Reklama

Niemcy: Propozycja Tuska alternatywą dla Europy?

Premier Polski wzywa Unię Europejską do uniezależnienia się od dostaw surowców energetycznych z Rosji i proponuje powołanie do życia europejskiej unii energetycznej na wzór unii bankowej.

Europa gwałtownie szuka alternatyw dla rosyjskiego gazu. Czy odpowiedzią może być proponowana przez Donalda Tuska europejska unia energetyczna? Od nowa wybuchła także w Niemczech dyskusja wokół gazu łupkowego.

"Niezależnie od tego, jak rozwinie się konflikt na Ukrainie, lekcja z niego jest jasna: zbytnie uzeleżnienie od rosyjskiej energii sprawia, że Europa jest słaba", cytują niemieckie media wypowiedź Donalda Tuska na łamach poświątecznego "Financial Times". Premier Polski wzywa Unię Europejską do uniezależnienia się od dostaw surowców energetycznych z Rosji i proponuje powołanie do życia europejskiej unii energetycznej na wzór unii bankowej.

Reklama

Celem UE musi być ścisła współpraca państw unijnych w zakresie polityki energetycznej i zaopatrzenia w gaz i ropę naftową, apeluje Tusk. W ramach tej współpracy musiałaby powstać centrala unijna, w której gestii byłby zakup gazu dla wszystkich 28 państw członkowskich UE i mechanizm solidarnościowy, na podstawie którego wspierane byłyby państwa dotknięte gazowym wąskim gardłem. Unia Europejska musi ponadto w pełni wykorzystać kopalniane surowce energetyczne, takie jak węgiel i kontrowersyjny gaz łupkowy, cytują Donalda Tuska niemieckie media. Przypominają przy tej okazji, że EU blisko jedną trzecią swego zapotrzebowania na gaz i ropę pokrywa dostawami z Rosji.

Gau łupkowy wrócił do dyskusji

Poszukiwanie alternatyw dla rosyjskiego gazu i ropy sprawiło, że gorąco dyskutowane jest znowu w Niemczech wysoce kontrowersyjne wydobycie gazu łupkowego. Zwolennicy szczelinowania hydraulicznego (frackingu), który USA pozwolił w dalekim stopniu uniezależnić się od dostaw z zagranicy, wskutek konfliktu z Rosją czują się umocnieni w swoim stanowisku. Koncerny chemiczne takie jak BASF wielokrotnie opowiadały się za zastosowaniem w Niemczech szczelinowania hydraulicznego - jak dotąd bez skutku. Przeciwnicy tej metody wskazują na zagrożenie dla wód gruntowych i podwyższone ryzyko trzęsień ziemi.

Branża chemiczna ma nadzieję, że technika ta przyniesie jej miliardowe zyski. Pozostałe gałęzie przemysłu liczą na niższe koszty energii - wiele niemieckich przedsiębiorstw apeluje o zbadanie rodzimych pokładów gazu łupkowego. - Do tej pory z różnych badań znamy tylko istniejący potencjał. Trzeba natomiast zbadać, co jest korzystne pod względem gospodarczym - mówi rzecznik Związku Gospodarczego Przemysłu Wydobywczego Ropy Naftowej i Gazu (WEG) w Hanowerze. Zastosowanie szczelinowania hydraulicznego jest obecnie w Niemczech niedozwolone. Panuje stagnacja. Na dłuższą metę stan takiej niepewności jest nie do przyjęcia, podkreśla rzecznik WEG.

Ogromne wątpliwości

Stowarzyszenia ochrony środowiska wskazują tymczasem na ryzyko, jakie niesie z sobą wydobycie gazu łupkowego. - Szczelinowanie hydrauliczne nadal nie wchodzi dla nas w grę - powiedział agencji Reutersa wiceszef niemieckiego Stowarzyszenia na Rzecz Ochrony Środowiska i Ochrony Przyrody (BUND) Stefan Ott. Wszystkie wiodące instytuty dawno już wskazały na ryzyko tej metody. - Nie można dopuścić, by chemikalia zostały wpompowane pod powierzchnię ziemi i zagrażały wodom gruntowym - podkreślił Ott. W Dolnej Saksonii zaobserwowano podczas wydobycia gazu małe trzęsienia ziemi. - Nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy są one związane z frackingiem, ale nikt też nie może tego wykluczyć - dodał Stefan Ott. Według informacji ekologów z USA na niektórych terenach, gdzie wydobywany jest gaz łupkowy, woda pitna została skażona.

Już przed opublikowaniem artykułu Donalda Tuska w "Financial Times", w wielkanocny weekend rozgorzała w Niemczech dyskusja na temat zmniejszenia zależności Niemiec od gazu z Rosji. W poniedziałek (21.04) włączyła się niemiecka minister środowiska Barbara Hendricks (SPD). - Właściwie jasno przedstawiliśmy, także w umowie koalicyjnej, że frackingu w żadnym wypadku nie chcemy - powiedziała w rozgłośni Deutschlandfunk. Stanowisko to będzie aktualne przynajmniej tak długo, jak długo do wydobycia gazu łupkowego trzeba będzie wpompowywać w ziemię trujące substancje, podkreśliła minister. W umowie koalicyjnej szczelinowanie hydrauliczne zostało zakwalifikowane do technologii z wysokim potencjałem ryzyka. Jej wpływ na zdrowie człowieka, na przyrodę i środowisko naturalne nie zostały bowiem dotąd zbadane w wystarczającym stopniu.

F. Siebelt/V. Eckert/ES, Redakcja Polska Deutsche Welle

Prasa: "Sprzeczne sygnały z Niemiec dezorientują polskiego partnera"

Czołowe niemieckie dzienniki zajmują się propozycją premiera Donalda Tuska utworzenia unii energetycznej i uniezależnienia się UE od dostaw gazu z Rosji.

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ) nawiązuje do artykułu gościnnego polskiego premiera w brytyjskiej "Financial Times", w którym Donald Tusk proponuje utworzenie europejskiej unii energetycznej na wzór unii bankowej, a tym samym uniezależnienie się od dostaw gazu i ropy z Rosji. Gazeta informuje, że co najmniej 10 krajów członkowskich UE pokrywa ponad połowę swego zapotrzebowania na gaz z dostaw rosyjskiego Gaspromu, Niemcy 37,5 proc., a kraje nadbałtyckie i Finlandia są wręcz całkowicie uzależnione od giganta kontrolowanego przez Kreml. FAZ zwraca też uwagę na to, że UE zaspokaja trzy czwarte swego zapotrzebowania na ropę i gaz z rosyjskich dostaw i przypomina, że Bruksela zrozumiała po zakłóceniach w dostawach gazu w latach 2006 i 2009, że należy zdywersyfikować zaopatrzenie w energię i przyspieszyć plany dołączenia wschodnio- i środkowoeuropejskich państw unijnych do zachodnich sieci przesyłowych gazu ziemnego. Tusk chciałby wprowadzać systematyczne, wspólne dla całej UE negocjowanie dostaw nośników energii z Rosji, pisze gazeta. Lecz najpierw należy ujawnić wszystkie porozumienia dwustronne, cytuje Tuska FAZ. Pisze też, że Tusk domaga się, aby UE lepiej wykorzystywała swe kopalniane nośniki energii jak węgiel czy gaz łupkowy a także bardziej korzystała z możliwości importów gazu z USA i Australii.

Berliński "Tagesspiegel" też bierze pod lupę propozycję polskiego premiera. W artykule "Polska chce niezależności UE" pisze: "Premier Donald Tusk proponuje utworzenie kartelu kupieckiego oraz wspieranie rozwoju alternatywnych nośników energii. Z jego punktu widzenia są to węgiel i łupki". "Tagesspiegel" stwierdza, że propozycje Donalda Tuska przedstawione w artykule w "Financial Times" to suma doświadczeń z kryzysu ukraińskiego, a prosty wniosek z nich brzmi: "Nadmierne uzależnienie od rosyjskiego gazu osłabia Europę". Berliński dziennik przypomina, że w najbliższy piątek (25.04) polski premier spotka się w Berlinie z kanclerz Angelą Merkel i przedstawi jej "swój własny punkt widzenia na zdecydowane działania państw członkowskich UE wobec Rosji. Kluczową rolę odgrywa w tym jego propozycja unii energetycznej".

Nie po raz pierwszy Tusk krytykuje uzależnienie Europejczyków od dostaw rosyjskiego gazu, przypomina "Tagesspiegel". Gazeta wraca do wizyty niemieckiej kanclerz w ub. miesiącu w Polsce, przed którą premier Tusk skrytykował uzależnienie Niemiec od gazu rosyjskiego, co w jego opinii ogranicza pole działania UE. Polska należy z Wielką Brytanią, Szwecją i Krajami Bałtyckimi do grona państw unijnych, które domagają się surowych sankcji wobec Rosji. Ale sankcje te mogą wywołać reakcje odwetowe Rosji, przypomina dziennik i zauważa, że propozycja polskiego premiera wzbudziła zainteresowanie Brukseli. Komisja Europejska ma przygotować na zlecenie Rady Europejskiej odpowiedni plan działania mający na celu zmniejszenie zależności UE od rosyjskiego gazu. W czerwcu przedyskutują je na szczycie szefowie państw i rządów.

Propozycję polskiego premiera "bardzo powściągliwie" skomentowali posłowie partii Zielonych w Bundestagu, pisze "Tagesspiegel". Rzecznik klubu parlamentarnego Zielonych monitował, że w propozycji Tuska mowa jest o węglu. Zieloni jednak potrafią sobie wyobrazić współpracę z Polską, jeśli zostanie ukończony w Świnoujściu gazoport, gdzie powstaje terminal do odbioru płynnego gazu. W sprawie takiej współpracy porozumiano się w lutym br. na spotkaniu ministrów środowiska w ramach tzw. Zielonego Trójkąta Weimarskiego, na którym dyskutowano przyszłe plany UE w zakresie polityki klimatycznej, przypomina berlińska gazeta. Tam też dyskutowano zacieśnienie polsko-niemieckiej współpracy w zakresie wydajności energetycznej. Ale poza modernizacją przesyłu ciepła w bliźniaczych miastach Görlitz/Zgorzelec i obietnicę 27 mln euro na budowę elektrowni zasilanej biomasą w Daszynie nic ze spotkania tego nie wynikło, stwierdza dziennik. "Ambiwalentne sygnały z Niemiec mocno dezorientują polskiego partnera", cytuje gazeta Irenę Hahn-Fuhr, kierowniczkę biura Fundacji im. Heinricha Bölla w Warszawie. Jak długo sprawa przełomu energetycznego nie będzie czytelna, Polska będzie postrzegała go jako ryzykowny i drogi, konstatuje "Tagesspiegel"

Barbara Cöllen, red. odp.: Elżbieta Stasik, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »