Dwie godziny przed przyjazdem Morawieckiego do Zambrowa GUS podał, że produkcja przemysłowa w kwietniu spadła zdecydowanie mocniej niż spodziewali się ekonomiści, bo o 24,6 proc. rok do roku, a w porównaniu z poprzednim miesiącem o 25,5 proc. Premier zapytany o te dane zwrócił uwagę, że nie powinno to nikogo dziwić ze względu na zamrożenie gospodarki będące efektem walki z COVID-19. Jego zdaniem, są jednak powody do optymizmu.
- Marzec i kwiecień to miesiące najbardziej intensywnej walki z koronawirusem. Prognozy w marcu mówiły o tym, że spadek produkcji dla część krajów UE przekroczy 35 proc. U nas najważniejsze jest to, że potrafiliśmy przechować tkankę produkcyjną przedsiębiorców. Nikogo to nie dziwi, że dane kwietniowe nie są najlepsze w ujęciu rok do roku. Mam przekonanie, że jak eksport będzie możliwy, to produkcja ruszy. Zsynchronizowanie polityki (pomocowej - red.) pomaga w przejściu przez te najtrudniejsze miesiące w znacznie lepszy sposób niż u wielu naszych partnerów - ocenił premier Morawiecki. Podkreślił, że do tej pory udało się ochronić ok. 2,5 mln miejsc pracy dzięki tarczy finansowej PFR i dodatkowo 2 mln poprzez ulgi w ZUS czy inne rozwiązania przewidziane w rządowej tarczy antykryzysowej.
Jedną z firm, która skorzystała z pomocy państwa jest producent okien Monolit. - Firma dzięki tarczy finansowej ma zamiar zatrudniać nowych pracowników, ściąga nowe linie produkcyjne, eksportuje już do 15 krajów na świecie, a dzisiaj szuka nowych rynków zbytu. To jest pierwszy bardzo poważny sygnał, że wchodzimy ponownie na ścieżkę rozwoju, że po zamrożeniu gospodarki, jesteśmy dzisiaj w zupełnie innym miejscu. To się stało możliwe dzięki tarczy - przypomniał szef polskiego rządu. Podkreślił, że dzisiaj cały świat mierzy się ze skutkami pandemii.
Polska w ostatnich latach - dodał - budowała siłę finansową po to, żeby na czarną godzinę była możliwość zaciągnięcia dodatkowego długu. - Ochrona miejsc pracy jest najważniejsza - zauważył.
Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze
Subwencje w ramach tarczy finansowej PFR otrzymało już ponad 150 tys. mikro, małych i średnich firm. Mikrofirmy otrzymały ponad 9 mld zł subwencji; MŚP - ponad 22 mld zł.

- W marcu 28 proc. firm mówiło, że będzie musiało zwalniać pracowników. Dzisiaj to jest 8 proc. W czasie, gdy w Hiszpanii przyrasta bezrobocie o blisko 1 mln osób, w Polsce udało się tę sytuację ustabilizować - ocenił sytuację premier powołując się na badania Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Firma Monolit powstała w 2007 r. i zatrudnia dzisiaj ok. 200 osób. - Idziemy do przodu. My ludzi nie zwalniamy, chcemy ich zatrudniać - mówił podczas konferencji prasowej Jacek Sutkowski, dyrektor zarządzający w firmie Monolit.
Podkreślił, że dzięki pakietowi rządowych rozwiązań firma może myśleć o rozwoju w trudnym czasie epidemii. - Głęboko wierzymy, że wsparcie pozwoli nam tworzyć miejsca pracy. Na dzisiaj eksport to 30 proc., chcemy dojść do 50 proc. mimo całej tej otoczki z koronawirusem - zarysował plany na ten rok Sutkowski. Podkreślił też, że przygotowanie wniosków o wsparcie nie było skomplikowane, a pieniądze na konto trafiły na trzeci dzień. - Nie ma się co bać, warto korzystać. To jest wsparcie, które pozwoli naszej firmie rodzinnej iść do przodu - dodał.
- Tarcze antykryzysowa i finansowa zdają egzamin. Zabezpieczenie 80 proc. kredytów udzielanych przez banki było dostępne już od ok. 20 marca. Prawie 9 tys. firm skorzystało z kredytów zabezpieczonych gwarancjami de minimis o wartości ok. 6 mld zł. Są firmy, które musiały zawiesić działalność, ale dzięki dużemu wachlarzowi rozwiązań dajemy im nadzieje na przetrwanie. Będą mogli odtwarzać miejsca pracy, z którymi na jakiś czas musieli się rozstać - oceniła z kolei Beata Daszyńska-Muzyczka, prezes Banku Gospodarstwa Krajowego.
bed









