Rada postanowiła obniżyć stopy procentowe NBP o 0,25 pkt. proc. do poziomu:
- stopa referencyjna 3,75 proc. w skali rocznej;
- stopa lombardowa 4,25 proc. w skali rocznej;
- stopa depozytowa 3,25 proc. w skali rocznej;
- stopa redyskontowa weksli 3,80 proc. w skali rocznej;
- stopa dyskontowa weksli 3,85 proc. w skali rocznej.
Jest decyzja NBP. Stopy procentowe obniżono o 0,25 proc.
Jak czytamy w komunikacie Narodowego Banku Polskiego, w IV kwartale 2025 r. tempo wzrostu w głównych gospodarkach rozwiniętych było zbliżone do wieloletnich średnich. Inflacja w Europejskim Banku Centralnym utrzymywała się w pobliżu celu, natomiast w USA pozostawała powyżej celu Rezerwy Federalnej. W ostatnich miesiącach wzrosły ceny surowców energetycznych, podczas gdy ceny surowców rolnych były wyraźnie niższe niż rok wcześniej. "Perspektywy dla globalnej gospodarki i inflacji pozostają niepewne, m.in. ze względu na napięcia geopolityczne" - zaznaczył NBP.
W Polsce, według wstępnych danych GUS, PKB w IV kw. 2025 r. wzrósł o 4,0 proc. rdr, wobec 3,8 proc. kwartał wcześniej. Wzrost napędzał przede wszystkim popyt krajowy, w tym konsumpcja i inwestycje, przy niewielkim ujemnym wkładzie eksportu netto. W styczniu 2026 r. sprzedaż detaliczna wzrosła w ujęciu rocznym, natomiast produkcja przemysłowa oraz budowlano-montażowa spadły. Jednocześnie wyhamowała dynamika płac w sektorze przedsiębiorstw, a zatrudnienie w tym sektorze nadal się obniżało.
Inflacja CPI w styczniu 2026 r. obniżyła się do 2,2 proc. z 2,4 proc. miesiąc wcześniej. W minionym roku spadła także inflacja bazowa.
Z 50-procentowym prawdopodobieństwem inflacja w 2026 r. znajdzie się w przedziale 1,6-2,9 proc. (wobec 1,9-4,0 proc. w projekcji z listopada), w 2027 r. 1,1-3,7 proc., a w 2028 r. 0,9-4,0 proc. Z kolei tempo wzrostu PKB ma wynieść 3,1-4,7 proc. w 2026 r., 2,0-3,8 proc. w 2027 r. oraz 1,8-4,1 proc. w 2028 r. - wynika z szacunków NBP.
"Biorąc pod uwagę kształtowanie się inflacji oraz jej perspektywy w kolejnych kwartałach, w ocenie Rady uzasadnione stało się dostosowanie poziomu stóp procentowych NBP" - czytamy.
NBP zaznacza równocześnie, że dalsze decyzje będą zależne od napływających informacji dotyczących perspektyw inflacji i aktywności gospodarczej. Czynnikami ryzyka dla perspektyw inflacji pozostają kształt polityki fiskalnej, oczekiwane ożywienie popytu w gospodarce, dalsze kształtowanie się dynamiki płac oraz sytuacja makroekonomiczna za granicą, w tym zmiany cen surowców i inflacji na świecie w kontekście napięć geopolitycznych.
Stopy procentowe w marcu 2026 r. Jest decyzja Rady Polityki Pieniężnej
Większość ekonomistów ankietowanych przez agencję Reuters prognozowała spadek stóp procentowych w Polsce o 25 pkt bazowych w marcu. Tylko jeden (na 30) zakładał utrzymanie stopy referencyjnej na tym samym poziomie co w lutym. Ostatnie dni i godziny w wielu przypadkach przynosiły jednak zmiany prognoz, o czym za chwilę.
Więcej szczegółów odnośnie do decyzji RPP poznaliśmy w komunikacie po posiedzeniu. Z kolei w czwartek na godzinę 15:00 zaplanowana została konferencja prasowa prezesa NBP Adama Glapińskiego.
Marcowe posiedzenie RPP było wyjątkowe z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze - nowa projekcja inflacyjna NBP, która już na wstępie - ze względu na sytuację globalną - staje się prawdopodobnie nieaktualna. Po drugie - brak zaktualizowanej informacji o inflacji w tym roku, bowiem GUS koszyk inflacyjny dopiero przelicza, a nowe dane o CPI poznamy w połowie marca, tj. po posiedzeniu rady. Po trzecie - i to najważniejszy powód - sytuacja geopolityczna i na rynkach finansowych mocno się od ostatniego posiedzenia RPP skomplikowała, oczywiście, z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie i ataku USA wraz z Izraelem na Iran. To wywołało sporą przecenę na globalnych giełdach, w tym w Polsce, duże wzrosty cen ropy naftowej i gazu, i co ważne - osłabienie złotego. W tym kontekście trzeba dodać, że środa przyniosła dużą zmianę na rynku - polska waluta zaczęła zyskiwać do euro i dolara, a główne indeksy odbiły. Niepewność wciąż jednak pozostaje.
RPP zdecydowała o stopach procentowych w marcu 2026. To miała być prosta decyzja
De facto to miała być formalność. Inflacja po lutym spadła do 2,2 proc., czyli poziomu niższego niż cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego (2,5 proc.). Marcowa projekcja miała dać potwierdzenie stabilizacji inflacji albo niewielki jej dalszy spadek. Chociaż nie znamy szczegółów, to - jak zdradził kilka dni temu Adam Glapiński - pokazała ona inflację blisko celu NBP w 2026 r. i kolejnym.
Dynamika wzrostu płac w styczniu spadła do 6,1 proc. w sektorze przedsiębiorstw po mocnym wzroście w grudniu (8,6 proc.). Dla konsumentów dobrą informacją oczywiście to nie jest, ale dla RPP wręcz przeciwnie. To rozgrzany rynek pracy przez ostatnie miesiące był wskazywany jako czynnik ryzyka dla inflacji.
O marcu, jako dobrym momencie do obniżki stóp, mówił prezes NBP podczas konferencji prasowej po lutowym posiedzeniu RPP. Zastrzegł jednak, że niespodziewane wydarzenia zewnętrzne mogą ten stan rzeczy zmienić. O kolejnej obniżce stóp procentowych chętnie wypowiadała się także część członków rady.
"Marzec to dobry moment na kolejne cięcie stóp o 25 pkt bazowych, potem możliwe jest -25 pkt bazowych. w kwietniu, jeżeli rewizja koszyka CPI nie zaskoczy" - to dla przykładu komentarz Ludwika Koteckiego (wywiad dla PAP z 12 lutego). "(…) Obniżka stóp procentowych w marcu jest prawdopodobna, a kolejna, przy utrzymaniu obecnych trendów, nawet konieczna" - mówił w rozmowie z ISBnews członek rady Przemysław Litwiniuk (z 24 lutego).
Wojna na Bliskim Wschodzie. Osłabiający się złoty i drożejące surowce energetyczne komplikują sytuację
Henryk Wnorowski wskazał, że docelowy poziom stóp w 2026 na poziomie 3,5 proc. jest realistyczny, a obniżka w marcu prawdopodobna (wywiad dla "DGP" z 10 lutego). Marcin Zarzecki był bardziej ostrożny w słowach. "Nie można wykluczyć scenariusza dalszego obniżania się inflacji w bieżącym roku, natomiast należy podchodzić do niego ostrożnie" - stwierdził. To wypowiedzi sprzed wojny na Bliskim Wschodzie. Od ostatniego weekendu sytuacja zmieniała się w wielu aspektach o 180 stopni.
Wojna w Iranie destabilizuje region i zwiększa risk-off (ograniczanie ryzyka) na globalnych rynkach finansowych, co skutkuje umocnieniem dolara, a osłabieniem m.in. polskiej waluty. Przerwane łańcuchy dostaw surowców energetycznych, w tym poprzez zablokowanie cieśniny Ormuz, powodują że ceny ropy naftowej i gazu zaczęły szybko rosnąć, osiągając poziomy niewidziane od kilku miesięcy. Na holenderskiej giełdzie TTF ceny gazu w kontraktach na kwiecień i maj wzrosły w poniedziałek i wtorek łącznie o około 100 proc., po czym ustabilizowały się w okolicy 55 euro, by w środę spaść do około 50 euro. Ropa drożeje: tak "amerykański" WTI, jak i Brent, która jest punktem odniesienia dla europejskiego rynku. Obraz ten uzupełniają spadkowe dni (w środę Europa odrabia straty z ostatnich dwóch dni) na głównych giełdach i pojawiające się pytanie, czy obecny kryzys polityczny przerodzi się w głęboki kryzys gospodarczy i recesję, a w jeszcze gorszym wariancie w długotrwały kryzys podażowy na rynku surowców. To zależy m.in. od czasu trwania konfliktu. Na ten moment wydaje się to jeszcze mało prawdopodobne.
"To szok podażowy - banki centralne zwykle go ignorują. Covid i wojna w Ukrainie były kombinacją szoków popytowego i podażowego, dlatego wymagały podwyżek stóp. Obecnie jest dyskusja, o ile mniejsze będą cięcia stóp" - napisali w serwisie X ekonomiści ING Banku Śląskiego. Więcej o problemach, z którymi musiała się zmierzyć rada pisaliśmy w artykule Pauliny Błaziak, dziennikarki Interii Biznes.
W takim to właśnie otoczeniu Rada Polityki Pieniężnej podejmowała decyzje w marcu. Znaleźć można i argumenty za obniżką, jak i za utrzymaniem stóp bez zmian. To jedno z tych posiedzeń, gdzie oba scenariusze wydawały się podobnie prawdopodobne. Dlatego ostateczny werdykt nie dziwi.














