Reklama

PIE: Szlaki handlowe po pandemii. Wiele krajów może zyskać

Polska mogłaby zyskać grube miliardy dolarów rocznie na delokalizacji produkcji z Chin. Pandemia wpłynie na szlaki handlowe na świecie - wynika z raportu analityków Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Eksperci przewidują cztery scenariusze dotyczące możliwych zmian.

Autorzy raportu powołują się na dane Światowej Organizacji Handlu, według tych wyliczeń, handel na świecie następstwie pandemii koronawirusa ma obniżyć się w tym roku od 13-stu do 32-ch procent. Dlatego można oczekiwać między innymi spadku międzynarodowej wymiany handlowej, a także jej regionalizacji. Dodano, że spadnie też znaczenie Chin w globalnych łańcuchach dostaw, a na skutek przeniesienia części produkcji z tego państwa do innych krajów, PKB Państwa Środka mógłby zmniejszyć się o 1,64 procent.

Reklama

Łukasz Ambroziak z Instytutu wskazał, że między innymi dla Polski korzystne by było, gdyby kraje Unii Europejskiej zdecydowałyby się przenieść część produkcji z Chin do nowych państw członkowskich.
Dodał, że najwięcej Polska zyskałaby w scenariuszu mix, będącym połączeniem narodowego patriotyzmu i scenariusza "kraje Europy Środkowej fabryką Europy". W tym przypadku można mówić o korzyściach rzędu 8,3 miliardów dolarów rocznie z tytułu delokalizacji produkcji z Chin.


Jak dodają autorzy raportu, w ubiegłym roku Azja odpowiadała za 35,3 procent światowego eksportu i 33,8 procent światowego importu - to odpowiednio o 8,8 punktu procentowego i 9,4 punktu procentowego więcej niż w 2001 roku.


Na przeniesieniu części produkcji z Chin do innych krajów Polska mogłaby zyskać ponad 8,3 mld USD rocznie w formie dodatkowo wytworzonej wartości dodanej - szacują eksperci z PIE.

 W ocenie PIE, procesom delokalizacyjnym powinna sprzyjać m.in. poprawa stanu infrastruktury, natomiast barierami mogą być dostępność wykwalifikowanej kadry i rosnące koszty pracy.

"Kraje UE najbardziej mogłyby zyskać na delokalizacji produkcji z Chin w scenariuszu będącym połączniem narodowego patriotyzmu oraz umocnienia się nowych państw członkowskich z Europy Środkowej (Czech, Polski, Słowacji, Węgier, Rumunii i Bułgarii) w roli fabryki dla krajów UE.  W ujęciu absolutnym największe korzyści odniosłaby Polska. Przekroczyłyby one 8,3 mld USD rocznie w formie dodatkowo wytworzonej wartości dodanej i byłyby nawet nieznacznie wyższe od korzyści uzyskanych przez gospodarkę niemiecką" - napisano w raporcie Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

"Sporo zyskałyby w naszym regionie także Czechy (4,9 mld USD), Węgry (2,7 mld USD) i Rumunia (2,6 mld USD). Biorąc pod uwagę względne zmiany wartości dodanej, najwięcej zyskałyby najsilniej umiędzynarodowione gospodarki krajów UE-13 o relatywnie dużym uzależnieniu od dostaw z Chin, jak Słowacja (wzrost wytworzonej wartości dodanej o 2,84 proc.), Czechy (o 2,75 proc.) i Węgry (o 2,36 proc.). W Polsce wzrost ten wyniósłby 1,87 proc." - dodano.

PIE szacuje, że przeniesienie z Chin części produkcji półproduktów i wyrobów finalnych oznaczałoby dla tamtejszej gospodarki ubytek wartości dodanej od 22,4 mld USD do 172 mld USD rocznie (w zależności od przyjętych założeń), co oznaczałoby zmniejszenie PKB tego kraju w przedziale od 0,21 proc. do 1,64 proc.

Jak podkreślają autorzy raportu, faktyczne wykorzystanie przez Polskę tak zakreślonych potencjalnych korzyści delokalizacyjnych będzie uzależnione od konkurencyjności gospodarki na tle innych krajów regionu oraz inwestycyjnych atutów i barier lokalizacyjnych.

"Szczególne znaczenie może mieć potencjał i kondycja branż najbardziej zaangażowanych w globalne łańcuchy wartości, a w związku z tym szczególnie podatnych na procesy ich reorientacji, jak: produkcja komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych, produkcja urządzeń elektrycznych oraz przemysł samochodowy i farmaceutyczny" - napisano.

W ocenie PIE, procesom delokalizacyjnym powinna sprzyjać pozytywna ocena sieci poddostawców w Polsce i poprawa stanu infrastruktury.

"W tym kontekście niewątpliwym atutem są wysokie oceny ogólnej konkurencyjności gospodarki Polski na tle regionu oraz czynniki lokalizacyjne (wielkość i kondycja gospodarki, członkostwo w UE oraz jakość siły roboczej). Procesom delokalizacyjnym powinna także sprzyjać formułowana od lat przez inwestorów bardzo pozytywna ocena sieci poddostawców w Polsce - ich dostępności i jakości, a także skokowa poprawa stanu infrastruktury" - napisano.

"Natomiast istotnymi barierami mogą okazać się dostępność wykwalifikowanej kadry i rosnące koszty pracy. Podstawowe walory branż szczególnie zaangażowanych w globalne łańcuchy wartości to ich relatywnie duży potencjał w Polsce na tle pozostałych krajów regionu, innowacyjność oraz na ogół silna orientacja eksportowa. Poprawy wymagałby natomiast stan środków trwałych, wykazujących wysoki stopień zużycia" - dodano.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »