Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował dane o handlu zagranicznym prowadzonym przez Polskę w okresie od stycznia do sierpnia 2023 roku. Z danych wynika, że sprowadziliśmy towary o mniejszej wartości niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Polska za to więcej eksportowała. W rezultacie osiągnęliśmy dodatnie saldo wymiany handlowej.
Przez pierwsze osiem miesięcy roku Polska eksportowała i importowała towary o wartości ponad 1 biliona złotych - podał GUS. "Obroty towarowe handlu zagranicznego w styczniu-sierpniu 2023 roku wyniosły w cenach bieżących 1 070,5 mld zł w eksporcie oraz 1 029,4 mld PLN w imporcie" - wskazał w poniedziałek urząd.
Z danych wynika, że wartość polskiego eksportu była większa niż polskiego importu. Dodatnie saldo ukształtowało się na poziomie 41,1 mld zł. To duża poprawa względem analogicznego okresu ubiegłego roku. Od stycznia do sierpnia 2022 roku zanotowaliśmy bowiem ujemne saldo, na poziome minus 60,1 mld złotych.
W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku eksport wzrósł o 3,2 proc., a import spadł o 6,2 proc. - wskazał GUS.
Niemcy kupują od nas coraz więcej
Więcej niż w ubiegłym roku kupił od Polski nasz największy partner handlowy, czyli Niemcy. Udział zachodniego sąsiada Polski w eksporcie to już mocno powyżej jednej czwartej. Po sierpniu 2023 roku wynosił on 28,2 procent. W ubiegłym roku po sierpniu wychodził 27,9 procent.
Niemcy były też głównym kierunkiem, z jakiego Polska importowała towary, ale ich udział spadł w porównaniu z ubiegłym rokiem. Po sierpniu 2022 roku udział Niemiec w polskim imporcie wynosił 20,7 proc., a po sierpniu tego roku 19,9 procent.
Pozostali najwięksi partnerzy Polski, jeśli chodzi o import, to Chiny (z udziałem 13,7 proc. po sierpniu 2023 roku), Włochy (4,8 proc.), USA (4,3 proc.) i Holandia (3,9 proc.).
Jeśli chodzi o eksport, poza Niemcami naszymi głównymi rynkami zbytu są Czechy (udział na poziome 6,4 proc.), Francja (6,1 proc.), Wielka Brytania (5 proc.) i Włochy (4,5 proc.). Coraz więcej eksportujemy też do Ukrainy - jej udział w polskim eksporcie wzrósł w ciągu roku z 2,5 do 3,1 procent.
Obroty z pierwszą dziesiątką naszych partnerów handlowych stanowiły 66,2 proc. eksportu, a importu ogółem - 60,4 proc. - podał GUS.
Lepiej niż rok temu, ale są powody do pesymizmu
Dane o wzroście eksportu za osiem miesięcy roku kontrastują jednak z najnowszymi informacjami o bilansie płatniczym za sierpień, publikowanymi przez Narodowy Bank Polski. Bank centralny podał je w piątek.
"Po istotnej rewizji danych za lipiec (saldo niższe o 0,6 mld euro niż przy danych wstępnych i niewielki deficyt 0,1 mld euro zamiast nadwyżki), deficyt na rachunku obrotów bieżących w sierpniu wzrósł do 0,2 mld euro. Był to wynik wyraźnie słabszy od konsensusu i naszej prognozy" - zwracają uwagę analitycy banku ING.
Ich zdaniem dane o obrotach towarowych, które podał NBP, "potwierdzają słabnącą sprzedaż eksportową w związku ze stagnacją w gospodarce strefy euro (trafia do niej około 60 proc. naszego eksportu) i prawdopodobna recesją w Niemczech w ostatnich kwartałach (gdzie trafia połowę naszego eksportu do strefy euro)".
Na eksport wpływa słaba koniunktura w Europie Zachodniej, natomiast na import słaby popyt krajowy, na co wskazują m.in. dane o sprzedaży detalicznej czy wynagrodzeniach realnych. Pozytywne tegoroczne trendy na globalnych rynkach energetycznych (w szczególności ropy i gazu ziemnego) zaczęły się odwracać w sierpniu i wpłynie to na wyniki handlowe w kolejnych miesiącach.
Ekonomiści ING zwracają uwagę, że w sierpniu - po raz pierwszy w tym roku - spadła wartość polskiego eksportu wyrażona w euro. Spadek, wyniósł 2,2 proc. w ujęci rocznym po nieznacznym wzroście o 0,2 proc. w lipcu. "Jednocześnie spadek wartości importu o 12,3 proc. rok do roku był wyraźnie głębszy niż w lipcu (minus 7,3 proc. rok do roku)" - podają.
Martyna Maciuch













