie kosztów szkolenia pracowników.

Zagłosuj w internetowym referendum w sprawie OFE

Wicepremier podkreślił, że produkowane w Polsce samochody muszą stać się atrakcyjniejsze ekonomicznie i technologicznie. "Polska musi produkować na rynki zagraniczne. Przy dużym stopniu globalizacji polskiego przemysłu motoryzacyjnego, trzeba brać pod uwagę uwarunkowania zewnętrzne, również związane ze światowym kryzysem finansowym" - powiedział.

Poinformował ponadto, że w 2012 r. wartość eksportu przemysłu motoryzacyjnego z Polski wyniosła 17,6 mld euro i była o 8,2 proc. niższa niż w 2011 r. Większość produktów motoryzacyjnych trafiła do odbiorców z UE, najwięcej do Niemiec, w dalszej kolejności do Włoch i Wielkiej Brytanii.

Według wicepremiera, nadzieją dla polskiego sektora motoryzacyjnego jest eksport do krajów spoza UE.

Z prognozami wicepremiera zgodziła się Mirosława Nykiel (PO). "Sytuacja na polskim rynku motoryzacyjnym po 2008 r. nie jest optymistyczna. W Polsce sukcesywnie spada liczba wyprodukowanych samochodów osobowych i dostawczych" - podkreśliła. Oceniła, że kryzys na europejskich i światowych rynkach ma wpływ na sytuację polskiego sektora motoryzacyjnego.

CZYTAJ RAPORT: Zamach na emerytury z OFE

Słów krytyki wobec rządu nie szczędził natomiast Grzegorz Tobiszowski (PiS). "To decyzja polityczna przeniosła Fiata do Włoch. I powstaje pytanie, co zrobił rząd na arenie międzynarodowej, w Unii Europejskiej, by powiedzieć, że jeśli jest wolny rynek i przepływ obywateli, to nie może być tak, że decyzje w tych sprawach są polityczne" - powiedział.

Pod koniec 2012 r. zakończono produkcję w Tychach modelu panda. Produkcję nowej pandy uruchomiono w fabryce pod Neapolem.

Tobiszowski domagał się, by rząd jak najszybciej wprowadził rozwiązania poprawiające sytuację branży motoryzacyjnej w Polsce. Wskazywał na Czechy i Słowację, gdzie branża motoryzacyjna ma się - według niego - lepiej niż w Polsce. "My z tak sprawnym, genialnym, monitorującym, kontrolującym, analizującym rządem nie jesteśmy w stanie nic zrobić" - ironizował.

Łukasz Gibała (RP) ocenił, że polski przemysł motoryzacyjny jest w głębokim kryzysie. "Widać spadek produkcji samochodów. Spadki za ostatnie lata są znacznie głębsze niż w latach 2008 i 2011. Dlatego można postawić tezę, że to już nie jest kryzys, ale to potworna i pogłębiająca się zapaść" - powiedział. Dodał, że polski rząd przegrywa konkurencję z naszymi południowymi sąsiadami. Ocenił, że sytuacja fabryki w Tychach, jest "skutkiem zaniechań i błędów polityki gospodarczej rządu".

Według Mieczysława Kasprzaka (PSL), w Polsce popełniono wiele błędów, wyzbywając się strategicznych gałęzi gospodarki. "Straciliśmy nad nim (nad sektorem motoryzacyjnym - PAP) kontrolę, dlatego w okresach kryzysowych mamy taką sytuację, jak dzisiaj" - powiedział. Dodał, że obecnie strefy ekonomiczne nie są już żadną zachętą dla inwestorów.

Pobierz: program do rozliczeń PIT

Z kolei Arkadiusz Mularczyk (Solidarna Polska) wskazał, że polski sektor motoryzacyjny potrzebuje takiego systemu podatkowego, który zachęcałby do kupowania polskich samochodów. "Nasze samochody są bezpieczne i oszczędne. Powodują znacznie mniej wypadków na polskich drogach" - powiedział. Jego zdaniem rząd powinien zastanowić się nad systemem dopłat do złomowania starych samochodów, bowiem takie rozwiązanie jest opłacalne.

Mularczyk ocenił, że sytuacja pracowników zatrudnionych w spółkach przemysłu motoryzacyjnego to "obraz nędzy i rozpaczy". "Inwestorzy zagraniczni nie mają poszanowania dla polskiego prawa pracy. Nie mają poszanowania dla polskich pracowników. Panie premierze, na to nie może być naszej zgody" - powiedział.

Winą za złą sytuację w sektorze motoryzacyjnym obarczał rząd Zbigniew Zaborowski (SLD). Podkreślił, że kryzys w polskim przemyśle samochodowym trwa kilka lat, a rząd do tej pory nie podjął żadnych działań. "Rząd się tylko zastanawia i dyskutuje z branżą" - mówił.

Zaborowski przypomniał, że branża motoryzacyjna daje 5 proc. PKB w Polsce i prawie 10 proc. produkcji przemysłowej.

Na co do kina?

Dowiedz się więcej na temat: spodziewać | miejsc | wicepremier Janusz Piechociński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »