Nie każdą kartą zapłacisz
Już pięć banków umożliwia płacenie kartami debetowymi w internecie. Od marca do tej grupy dołączy mBank.
Do zakupów w internecie można wykorzystać większość kart kredytowych, niektóre karty do rachunku osobistego i specjalne karty do płatności w sieci.
Zaletą pierwszego rozwiązania jest to, że tej samej karty używamy do różnego rodzaju płatności, możemy jej używać do codziennych zakupów w realnym świecie, korzystać z udzielonego w niej kredytu, zyskiwać na ewentualnych rabatach - mówi Mateusz Ostrowski, analityk Open Finance.
Karty kredytowe są często wydawane bezpłatnie. Jednak wiele osób boi się używać ich do płatności w sieci, ponieważ nie wszystkie sklepy stosują bezpieczne procedury. W przypadku płacenia kartą kredytową w sklepie internetowym podaje się jej numer oraz kod z rewersu. To oznacza, że udostępniamy w sieci dane dotyczące karty. Jeśli w momencie wykonywania transakcji klient jest przekierowany na strony agenta rozliczeniowego, np. eCard, sklep nie wchodzi w posiadanie danych o karcie, ale często jest tak, że te dane podajemy bezpośrednio na stronie sklepu. Wówczas taka transakcja jest obarczona większym ryzykiem.
Niektóre banki umożliwiają płacenie w internecie kartą debetową. Taką opcję dają: Inteligo, BZ WBK, Toyota, Citibank oraz Lukas Bank w przypadku kart wydawanych studentom. W marcu także mBank umożliwi płatność kartami debetowymi w sieci. Z kolei BZ WBK jako pierwszy w Polsce wprowadził technologię 3 Secure, która polega na tym że klient płacący w internecie jest dodatkowo identyfikowany na podstawie smsKodu (lub kodu z tokena) wykorzystywanego w serwisie bankowości elektronicznej. Bez tej weryfikacji transakcja nie może dojść do skutku.
Można się spodziewać, że w najbliższych miesiącach to rozwiązanie pojawi się w kolejnych bankach. Wyższy poziom bezpieczeństwa dają też karty specjalnie przeznaczone do płatności w sieci. Mają one formę kart pre-paid. Można ją zasilać tylko na czas zakupów, a to oznacza, że ładuje się je dowolną kwotą gotówki, np. tuż przed realizowaniem transakcji, a po wykonaniu płatności ewentualną resztę przelewa się na rachunek - tłumaczy Mateusz Ostrowski.
Monika Krześniak