Reklama

Portugalia zaprzecza, by potrzebowała pomocy

Portugalia zaprzeczyła w piątek, że znalazła się pod presja ze strony krajów strefy euro i Europejskiego Banku Centralnego (EBC), by, podobnie jak Grecja i Irlandia, ubiegała się o pomoc finansową.

"Financial Times Deutschland" napisał w piątek, że większość krajów strefy euro oraz EBC naciskają na Portugalię, by poszła w ślady Grecji i Irlandii i wystąpiła o pomoc z Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Reklama

- Ten artykuł jest całkowicie fałszywy, nie ma żadnych podstaw - zapewnia rzecznik portugalskiego rządu.

Rząd w Lizbonie mają nadzieję, że uda mu się przeforsować oszczędnościowy budżet na rok 2011, który może zapewnić znaczną redukcję wydatków publicznych i zapobiec kryzysowi zadłużenia. Portugalski parlament będzie głosował nad przyszłorocznym budżetem jeszcze w piątek.

Zdaniem ekonomistów Portugalia może być kolejnym krajem strefy euro, potrzebującym pomocy finansowej, ponieważ ma ona problemy z wysokim deficytem i niską konkurencyjnością.

Premier Jose Socrates wielokrotnie zaprzeczał, aby jego kraj potrzebował pomocy finansowej. Rząd portugalski zamierza zmniejszyć deficyt budżetowy z 7,3 proc. PKB w tym roku do 4,6 proc. PKB w roku przyszłym.

Deficyt budżetowy Portugalii jest znacznie niższy niż Irlandii i nie ma ona też takich problemów z systemem bankowym. Jednak Portugalia jest uważana przez inwestorów za kraj potencjalnie potrzebujący wsparcia ze względu na rosnące koszty obsługi długu.

Dowiedz się więcej na temat: EBC | deficyt budżetowy | Irlandia | Financial Times | euro | Portugalia | PKB | ze | deficyt | Grecja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »