Reklama

Polską wódką rozpijamy cały świat

Nie ma niemal zakątka na świecie, do którego nie dotarłaby polska wódka. Jesteśmy czwartym największym eksporterem tego trunku mając 7,7 proc. udziału w wartości jego globalnego eksportu - obliczyli analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego. A "Żubrówka" ze słynną trawką była w 2018 roku czwartą najchętniej kupowaną marką na świecie.

O sukcesie polskiego gorzelnianego biznesu przesądza jednak rodzimy rynek, bo - co tu dużo ukrywać - nie pijemy mało. Według danych Banku Światowego, w 2016 roku Polska znajdowała się na 19. miejscu na świecie pod względem spożycia alkoholu na mieszkańca w wieku 15 i więcej lat z wynikiem 11,6 litra czystego spirytusu rocznie na głowę. Zgodnie z nasza tradycją wciąż najwięcej pijemy wódki. Pod tym względem jesteśmy na świecie na drugim miejscu, zaraz za Rosją.

Reklama

Potężny rodzimy rynek (ponad 440 mln litrów czystego alkoholu rocznie) zwłaszcza w postaci uwielbianych przez Polaków "małpeczek" i rozległy i wciąż rosnący rynek światowy przesadzają o pozycji polskiego biznesu gorzelniczego. Dodajmy, że według ubiegłorocznej publikacji prestiżowego magazynu medycznego "Lancet", mieszkańcy Ziemi wypijają rocznie 35,7 mld litrów czystego alkoholu.

Tort jest więc spory, i jest o co powalczyć. Dlatego przemysł spirytusowy ma duże znaczenie dla naszej gospodarki. Zapewnia 4 tys, miejsc pracy w samych gorzelniach i dodatkowo pośrednio ok. 90 tys. u dostawców surowców. Największymi graczami na polskim rynku są zakłady należące do międzynarodowych koncernów i funduszy inwestycyjnych.

Największym producentem wódki w Polsce jest spółka CEDC (produkuje m.in. "Żubrówkę", "Soplicę", "Bolsa"), należąca do rosyjskiej Russian Standard Group. Ma 45 proc. polskiego rynku według danych za 2016 rok. Ok. 30 proc. rynku mają produkty notowanej na londyńskiej giełdzie grupy Stock. To m.in. "Lubelska", "Stock" i "Żołądkowa".

Na kolejnych miejscach znajdują się francuska grupa Marie Brizard (10 proc. rynku z takimi produktami jak "Krupnik" czy "Sobieski"), a potem należąca do francuskiej Pernod Ricard spółka Wyborowa Poland (5 proc., wódki "Wyborowa", "Luksusowa", "Pan Tadeusz") oraz amerykańska firma Brown Forman (2 proc., m.in. "Finlandia").

Struktura spożycia alkoholu w Polsce zmiania się i z małpeczkami od lat coraz odważniej walczy piwo. Według danych za 2016 rok, Polacy w spożyciu piwa na mieszkańca ustępowali jedynie Czechom, Namibijczykom, Austriakom i Niemcom.

Polak wypija przeciętnie 98 l piwa rocznie, gdy Czech 143 litry. Polski rynek ma więc jeszcze szansę rosnąć.

Przemysł piwowarski produkuje rocznie prawie 40 mln hektolitrów złocistego napoju, wytwarza ok. 1 proc. PKB i zapewnia prawie 10 tys. miejsc pracy bezpośrednio i 160 tys. pośrednio. Bo - podobnie jak gorzelniczy - do produkcji wykorzystuje w ponad 90 proc. polskie surowce. Polska po Niemczech i Wielkiej Brytanii jest trzecim producentem piwa w Europie. W eksporcie piwa nie jesteśmy niestety liderem. Za granicę sprzedajemy zaledwie 3,3 mln hektolitrów rocznie, gdy np. Holandia - niemal sześć razy więcej.

Właścicielami polskich browarów - podobnie jak jest to w przypadku gorzelni - są wielkie międzynarodowe koncerny. Ok jednej trzeciej polskiego rynku piwa ma Kompania Piwowarska, należąca do japońskiej grupy Asahi (produkuje m.in. "Tyskie", "Lecha", "Żubra" i "Książęce"). Druga jest grupa Żywiec (producent "Żywca", "Warki", "EB", "Tatry") z udziałem 27,4 proc., należąca do holenderskiego koncernu Heineken, a trzeci - Carlsberg Polska ("Kasztelan", "Harnaś", "Okocim") z udziałem 17,5 proc. Jego właścicielem jest duński Carlsberg.

Choć trzy wielkie międzynarodowe koncerny odpowiadają za 78,2 proc. nawarzonego w Polsce piwa, coraz bardziej dzielnie o swój kawałek tortu walczą małe browary - regionalne i rzemieślnicze, które powstają od kilku lat jak grzyby po deszczu. Na razie - jak policzyli analitycy PIE - zdobyły 3,5 proc. polskiego rynku, ale ich udział stale rośnie.

ram

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje