Podczas czwartkowego przemówienia w Sejmie wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski przypomniał, że w czerwcu br. w Gdańsku odbędzie się konferencja na rzecz odbudowy Ukrainy.
- To także okazja dla polskich firm. Dzięki obecności w Unii i NATO, dzięki przewidywalnym przepisom, wysokim wydatkom na obronność i gęstej sieci powiązań z Ukrainą Polska jest bramą do inwestycji w tym kraju - powiedział.
Ukraińcy budują polskie PKB
Sikorski wskazał, że mieszkający w Polsce Ukraińcy przyczyniają się do rozwoju polskiej gospodarki.
- W 2024 roku nasze PKB powiększyło się dzięki nim o niemal 100 miliardów złotych. To ponad połowa kwoty przeznaczonej w tym samym roku na Narodowy Fundusz Zdrowia. (...) Od 2022 roku Ukraińcy założyli w Polsce ponad 120 000 firm. Zatrudniają ludzi, płacą podatki. Te przedsiębiorstwa od lat zwiększają naszą wymianę handlową z Ukrainą, a w czasach pokoju ich rola jeszcze wzrośnie - ocenił.
Podkreślił, że Polska widzi sens obecności Ukrainy w UE. Dodał, że na wojnie traci nie tylko Ukraina, ale i Putin.
- Gdyby Rosja nie rozpętała wojny w 2014 roku, jej PKB byłby dziś większy nawet o 20 proc. Nie byłoby problemów z dostępem do siły roboczej, a Moskwa nie musiałaby ratować się uzależnieniem od Chin. Rosja popełniła historyczny błąd. Na ołtarzu niepotrzebnej wojny składa swoją przyszłość. Rosyjski dyktator pomylił miłość własną z interesem kraju - powiedział.
Relacje Polski z Niemcami. "Niektórzy zatrzymali się na Krzyżakach"
Szef MSZ odniósł się do obecności Polski w UE i relacji gospodarczych z naszymi zachodnimi sąsiadami.
- To prawda, że mamy z Niemcami kwestie sporne, jak z wieloma innymi państwami, ale więcej mamy wspólnych interesów. (...) Jesteśmy także czwartym największym odbiorcą niemieckiego eksportu.(...) Czy naprawdę warto byłoby wprowadzić cła na towary, które polscy przedsiębiorcy sprzedają do Niemiec i które z Niemiec kupują? Czy naprawdę warto byłoby wrócić do tradycyjnych relacji z Berlinem? Jeśli tak, to do jakiego okresu dokładnie? Zaborów, drugiej wojny światowej i okupacji, może PRL, a może do Grunwaldu czy Cedyni? Mam wrażenie, że niektórzy w rozumieniu stosunków międzynarodowych zatrzymali się na Krzyżakach - ocenił.
Podkreślił, że "integracja europejska pomaga nam zarządzać wyzwaniom współpracy z najludniejszym państwem Unii Europejskiej i największą europejską gospodarką, rozmawiać z silnymi Niemcami jako partnerem w ramach Unii".
- Wyobraźmy sobie słabą bądź rozmontowaną Unię Europejską. Poza jej strukturami biedniejsza Polska i uzbrojone po zęby Niemcy, w dodatku rządzone przez nacjonalistyczną prawicę. Naprawdę tego chcecie? - pytał retorycznie z mównicy sejmowej.
Bilion złotych dla Polski od obywateli UE
Sikorski wskazał, że kraje Unii są naszymi głównymi partnerami handlowymi.
- Kiedyś mało kto w zachodniej Europie chciał kupować polskie towary. Obecnie roczna wartość całego polskiego eksportu sięga 350 miliardów euro. To niemal sześciokrotnie więcej niż w roku akcesji. (...) Obywatele Unii tylko w zeszłym roku wydali na polskie towary na kwotę około 260 miliardów euro, czyli ponad bilion złotych - wyliczył.
Poinformował, że zgodnie z ostrożnymi szacunkami straty na lata 2020-2025 wynikające z opuszczenia UE przez Wielką Brytanię wynoszą około 200 miliardów euro.
- Ze wstępnych wyliczeń potencjalnego kosztu wyjścia Polski z Unii Europejskiej w ciągu pierwszych 5-10 lat płyną trzy podstawowe wnioski. Po pierwsze, spadek PKB między 4-7 proc. Po drugie, spadek wynagrodzeń nawet o 8 proc. Po trzecie, spadek eksportu produktów mięsnych i mlecznych sięgający 45-50 proc. i to w scenariuszu łagodnego rozejścia się z Unią, a nie gwałtownego zerwania - podkreślił.
"Nie szukajmy wrogów tam, gdzie mamy sojuszników"
Wicepremier poruszył także kwestię programu SAFE.
- Opozycja twierdzi, że inwestycje w polską armię służą Berlinowi. Nieprawda, to nie na Berlin we wrześniu leciały rosyjskie drony, ale na Lublin i Zamość. Czy wszystkie 19 krajów, które sięgają po środki z programu SAFE, w tym Francja, Finlandia i bliskie wam Węgry, naprawdę chcą zostać koloniami Berlina? Muszą być jakieś granice obsesji. Te inwestycje to najbardziej racjonalna odpowiedź być na apele Waszyngtonu i powinna być rozumiana po obu stronach Atlantyku. Nie szukajmy wrogów tam, gdzie mamy sojuszników - podkreślił.












