Los spółek Skarbu Państwa ma to do siebie, że często padają one ofiarą zapędów polityków, którzy chcą wykorzystywać je finansowo do realizacji różnych celów. Wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny, wywodzący się z Lewicy, podzielił się ostatnio pomysłem na załatanie luki w budżecie na ochronę zdrowia w 2025 r. pieniędzmi z podatków płaconych do państwowej kasy m.in. przez Orlen i PGNiG.
Zabraknie środków na ochronę zdrowia? Wiceminister chce, aby lukę załatał Orlen
- Wiemy, że w przyszłorocznym budżecie zabraknie środków na zdrowie, a my proponujemy rozwiązanie na załatanie tej luki pieniędzmi z podatków płaconych przez przedsiębiorstwa, takie jak Orlen, PGNiG, które mają wysokie zyski i nie będą musiały podnosić cen. Mogą więc sfinansować zdrowie Polaków - powiedział wiceminister w rozmowie z PAP po spotkaniu z ministrem finansów Andrzejem Domańskim, mającego na celu wypracowanie wspólnego rządowego projektu ustawy reformującej składkę zdrowotną.
Przypomnijmy - w koalicji rządzącej od miesięcy trwa spór o to, w jakim kierunku powinna zmierzać ta reforma. Swój pomysł zaprezentowali w marcu szef resortu finansów i szefowa resortu zdrowia Izabela Leszczyna, później do akcji wkroczyła Polska 2050-Trzecia Droga. Efektem wejścia w życie tych rozwiązań będzie obniżenie wpływów ze składki, z której finansowane jest leczenie w publicznym systemie ochrony zdrowia. Luka miałaby zostać sfinansowana przez budżet państwa. Propozycję obniżenia składki zdrowotnej zapowiada także PSL.
Rozmowy z ministrem finansów prowadzi także wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny (Lewica), który proponuje zastąpienie składki tzw. podatkiem zdrowotnym. Konieczny w rozmowie z PAP przyznał, że nie zgadza się z tezą, iż "zmniejszenie finansowania ochrony zdrowia poprawi jej stan". - Naszym zdaniem nakłady powinny rosnąć - powiedział.

Wiceszef MZ: Jest potrzeba szerszej reformy systemu ochrony zdrowia
Według wiceministra zdrowia, prace nad szerszą reformą systemu powinny rozpocząć się już we wrześniu, a od 1 stycznia 2025 r. "można wprowadzić ewentualnie jakiś kompromisowy projekt zastępczy".
- System oraz wysokość składek były już tyle razy zmieniane i żadna z tych zmian nie działa. Dlatego - naszym zdaniem - pora usiąść i przeprowadzić prawdziwą reformę, a nie coś upudrować, odjąć komuś, innemu dodać i powiedzieć, że się zreformowało system - ocenił.
Koncepcja Lewicy zakłada zastąpienie od 2026 r. obecnej składki zdrowotnej 9-procentowym podatkiem od zdrowia, który będą uiszczać zarówno płatnicy PIT, jak i CIT. Osoby na etacie i część przedsiębiorców miałaby opłacać 9-procentową stawkę podatku, czyli tyle, ile obecnie wynosi składka. Także osoby płacące podatek liniowy i ryczałt miałyby płacić 9 proc. podatku.
W rozmowie z PAP Konieczny zauważył, że propozycja jego formacji nie jest jednak możliwa do wprowadzenia od początku przyszłego roku. - Nasza reforma nie może być zrealizowana wcześniej niż z początkiem 2026 r. Ona jest skomplikowana - stwierdził. Jednocześnie zapewnił, że przeprowadzenie "fundamentalnych zmian w środkach publicznych uprości finansowanie ochrony zdrowia". - Wszyscy odczują ulgę, jeśli chodzi o poziom skomplikowania systemu.
Daniel Obajtek piętnuje pomysł Lewicy. "Doprowadzicie Orlen do bankructwa"
Propozycję wiceministra Koniecznego w zakresie dotyczącym udziału Orlenu w finansowaniu systemu ochrony zdrowia skrytykował na platformie X były prezes płockiego koncernu Daniel Obajtek, obecnie europoseł.
"No to brawo - szybciej doprowadzicie ORLEN do bankructwa niż sobie wyobrażałem. Nie będzie środków na inwestycje, nie będzie rozwoju gospodarki, a taki hojny gest wiceministra na pewno odczujecie w cenach paliw i gazu. Nie wspomnę już o akcjonariuszach i sile koncernu" - napisał Obajtek.
Kurs Orlenu nie zareagował na zapowiedź wiceministra - inaczej niż miało to miejsce jesienią 2023 r., kiedy w projekcie ustawy dotyczącym zamrożenia cen energii do końca czerwca 2024 r., złożonym przez Koalicję Obywatelską i Polskę 2050, uwzględniono "składkę" w wysokości niespełna 15 mld zł, którą miałby wpłacić Orlen. Ta informacja wpłynęła negatywnie na notowania paliwowego koncernu, którego kapitalizacja zmniejszyła się o niespełna 6 mld zł w ciągu jednej giełdowej sesji po pojawieniu się wiadomości o projekcie ustawy w przestrzeni publicznej.














