- Naprawimy wcześniejsze błędy i zrealizujemy wszystkie niezbędne działania, aby zachować możliwość normalnego funkcjonowania kopalni i elektrowni Turów z najwyższą dbałością o sprawy ekologiczne i bezpieczeństwo całego regionu, tak długo, jak będzie to potrzebne - powiedział na spotkaniu z pracownikami kompleksu Dariusz Marzec, prezes zarządu Polskiej Grupy Energetycznej.
Jak można przeczytać w dalszej części komunikatu prasowego, państwowa spółka czeka na pisemne uzasadnienie wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z dnia 13 marca br. I to na tej podstawie mają zostać podjęte "kroki prawne w obronie Turowa".
Spółka przygotowuje różne scenariusze dla przyszłości "Turowa". Żaden nie zakłada szybkiego zamknięcia kopalni
- Prezes Marzec podkreślił też, że Turów pozostaje strategicznym węzłem energetycznym, więc nie ma takiej możliwości, żeby w najbliższym czasie kompleks przestał funkcjonować - wskazuje w rozmowie z Interią Biznes Wojciech Ilnicki, przewodniczący "Solidarności" w kopalni w Turowie.
Dariusz Marzec w rozmowach ze stroną społeczną miał także wskazać, że spółka przygotowuje się na ewentualną, negatywną decyzję Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jednak to, jaka to będzie strategia i o jaką argumentacje zostanie oparta ma pozostać wewnętrzną sprawą firmy, co ma być związane bezpośrednio z toczącym się postępowaniem sądowym. Dodatkowo szef PGE podkreślił, że państwowy gigant rozważa "różne scenariusze dla przyszłości kompleksu energetycznego".
Jak wskazał Wojciech Ilnicki, spotkanie z prezesem uspokoiło załogę kopalni i elektrowni. Szef PGE zapewnił, że wszystkie dotychczasowe porozumienia z przedstawicielami pracowników nadal będą obowiązywały i będą przestrzegane.
- Prezes blisko tydzień po objęciu stanowiska przyjechał na spotkanie z pracownikami Turowa. To ma dla nas jednoznaczny wydźwięk. I na pewno był to dobry znak przed nadchodzącymi świętami - wskazuje związkowiec. A atmosfera wśród załogi kopalni była w ostatnim czasie napięta. Jak dodaje Wojciech Ilnicki, dochodziły do niego historie, że młodym pracownikom w bankach zadawano pytania, jak będą chcieli spłacić kredyt, jeżeli już niedługo nie będą pracować? - To były bardzo niebezpieczne sygnały - wskazał.
"Turów" przegrał kolejną batalię sądową. Wyrok można utrudnić prace kopalni
Przyszłość kopalni węgla brunatnego w Turowie ponownie stanęła pod znakiem zapytania. Wyrok WSA z 13 marca br. podważył decyzję środowiskową wydaną przez Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w lutym 2022 r. A to na podstawie tego dokumentu rok później minister klimatu i środowiska Anna Moskwa przedłużyła koncesję na prace wydobywcze po 2026 r., aż do 2044 r.
W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia wskazał, że w decyzji środowiskowej GDOŚ zabrakło punktów, które zostały wypracowane na mocy porozumienia rządów Polski i Czech. Chodzi o głośny konflikt, którego finałem był wyrok TSUE zakazujący pracy kopalni, jeżeli polska strona nie zniweluje negatywnego wpływu na środowisko regionów sąsiadujących z przygranicznym Turowem.
Jak pisaliśmy na łamach Interii Biznes w tym artykule, sprawa jest bardzo złożona. Choć wyrok jeszcze się nie uprawomocnił - PGE i Ministerstwu Klimatu i Środowiska przysługuje możliwość odwołania się od decyzji - tak zdaniem ekspertów, galimatias prawny w swojej obecnej formie uniemożliwi prace górników po 2026 r.
Jak tłumaczył Wojciech Ilnicki, "kopalni nie można zamknąć z dnia na dzień". - Brak wypłycenia głębokiej odkrywki mógłby się skończyć nawet katastrofą ekologiczną - wskazywał. Dlatego tak ważnym dla przyszłości kompleksu energetycznego jest ustalenie, do kiedy górnicy będą mogli prowadzić swoje prace.












