Reklama

Projekt wielkich zmian w emeryturach

Pod koniec lipca Sejm ma się zająć projektem ustawy uzależniającym prawo do emerytury od lat pracy, a nie od wieku pracownika. Posłowie PiS, PSL i Lewicy powiedzieli, że pomysł jest ciekawy i trzeba nad nim pracować. PO jest raczej za jego odrzuceniem.

Obywatelski projekt nowelizacji ustawy o Funduszu Ubezpieczeń Społecznych został przygotowany przez ekspertów Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, które zebrało pod nim ponad 270 tys. podpisów. Wprowadza on możliwość odchodzenia na emeryturę po przepracowaniu 35 lat przez kobietę i 40 lat przez mężczyznę, niezależnie od ich wieku.

Według Magdaleny Kochan z PO propozycje zawarte w projekcie poselskim są złe i będzie głosowała przeciwko nim. - W emeryturach nie chodzi tylko o to, jak długo pracujemy i zbieramy na emeryturę, ale także o to, ile lat będziemy pobierać świadczenie - powiedziała. Przypomniała, że kobiety żyją w Polsce średnio ok. 83 lat, a mężczyźni ok. 78 lat.

Reklama

- Gdyby do uzyskania emerytury wystarczyło przepracowanie 35 czy 40 lat, to kobiety mogłyby kończyć pracę zawodową w wieku nawet 53 lat, a mężczyźni 58 lat. Potem pobieraliby emeryturę odpowiednio przez 30 lub 20 lat. Na tak długi czas nie wystarczyłoby im kwot zebranych w trakcie pracy zawodowej - wyjaśniła Kochan.

Elżbieta Rafalska (PiS) powiedziała, że danie ludziom możliwości wyboru, kiedy chcą odejść na emeryturę jest dobrym rozwiązaniem. - Jeżeli ktoś np. nie ma zdrowia albo ma inne zabezpieczenie finansowe, powinien móc zakończyć pracę zawodową po przepracowaniu odpowiedniej liczby lat - dodała.

- Istnieje jednak obawa, że część osób odejdzie na emeryturę zbyt wcześnie nie mając żadnych dodatkowych pieniędzy i stanie się potem pensjonariuszami opieki społecznej. Dlatego trzeba nad projektem OPZZ dokładnie się zastanowić - powiedziała Rafalska.

Zdaniem posła PSL Mieczysława Kasprzaka "każda dyskusja o zmianach w systemie ubezpieczeń społecznych jest potrzebna, także ta o wieku emerytalnym". Podkreślił, że "przewidziana w projekcie fakultatywność odchodzenia na emeryturę - albo po przepracowaniu odpowiedniej liczby lat, albo uzyskaniu odpowiedniego wieku emerytalnego - jest potrzebna, szczególnie gdy mówi się o podwyższeniu ustawowego wieku emerytalnego".

Posłanka Lewicy Anna Bańkowska powiedziała, że jej klub poprze projekt przygotowany przez OPZZ. - 35 lat pracy dla kobiety i 40 lat dla mężczyzny to wystarczający okres na wypracowanie przyzwoitej emerytury. Oczywiste jest, że z takiej możliwości będą korzystać ci, którzy nie mają już pracy albo zdrowia i nie pozostanie im nic innego jak odejść na emeryturę, mimo że będzie ona niższa od tej, którą otrzymaliby pracując jeszcze 10 czy 15 lat dłużej - dodała.

Bańkowska podkreśliła, że prezydent elekt Bronisław Komorowski wyraźnie mówił w debacie przedwyborczej, że "nie trzeba podwyższać wieku emerytalnego, lecz dawać ludziom możliwość wyboru, czy chcą odchodzić na emeryturę wcześniej i otrzymywać niższe świadczenie, czy później i mieć świadczenie wyższe". Jej zdaniem projekt OPZZ daje właśnie taki wybór, więc jest zgodny z obietnicami wyborczymi.

Obywatelski projekt przewiduje, że wiek osoby kończącej pracę zawodową nie byłby czynnikiem decydującym o przejściu na emeryturę. Jeśli kobieta przepracuje 35 lat, a mężczyzna 40 lat, to będą mogli przejść na emeryturę niezależnie od wieku. Pozostawia jednak również dotychczasowe rozwiązania, zgodnie z którymi kobieta może przejść na emeryturę po ukończeniu 60 lat i minimum 20 latach pracy, zaś mężczyzna - 65 lat i minimum 25 latach pracy. Pracownik miałby wybór, którego rozwiązania chce skorzystać.

Jak podkreśliła wiceprzewodnicząca OPZZ Wiesława Taranowska, z danych ZUS wynika, iż obecnie kobiety przechodzą w Polsce na emeryturę po przepracowaniu średnio 34 lat, a mężczyźni 39. - W naszym projekcie jest mowa o odpowiednio 35 i 40 latach pracy co oznacza wydłużenie aktywności zawodowej, a więc korzyści dla systemu ubezpieczeń społecznych - dodała.

Zgodnie z zasadami obowiązującego od 1999 r. tzw. kapitałowego systemu emerytalnego, pracujący, którzy należą do OFE (obowiązkowo - urodzeni po 1968 r.; z wyboru - urodzeni w latach 1948-68), odprowadzają do ZUS 12,2 proc. swojej pensji, zaś do OFE 7,3 proc. Pieniądze są gromadzone na indywidualnych kontach ubezpieczonego w OFE i ZUS. Po osiągnięciu 60 lat przez kobietę lub 65 lat przez mężczyznę, każdy dostanie emeryturę złożoną z dwóch części - jedną z ZUS, drugą z OFE.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »