PGNiG: Gazu nie powinno braknąć

Rosyjski Gazprom ostrzegł w środę, że 1 stycznia wstrzyma dostawy gazu dla Białorusi, jeśli Mińsk nie zgodzi się na podwyżkę ceny. Białoruś odpowiedziała groźbą zablokowania tranzytu rosyjskiego gazu do UE. PGNiG zapewnia, że gdyby do tego doszło, ma przygotowane różne scenariusze.

Zdaniem eksperta rynku paliwowego Andrzeja Szczęśniaka, konflikt ten dla Polski nie ma żadnego znaczenia. Jak powiedział PAP, nawet gdyby dostawy gazu zostały wstrzymane na Białoruś, to będą one niezauważalne dla polskich odbiorców.

Jego zdaniem, Polska mogłaby odczuć zakłócenia w dostawie gazu jedynie przy długotrwałym konflikcie. Sytuacja, że dojdzie do "zamknięcia kurka" jest - według niego - mało prawdopodobna.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo(PGNiG) zapewniło w środę, że realizuje dostawy gazu bez zakłóceń. Zastępca dyrektora Departamentu Komunikacji Publicznej spółki Magdalena Kicińska powiedziała , że gdyby doszło do "zamknięcia kurka" PGNiG ma przygotowane różne scenariusze.

Reklama

Rzecznik prasowy PGNiG Tomasz Fill powiedział, że zapasy gazu wynoszą obecnie 1,6 mld metrów sześciennych. Według niego, trudno dokładnie określić na jaki czas wystarczają takie zapasy, ponieważ zależy to głównie od pogody. Obecnie w Polsce zużywamy ok. 40 mln metrów sześciennych gazu na dobę.

Szef Gazpromu Aleksiej Miller zapowiedział, że jego koncern przykręci kurek 1 stycznia o godz. 10.00 czasu moskiewskiego (8.00 czasu polskiego), gdy wygaśnie stary kontrakt. Wyjaśnił, że rozmowy z Mińskiem w sprawie kontraktu na dostawy gazu w 2007 roku nie przyniosły rezultatu.

Gazprom uprzedził swych partnerów na Litwie, w Polsce i Niemczech, że mogą wystąpić problemy z tranzytem gazu przez Białoruś. Miller zapowiedział, że gaz dla europejskich odbiorców będzie dostarczany na granicę białoruską zgodnie z obowiązującymi umowami.

Białoruski wicepremier Uładzimir Siemaszka zagroził jednak zablokowaniem tranzytu rosyjskiego gazu do UE, jeśli nie dojdzie do zawarcia umowy w sprawie dostaw na potrzeby krajowe Białorusi.

Rosjanie potraktowali to jako groźbę powtórki sytuacji sprzed dwóch lat, gdy doszło do podobnego sporu z Mińskiem. Wiceszef Gazpromu Aleksandr Miedwiediew przyznał, że koncern nie zdoła "całkowicie zrekompensować" UE ubytków w dostawach, jeśli Mińsk zacznie podbierać gaz z tranzytu.

Siemaszka przypomniał, że przez jego kraj przepływa 22 proc. gazu dostarczanego przez Gazprom do Europy. Pozostała część eksportowana jest przez Ukrainę. Z Rosji pochodzi około jednej czwartej gazu wykorzystywanego w UE, a gaz dostarczany tranzytem przez Białoruś stanowi 5 proc. zużywanego w Unii błękitnego paliwa.

Komisja Europejska jest spokojna o dostawy gazu z Rosji. Rzecznik KE Amadeu Altafaj ocenił, że na razie nie ma kryzysu. Do "umiarkowania" w sporze z Białorusią wezwał Rosję niemiecki rząd. Jego rzecznik Thomas Steg oświadczył, że Berlin nie ma żadnych wątpliwości co do wiarygodności Rosji jako dostawcy gazu.

Gazprom nie zgadza się na dalsze subsydiowanie ceny gazu dla Białorusi i chce podwyżki z 46,68 do 200 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Żąda też połowy udziałów w Biełtransgazie, operatorze białoruskiej sieci przesyłowej.

Miller ujawnił też, że jego koncern zamierza zwrócić się do rządu rosyjskiego o wprowadzenie ceł na gaz dla Białorusi, których brak to dla budżetu Rosji strata 1,3 mld dolarów rocznie. Wraz z cłem "rynkowa cena kontraktowa" gazu dla Białorusi sięgnęłaby 260 dolarów za 1000 metrów sześciennych.

Miedwiediew tymczasem powiedział dziennikarzom, że Gazprom był skłonny opuścić cenę do 110, a nawet do 105 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Zgadzał się też na wycenę Biełtransgazu na 5 mld dolarów, choć według Rosjan realnie nie przewyższa ona 3,3 mld dolarów.

Siemaszka oznajmił, że Mińsk jest gotów płacić co najwyżej 75 dolarów za 1000 metrów sześciennych gazu. Chce też, by Gazprom zapłacił za udziały w Biełtransgazie gotówką, a nie - jak proponuje Moskwa - dostawami gazu. W ocenie rzecznika Gazpromu Siergieja Kuprijanowa negocjacje z Białorusią przebiegają obecnie według ukraińskiego scenariusza z ubiegłej zimy. Gazprom liczy jednak, że porozumienie może być osiągnięte jeszcze do końca roku.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: dostawy gazu | Gazprom | Białoruś | dostawy | gaz | PGNiG | koncern | Mińsk
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »