Reklama

Parada bankrutów - Hellada nie jest pierwsza

Znane nam państwa w ciągu kilku ostatnich wieków upadały wiele razy!

Bankructwa całych krajów i państw to nic nowego w historii gospodarczej świata. Polska w latach 80. ubiegłego wieku także ogłosiła częściową upadłość. Generał Jaruzelski przyznał w 1981 roku, że nasz kraj nie ma pieniędzy na spłatę gierkowskich zobowiązań. Aż do początku lat 90., nasi zagraniczni wierzyciele nie otrzymywali pieniędzy lub dostawali je nieregularnie.

Przyglądając się najnowszej odsłonie "greckiej tragedii" warto przypomnieć jedno z pierwszych udokumentowanych, wielkich bankructw. W IV wieku przed Chrystusem, kilkanaście miast-państw z helleńskiego Związku Morskiego, przestało spłacać zaciągnięte na Delos pożyczki. Podobno świątynni bankierzy z Delos (pożyczali w brzęczącej monecie, wystawiali wartościowe listy, a gwarantem solidności w biznesie był sam Apollo) stracili wtedy 80 proc. pożyczonych pieniędzy...

Reklama

Nie tak dawno temu w Argentynie

Chyba najgłośniejsza współczesna państwowa upadłość to bankructwo Argentyny z początku wieku. Przypomnijmy: dług publiczny tego kraju sięgał 200 mld dolarów, a rząd desperacko szukał pieniędzy na wypłaty emerytur i nauczycielskich pensji, emitując kolejne serie obligacji, których nikt już nie chciał kupować.

Banki przestały wypłacać pieniądze klientom, argentyńskie firmy padały jedna za drugą, a jedyny plan ratunkowy zakładał istotną dewaluację peso. Zaproponowano też, że każdego pożyczonego dolara rząd spłaci w kwocie... 35 centów.

Ostatecznie argentyński PKB spadł w ciągu dwóch lat o 30 proc., a bezrobocie sięgnęło 25 proc. Na ulicach Buenos Aires pojawili się żebracy. Szacowano też, że połowa społeczeństwa żyła w biedzie. Czterokrotnie wzrosła przestępczość, zdarzały się miejskie rozruchy niezadowolonych obywateli.

Dostali rykoszetem

Mówiąc o głośnym bankructwie Argentyny rzadko słyszy się o kłopotach Urugwaju, który otrzymał cios rykoszetem. Urugwajska gospodarka załamała się w 2002 roku (spadek PKB o prawie 10 proc.), a skarbowe papiery tego kraju parzyły ręce inwestorów. Co ciekawe, Urugwajczycy dogadali się z wierzycielami bez aktywnego udziału Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) i wrócili dość szybko na międzynarodowy rynek papierów dłużnych.

Atak na Kreml

Rosja upadła w 1998 roku. Miała regulowany kurs rubla, który wymagał interwencji w sytuacji ataku spekulantów. Taki atak nastąpił, a rzucane na rynek pieniądze wyprowadzali spekulanci. Kapitulacja nastąpiła latem 1998 roku - wprowadzono rynkowy mechanizm kształtowania kursu waluty. Koszty zawieruchy były ogromne - rubel stracił ponad 50 proc., inflacja chwilowo skoczyła do kilkudziesięciu procent, obywatele wykupywali ze sklepów mąkę i ryż. Zamykano upadające banki, a gwoździem do trumny miała być wypowiedź George Sorosa, który sugerował dużą dewaluację rubla (Rosjanie długo nie chcieli Sorosa słuchać).

Ekonomiści wskazywali później, że przyczyną rosyjskich kłopotów mógł być ówczesny spadek cen ropy (baryłka kosztowała niespełna 30 dolarów). Dzięki późniejszym wzrostom cen ropy, Rosjanie dość szybko ustabilizowali sytuację krajowych finansów.

Tequila Kryzys

Przykład Meksyku może być pouczającą historią, jak gwałtowny i niestabilny wzrost (przyciągający spekulacyjny kapitał) może doprowadzić na skraj bankructwa. W 1994 roku pękła mydlana bańka meksykańskiego wzrostu. Towarzyszyły temu polityczne niepokoje - bunty Indian i zabójstwo jednego z kandydatów na prezydenta kraju.

Z finansowego punktu widzenia, rząd Meksyku największe kłopoty miał z wykupem wyemitowanych wcześniej papierów wartościowych indeksowanych w dolarach. Nawiasem mówiąc, to właśnie Amerykanie pomogli biedniejszemu sąsiadowi udzielając kolejnych pożyczek na przetrwanie bieżących kłopotów i wyjście z kryzysu.

- - -

Formalne bankructwo Grecji może się wiązać z porzuceniem euro i wyjściem z UE. To byłyby skutki poważniejsze niż kłopoty innych, zbankrutowanych krajów. Tylko dla porządku dodajmy, że - jak wyliczyli historycy gospodarki - współcześni Grecy, po odzyskaniu niepodległości w latach dwudziestych XIX wieku, połowę czasu spędzili w stanie bankructwa, a dokładniej permanentnej restrukturyzacji zadłużenia.

Jacek Świder

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »