Reklama

Potrzebny jest program UE odejścia od węgla - Oettinger

Trzeba opracować program UE, który umożliwi odejście od węgla w ciągu 10-15 lat, a mimo to umożliwi tworzenie perspektyw - podkreślił wczoraj w Brukseli komisarz ds. budżetu UE Guenther Oettinger.

Komisarz wziął udział w debacie dotyczącej transformacji regionów węglowych, odbywającej się w ramach Europejskiego Dnia Regionów i Miast. "Trzeba opracować odpowiedni program, który będzie skuteczny, efektywny, wystarczający, żeby umożliwić odejście od węgla w ciągu 10-15 lat, a mimo to sprawić, żeby regiony górnicze tworzyły perspektywy dla młodych ludzi, innowacje, żeby napływały tam przedsiębiorstwa" - powiedział.

Reklama

Już na początku swojego wystąpienia Oettinger podkreślił jednak, że obecnie elektrownie węglowe są niezbędne, aby zapewnić bezpieczeństwo dostaw energii po możliwych do zapłacenia cenach. "To jest w interesie Europy" - oświadczył.

Dodał, że ze spalania węgla musimy wycofać się w sposób uporządkowany, a każdy region musi wypracować sobie nowy profil. Zdaniem komisarza, równie ważna jest wymiana informacji i doświadczeń oraz współfinansowanie ze środków europejskich.

- To jest jak najbardziej wskazane, dlatego popieram ten zamysł (utworzenia Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji - PAP). Musimy to uwzględnić w ramach finansowych na lata 2021-2027. Musimy otworzyć drzwi, stworzyć interesującą, mądrą propozycję i wprowadzić ją do tych ram finansowych. Teraz albo nigdy - przekonywał.

Oettinger powiedział też, że popiera postulaty Komitetu Regionów, który przekonuje, że nie mogą być to pieniądze w ramach polityki spójności i że musi powstać osobny fundusz. Komisarz zgadza się z argumentacją samorządowców, że jeżeli pieniądze na transformację zabierzemy polityce spójności, to "41 regionów węglowych wygra, inne przegrają, a to doprowadzi do podziałów UE".

- Tego nie chcemy, dlatego to muszą być nowe pieniądze, z nowego źródła - zaznaczył.

Komisarz zwrócił uwagę, że na razie nie są jasne zasady finansowana nowego programu, ale niewykluczone, że mogłoby to przebiegać według schematu "1 euro z Warszawy czy Berlina, 1 euro z poziomu europejskiego, 1 euro z regionalnego".

Po raz kolejny przekonywał też, że konieczne jest podwyższenie składki członkowskiej.

- Potrzebujemy większych wpłat, decyzja musi zapaść do końca roku, bo niezależnie, jak ten program zostanie skonstruowany, jeżeli do końca roku nie podejmiemy decyzji, (...) będą opóźnienia - zauważył.

Zdaniem Oettingera, czas do końca roku będzie decydujący dla regionów, dla funduszy unijnych oraz dla odejścia od węgla i przemian strukturalnych, wspieranych przez UE. Dodał, że zanim zakończy kadencję, chciałby opracować pierwszy projekt propozycji przepisów wykonawczych, z których dowiemy się, "kto i ile powinien otrzymać oraz za co i kiedy".

We wtorek podczas spotkania z członkami Komitetu Regionów Oettinger powiedział, że zaproponowany przez Parlament Europejski w kwocie 4,8 mld euro Fundusz na rzecz Sprawiedliwej Transformacji mógłby opiewać na sumę nawet 8-12 mld euro.

B. premier, eurodeputowany prof. Jerzy Buzek, który jest pomysłodawcą powstania funduszu, ocenił w rozmowie z PAP, że początkowo zaproponowana kwota na pewno wzrośnie.

"Rok temu nie było nic, a więc skok od zera do 4,8 mld euro jest ogromny. Teraz trzeba zdecydowanie walczyć o powiększenie tej sumy" - podkreślił.

Według nowej przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen, do 2050 roku Europa powinna stać się neutralna klimatycznie. Aby było to możliwe, już do 2030 roku Unia Europejska musi ograniczyć emisje nie o planowane 40 proc., ale nawet o 55 proc.

Na terenie UE nadal funkcjonuje jednak 217 elektrowni węglowych oraz 128 kopalń węgla kamiennego i brunatnego. Znajdują się one na terenie 41 regionów w 12 państwach członkowskich UE, w tym również w Polsce, gdzie regionów górniczych jest sześć. Są to województwa: śląskie, małopolskie, lubelskie, łódzkie, dolnośląskie i wielkopolskie. To do nich miałoby trafić dodatkowe wsparcie.

Trwający do czwartku Europejski Tydzień Regionów i Miast zgromadzi w Brukseli ponad 9 tys. osób związanych z samorządem terytorialnym. Transformacja energetyczna jest jednym z tematów wiodących wydarzenia organizowanego przez Komisję Europejską i Komitet Regionów UE.

Z Brukseli Mateusz Kicka

PSL-Koalicja Polska opowiada się za wprowadzeniem embarga na importowany do Polski rosyjski węgiel, chce też wzrostu udziału energii odnawialnej w krajowym miksie energetycznym do 50 proc. w 2030 r. - pozostała połowa energii nadal ma być wytwarzana z węgla.

Założenia programu PSL-Koalicji Polskiej m.in. w tej dziedzinie zaprezentował w poniedziałek w Katowicach prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Podczas wspólnej konferencji prasowej z Pawłem Kukizem i Robertem Gwiazdowskim, lider ludowców ocenił, że propozycje programowe PSL w tym zakresie są rozsądne i realne.

"Niektórzy mówią: tylko przejście w 100 procentach na źródła odnawialne do 2035 roku - to jest niemożliwe. My mówimy realnie: do 2030 roku 50 proc. energii z konwencjonalnych źródeł (dziś jest to ok. 80 proc. - PAP), 50 proc. ze źródeł odnawialnych" - powiedział polityk podczas konferencji na katowickim rynku. "To jest przejście na zieloną stronę mocy, ale stojąc mocno na ziemi" - przekonywał.

Wskazał też na potrzebę wprowadzenia embarga na rosyjski węgiel. "Zrobimy coś bardzo ważnego dla Śląska: wprowadzimy embargo na ruski węgiel. Bo dzisiaj są miliony ton węgla na hałdach, tu na Śląsku również, i wiele milionów ton węgla wjeżdża do Polski z Rosji" - zadeklarował Kosiniak-Kamysz, przypominając, iż przed czterema laty również obecnie rządzący krytykowali import węgla do Polski; w ub. roku jego wielkość zbliżyła się w sumie do 20 mln ton.

- Nie może być tak, że polskie jabłka, polskie produkty rolno-spożywcze, polska żywność, nie jedzie na Wschód, a w milionach ton ruski węgiel przyjeżdża tutaj do Polski - mówił lider PSL.

Wśród gospodarczych postulatów PSL-Koalicji Polskiej wymienił m.in. podniesienie do 8 tys. zł kwoty wolnej od podatku. - To jest najlepszy pomysł na podniesienie wynagrodzeń; to jest pomysł, który podnosi wynagrodzenia dla pracowników i dla przedsiębiorców; to jest pomysł, który daje szansę na lepsze zarobki, ale nie kosztem jakiejś grupy, jakiejś firmy, jakiegoś pracodawcy - przekonywał.

Inne postulaty PSL to m.in. dobrowolny ZUS dla osób zatrudnionych (przy konieczności zachowania 25 lat składkowych dla mężczyzn i 20 dla kobiet, by uzbierać na najniższą emeryturę), a także zniesienie podatku dochodowego od emerytur.

- To jest bezsensowny podatek - najpierw trzeba zapłacić podatki, żeby emeryci dostali więcej brutto - po to, żeby nie zobaczyli tych pieniędzy, ale żeby je oddać z powrotem do budżetu. I tylko ZUS siedzi, liczy, i emituje CO2 - tłumaczył uczestniczący w konferencji Robert Gwiazdowski - prawnik i ekonomista, którzy przed wyborami do europarlamentu założył ruch Polska Fair Play. Gwiazdowski poparł kandydującą do Sejmu z katowickiej listy PSL-Koalicji Polskiej Jolantę Milas.

Kosiniak-Kamysz wezwał wszystkie ugrupowania do podpisania Paktu na rzecz zdrowia. - To nie może być obszar, który będzie nas dzielił i różnicował; to musi być wspólne działanie, bo inaczej nie skrócą się kolejki, nie będzie większych nakładów, nie będzie godnych zarobków dla fizjoterapeutów, diagnostów laboratoryjnych, pielęgniarek czy położnych - mówił lider PSL, opowiadając się za stworzeniem efektywnego programu walki z rakiem, finansowanego m.in. z akcyzy na papierosy i alkohol.

Komentując zapowiedzi PiS, dotyczące zamierzeń na pierwsze 100 dni nowego rządu, Kosiniak-Kamysz ocenił, że najpierw partia rządząca powinna rozliczyć się z obietnic złożonych przed czterema laty. Jego zdaniem, PiS nie wywiązał się m.in. ze zrównania dopłat bezpośrednich dla rolników, budowy 100 tys. mieszkań, produkcji miliona samochodów elektrycznych, darmowych leków dla kobiet w ciąży, zerowego podatku vat na ubranka dziecięce czy likwidacji NFZ i kolejek w służbie zdrowia.

Szef PSL ocenił, że tym co połączyło ludowców i środowisko Pawła Kukiza, są m.in. postulaty ustrojowe, służące "upodmiotowieniu obywatela". Paweł Kukiz przypomniał, że chodzi m.in. o wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu, powszechne wybory prokuratora generalnego, obowiązujące dla władz referenda oraz instytucję sędziów pokoju.

- Wy się nie obrażajcie za to, z kim ja idę, gdzie idę i w jaki sposób idę. Mogłem iść z PiS-em - nie chciał przyjąć ani jednego mojego postulatu. Każda opcja polityczna wykluczała postulaty Kukiz'15 z dyskursu, nie chcieli o nich w ogóle dyskutować - jedynie PSL te postulaty wpisało w swój program - powiedział Kukiz.

- Ja się w życiu nie podam, choćbyście na mnie pluli, z tymi postulatami. Bo idę nie po siebie, idę po przyszłość Polaków, po dzieci, po wnuki, prawnuki, nas wszystkich. Idę po normalną, demokratyczną Polskę - podsumował, oceniając, iż 13 października Polacy wybiorą między systemem autorytarnym i dyktaturą, a demokracją.

Podczas konferencji prasowej Kosiniak-Kamysz odniósł się także do wypowiedzi b. szefa klubu PO Sławomira Neumanna, który na jednym z ujawnionych przez TVP Info nagrań określił powiatowe PSL na Pomorzu jako "oszustów".

- To jest świadectwo o tym, kto mówi te słowa, a nie o nas. Kłamstwa i nieprawdziwe rzeczy nie są w stanie mnie obrazić - powiedział lider PSL. "Wybory są za kilka dni. To wyborcy rozstrzygną, czy dadzą mandat zaufania, czy nie dadzą. To chyba najlepszy sposób podsumowania tego wszystkiego i oceny całej tej sytuacji" - dodał, pytany, czy Neumann powinien zrezygnować z kandydowania do Sejmu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »