Reklama

Polski system bankowy silny i stabilny - Belka

- Polski system bankowy jest silny i stabilny, nie widać oznak wysysania kapitału z polskich banków przez ich spółki-matki - powiedział szef NBP Marek Belka.

- W sytuacji kiedy 70 proc. naszego systemu bankowego jest własnościowo zdominowane przez banki zagraniczne, głównie z Europy, nie sposób nie interesować się sytuacją sektora bankowego wokół nas. Nasze banki są doskonale skapitalizowane i wolne od tych "toksycznych" aktywów. Nasze banki są wolne od tego rodzaju aktywów, stąd uprawniona opinia, że nasz system bankowy jest silny i stabilny. (...) Nie widzimy oznak wysysania kapitału przez spółki-matki z Polski - powiedział w środę na konferencji prasowej Belka. - Nie widzimy także jakoś szczególnie nasilonego ostatnio ograniczania skali działalności kredytowej - dodał.

Reklama

- - - - -

- Obserwowany ostatnio wzrost stopy WIBOR nie są dla banku centralnego wielkim problemem - poinformował Marek Belka.

- Jeśli chodzi o WIBOR obserwowaliśmy w ostatnich tygodniach podwyższone poziomy, nie jakieś dramatyczne, ale jednak. Według naszych ocen wiąże się to, nie tyle ze zjawiskami ogólnoeuropejskimi, nie traktujemy tego jako odzwierciedlenie ogólnej sytuacji płynności na rynkach europejskich i przełożeniem tego na rynek krajowy. Dlatego, że nie ma braku płynności - powiedział Belka na środowej konferencji prasowej po posiedzeniu RPP.

- W tej chwili "credit crunchu" nie obserwujemy, tylko raczej obawy są wypowiadane. Prawdopodobnie wiąże się to (wzrost stopy WIBOR - PAP) ze specyficznymi zachowaniami banków dla polskiego rynku, które z jakichś powodów gromadzą pewne ilości płynności. Nie jest to jakiś wielki problem, który by nam sens z powiek spędzał - podkreślił.

- - - -

- Około połowy przyszłego roku inflacja powinna obniżyć się do celu inflacyjnego, ale słaby złoty nie sprzyja pójściu śladem EBC - powiedział Marek Belka.

- My prowadzimy politykę pieniężną autonomicznie w oparciu o oceny przede wszystkim polskiej gospodarki. Na pewno oczekiwane zwolnienie gospodarcze jest o wiele płytsze niż to, którego obawiają się gospodarki strefy euro - powiedział.

- Po drugie mamy inflację na bardzo podwyższonym poziomie, mimo iż spodziewamy się, że zejdzie ona do celu w jakimś horyzoncie, około połowy przyszłego roku. Złoty jest walutą niezmiernie wahliwą, a obecna sytuacja, związana z osłabieniem złotego, na pewno opanowaniu inflacji nie sprzyja. Sprawia, że nie idziemy za EBC - powiedział Belka.

EBC obniżył w ubiegłym tygodniu główną stopę o 25 pb.

- My mamy oczy otwarte, co wyraźnie piszemy w komunikacie, i gdyby sytuacja wymagała, będziemy dokonywać korekt- dodał.

Belka powiedział, że Radę niepokoi podwyższenie prognoz centralnej ścieżki inflacji w listopadowej projekcji w porównaniu do lipca.

Inflacja, bezrobocie, PKB - zobacz dane z Polski i ze świata w Biznes INTERIA.PL

- - - - -

- Polski rynek długu czeka na expose premiera - uważa prezes NBP Marek Belka. Jego zdaniem, gdyby analitycy pozytywnie ocenili program gospodarczy nowego rządu, to Polska zyskałaby na atrakcyjności inwestycyjnej.

- Generalnie rzecz biorąc, tzw. sentyment do rynków uważanych za bardziej ryzykowne, a takim jest Polska, słabnie. W związku z tym sytuacja na rynku też się pogarsza, ale jak na razie trudno nam powiedzieć, żeby coś takiego nastąpiło. Mam wrażenie, że rynek (...) oczekuje na expose premiera, które ma za jakiś czas zostać wygłoszone - na program polityki gospodarczej nowego-starego rządu. Myślę, że to jest ważniejsze dla rynku długu - powiedział Belka podczas środowej konferencji w NBP.

Jego zdaniem gdyby reakcja komentatorów i analityków na program gospodarczy nowego rządu była pozytywna, to mogłoby się okazać, że Polska stałaby się jeszcze bardziej atrakcyjnym niż dotychczas miejscem do inwestowania.

Premier Donald Tusk ma wygłosić expose 18 listopada.

Belka pytany m.in., czy NBP wspólnie z resortem finansów zamierza podjąć działania, które uchroniłyby nas przed negatywnymi skutkami problemów Włoch, odpowiedział: "Trudno mówić o jakichkolwiek działaniach polskiego rządu czy NBP dotyczących bezpośrednio Włoch". Wskazał, że Włochy to olbrzymi kraj, olbrzymia gospodarka i olbrzymie potrzeby pożyczkowe. W tym przypadku nie można zastosować mechanizmu podobnego jak w Grecji, Portugalii czy Irlandii.

W jego opinii bezpośrednim efektem zaburzeń wokół długu włoskiego jest pewne osłabienie złotego, które widać było w środę. Zaznaczył, że złoty zareagował jednak bardzo umiarkowanie na tę sytuację i straty odrobił.

- Nie mogę się powstrzymać od takiej uwagi, że możliwość obecności NBP na rynku powściąga pewne gorące głowy działające na rynku walutowym. Natomiast trudno prorokować, jaki może być wpływ sytuacji wokół Włoch na rynek polskiego długu - mówił prezes NBP.

W środę oprocentowanie włoskich obligacji 10-letnich sięgnęło rekordowych 7,44 proc., choć jeszcze we wtorek było znacznie poniżej 7 proc. Analitycy obawiają się, że taki poziom może oznaczać, że Włochy nie będą w stanie spłacać swoich długów. Na informację o wysokiej rentowności włoskich papierów rynki finansowe zareagowały spadkami.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »