Reklama

Polski operator zbuduje odcinek gazociągu Baltic Pipe

Sekretarz stanu w kancelarii premiera Piotr Naimski mówił, że Polska jest na dobrej drodze, by złamać monopol Rosji w dziedzinie dostaw energii. Polski operator systemu przesyłu gazu Gaz -System będzie odpowiedzialny za wybudowanie na dnie Bałtyku odcinka gazociągu Baltic Pipe - poinformował pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski.

Reklama

Pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej powiedział w Polskim Radiu 24, że służą temu takie projekty jak budowa gazociągu Baltic Pipe. Piotr Naimski dodał, że kilka dni temu w Waszyngtonie rozmawiał o możliwości sprowadzania gazu skroplonego z USA do Polski, co byłoby strategiczne nie tylko dla naszego kraju, lecz także innych państw Europy Środkowej.

- Plan dywersyfikacji dostaw energii polski rząd realizuje w praktyce, co jest ważne dla całego regionu Europy Środkowej - dodał Piotr Naimski.

Pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej zaznaczył, że spotkanie państw Trójmorza w Warszawie na początku lipca jest jednym z elementów polityki energetycznej Polski. Spotkanie ma być połączone z wizytą w Polsce prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Zdaniem Piotra Naimskiego, jest ono oznaką tego, że strategia upodmiotawiania Europy Środkowej wewnątrz Unii Europejskiej odnosi sukcesy.

Piotr Naimski dodał, że Polska, która dąży do złamanie monopolu energetycznego Rosji, powinna przygotować się na ewentualne działania odwetowe Moskwy, takie jak ataki hakerskie.

Kilka dni temu Polska podpisała memorandum z Danią w sprawie budowy gazociągu Baltic Pipe. Ma on umożliwić Polsce dostęp do złóż błękitnego paliwa na szelfie norweskim i transportowanie go stamtąd do Europy Środkowej. Jak poinformowała spółka Gaz-System, gazociąg Baltic Pipe może przesyłać błękitne paliwo już w październiku 2022 roku.

...........................

W piątek premier Beata Szydło i szef duńskiego rządu Lars Lokke Rasmussen podpisali w Kopenhadze memorandum w sprawie gazociągu Baltic Pipe, deklarujące poparcie dla tego projektu oraz wolę współpracy, która powinna doprowadzić do jego pełnej realizacji w 2022 roku.

We wtorek rano operatorzy polskiego i duńskiego systemu przesyłowego gazu ziemnego - Gaz-System i duński Energinet - rozpoczęli procedurę open season dla projektu Baltic Pipe. Tym samym operatorzy zaprosili zainteresowane podmioty do sygnalizowania przewidywanego zapotrzebowania na przepustowość w gazociągu, który połączy Polskę, Danię i Norwegię.

Cała dwukierunkowa magistrala, która ma połączyć złoża węglowodorów na Szelfie Norweskim Morza Północnego z polskim wybrzeżem w Niechorzu, będzie składała się z pięciu elementów i ma kosztować ok. 1,7 mld euro. Planowana przepustowość rurociągu to 10 mld m. sześc. gazu rocznie. Właśnie taka przepustowość - jak wynika ze studium wykonalności projektu Bramy Północnej - ma zapewnić przedsięwzięciu rentowność.

Naimski powiedział, że budowa połączenia nie może liczyć na unijne dofinasowanie ze względu na to, że jest ono rentowne. "Zasadą jest, że z CEF (Connecting Europe Facility) dofinansowuje się projekty nieekonomiczne. Projekt Baltic Pipe jest całkowicie opłacalny - podkreślił.

Nie wykluczył, że możliwe jest, iż unijne dofinansowanie może zostać przyznane na jakieś prace przygotowawcze.

Jak powiedział Naimski, harmonogram budowy połączenia, które ma być gotowe na jesieni 2022 r., jest "bardzo ściśnięty". Sama budowa - jak dodał - zacznie się "prawdopodobnie w 2019 r."

Tego lata rozpocznie się zbieranie materiałów do raportu oddziaływania inwestycji na środowisko - zgodnie z obowiązującymi przepisami - procedura ta musi potrwać przez cztery pory roku, w tym przypadku do lata 2018 r. Raport będzie podstawą do podjęcia decyzji inwestycyjnej i umowy o rozpoczęciu budowy. Ta umowa ma zostać zawarta do końca 2018 r.

Naimski powiedział, że "technicznie" ułożenie gazociągu na dnie morza jest "jednym z łatwiejszych przedsięwzięć". Zdecydowanie trudniejsza jest rozbudowa systemów przesyłowych zarówno w Danii jak i Polsce. Do tego dochodzi budowa tłoczni na duńskiej wyspie Zeland, za którą jest odpowiedzialny duński partner projektu - tamtejszy operator systemu przesyłu gazu - Energinet.dk. Naimski powiedział, że budowa tej tłoczni w kosztach całego projektu ma " bardzo znaczący udział". Pełnomocnik dodał też, że istotnym elementem projektu jest rozbudowa systemu przesyłowego w Polsce - tak by był on w stanie przetłoczyć na południe gaz zarówno z Baltic Pipe jak i gazoportu w Świnoujściu, który - z kolei - do 2022 r roku powiększy swoją zdolność regazyfikacyjną z obecnych 5 mld m. sześc rocznie do 7,5 mld m sześc.

Sprowadzony z kierunku północnego gaz ma - zgodnie z polską strategią - być przesyłany dalej na południe: do Czech, na Słowację, Węgry i Ukrainę. Dlatego - jak wskazywał Naimski - ważne jest, by harmonogram budowy Baltic Pipe był zsynchronizowany z harmonogramem budowy interkonektorów na południu.

Pełnomocnik podkreślił, że - dzięki decyzji o budowie Baltic Pipe - Polska rozpoczęła realizację ważnej inwestycji, której ukończenie będzie świedectwem tego, że "Polska jest krajem dojrzałym, że nasza suwerenność jest dojrzała, że myśl strategiczna jest w Polsce realizowana".

"Po zbudowaniu gazoportu w Świnoujściu, po wprowadzeniu Polski do NATO i UE, to będzie kolejny (projekt - PAP), który będzie świadczył o tym, że jesteśmy stabilnym krajem pod względem strategii bezpieczeństwa" - powiedział.

Naimski ujawnił, że obecnie analizowane są dwa warianty przebiegu podmorskiego fragmentu gazociągu. Pierwszy zakłada jego przebieg przez wody duńskie, odcinek strefy ekonomicznej Szwecji i Polski; drugi - to wody duńskie, strefa ekonomiczna niemiecka i wody polskie. Jak zauważył, w tym rejonie na Bałtyku nie ma obszarów morza nie należącego do czyjejś strefy ekonomicznej.

Naimski powiedział też, że w ogłoszonej w ub. tygodniu procedurze open season, czyli badaniu rynku będą preferowani ci, którzy zaproponują konktraty długoterminowe na przesył gazu. Jak wyjaśnił, w UE kontrakty takie nie mogą przekraczać 15 lat.

Polski potentat gazowy, Grupa PGNiG zapowiada, że weźmie udział w procedurze open season. PGniG, który posiada na Szelfie norweskim 20 koncesji na wydobycie węglowodorów, obecnie wydobywa tam ok. 600 mln m sześc. gazu. Do 2022 r. zamierza zwiększyć swój potencjał produkcyjny do 2,5 - 3 mld m. sześc. W ubiegłym tygodniu wiceprezes ds. handlowych spółki Maciej Woźniak powiedział w rozmowie z PAP, że PGNiG planuje sprowadzać z Norwegii do Polski ok. 8-9 mld m sześc. gazu.

Polska przeciw Nord Stream 2

Z punktu widzenia polskiego rządu przedstawiony przez KE projekt mandatu do negocjacji z Rosją ws. Nord Stream 2 jest niewystarczający, zbyt "miękki" - ocenił wczoraj pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski.

Komisja Europejska przedstawiła w piątek propozycję mandatu do negocjacji z Rosją w sprawie reżimu prawnego dla morskiego odcinka przyszłego gazociągu Nord Stream 2. Projekt muszą zatwierdzić kraje członkowskie, które mają różne stanowiska w tej sprawie.

Tzw. trzeci pakiet energetyczny ma służyć realizacji celów europejskiej polityki energetycznej, w tym przede wszystkim dokończeniu procesu budowania jednolitego, konkurencyjnego i bezpiecznego rynku energii w całej Unii Europejskiej. W opinii grupy państw - w tym Polski - Nord Stream 2 tego bezpieczeństwa nie zwiększa, nie prowadzi bowiem do zróżnicowania źródeł dostaw i tras przepływu.

Nord Stream 2 to projekt dwunitkowej magistrali gazowej z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie o mocy przesyłowej 55 mld m sześc. surowca rocznie. Gazociąg ma być gotowy do końca 2019 roku. W tym samym roku Rosja zamierza zaprzestać przesyłania gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy. Polska, kraje bałtyckie i Ukraina sprzeciwiają się projektowi.

Według nieoficjalnych informacji Polskiego Radia, Komisja Europejska przyjęła "niekorzystny dla Polski mandat do negocjacji z Rosją ws. Nord Stream 2".

Według źródeł Polskiego Radia przygotowany przez Komisję dokument jest "zbyt ogólny, co może otwierać drogę do ustępstw wobec Rosji", "przerzuca odpowiedzialność na unijne kraje" i stanowi mandat do negocjacji po linii najmniejszego oporu.

Według PR, proponowany przez KE mandat nie zawiera ponadto m.in. "jednoznacznego stanowiska, że unijne przepisy powinny mieć zastosowane zarówno do części morskiej jak i lądowej". "Gdyby taki był warunek Brukseli, inwestycja Nord Stream2 byłaby nieopłacalna" - zaznacza PR.

W rozmowie z branżowym portalem BiznesAlert Naimski wyjaśnił, że Komisja Europejska nie przesądziła, że morska część Nord Stream 2 nie powinna podlegać prawu unijnemu. "W Komisji jest spór na ten temat, który paraliżuje jej działania w sprawie projektu, przeciwko któremu protestuje coraz więcej państw. Przeciwko są już nie tylko Polacy, Litwa i Łotwa, ale stanowczego podejścia Komisji domagają się kraje Grupy Wyszehradzkiej, Chorwacja i Rumunia, a także Dania i Szwecja.

Podczas wczorajszego spotkania z dziennikarzami Naimski powiedział, że w ocenie rządu przedstawiony przez KE projekt mandatu do negocjacji z Rosją jest "niewystarczający" i "za miękki". Podkreślił jednocześnie, że mamy do czynienia z "propozycją", która musi zostać zatwierdzona przez państwa członkowskie.

Zdaniem Naimskiego, przedstawiony projekt pozwala "rozmyć" regulacje przewidziane unijnym trzecim pakietem energetycznym.

- Uważamy, że tego typu podejście ze strony Komisji Europejskiej powoduje, że prawo europejskie, którym jest trzeci pakiet energetyczny jest rozmywane. KE jest powołana do tego, by bronić prawa europejskiego, stać na jego straży, tymczasem z własnej inicjatywy tworzy precedens, który to prawo osłabia. To jest zły precedens (...), będzie używany jako przykład dla innych inwestycji w UE z zewnętrznymi partnerami, nie tylko w rejonie Bałtyku, ale może w rejonie Morza Śródziemnego. To jest po prostu działanie, które obróci sie przeciwko UE - podkreślił pełnomocnik.

Dowiedz się więcej na temat: Nord Stream 2 | gaz ziemny | Nord Stream | pełnomocnik rządu | gazociąg

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »