Reklama

Musisz mieć trzecie dziecko!

Jeżeli chcemy, żeby ulga prorodzinna zachęcała ludzi do tego, żeby mieli więcej dzieci, to powinna być skoncentrowana na trzecim i następnych dzieciach - twierdzi minister finansów Jacek Rostowski.

Pytany w Radiu ZET o ewentualne zmiany w polityce demograficznej, minister powiedział, że "nie chce zabrać becikowego". Zaznaczył zarazem, że becikowe ani ulga prorodzinna nie spełniają funkcji, nie zachęcają do posiadania większej liczby dzieci.

Ile kosztuje dziecko? Dołącz do dyskusji

- Wszystkie badania wskazują na to, że jeżeli chcemy, żeby ta ulga zachęcała ludzi do tego, żeby mieli więcej dzieci, to powinna być skoncentrowana na trzecim i następnych dzieciach. I myślę, że będzie trzeba - już w przyszłej kadencji - tak cały ten mechanizm przebudować, żeby on naprawdę dawał te efekty, jeśli chodzi o rozwiązywanie problemów demograficznych - dodał.

- Mamy pewne kwoty, które możemy na to wydać i chodzi o to, żeby te kwoty dawały maksymalny efekt. Będziemy to przygotowywali przez jakiś czas i myślę, że w przyszłej kadencji będziemy mogli wyjść z poważną propozycją, która działałaby tak, żeby ludzi zachęcić do tego, żeby mieli więcej dzieci - powiedział.

- Mamy dwa elementy: becikowe, to jest jakieś 400 mln zł wszystko razem, to są małe kwoty, nie mam zamiaru zamachiwać się na relatywnie małe kwoty po prostu po to, żeby ich nie wydawać. Jest dużo większa kwota, jakieś 6 mld złotych, która idzie na tzw. ulgę prorodzinną. Te dwa elementy trzeba połączyć i z nich zrobić jeden system - powiedział szef resortu finansów.

Zobacz autorską galerię Andrzeja Mleczki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »