Reklama

Przewodniczący KNF dla Interii: Wzywam banki do realnych działań w sprawie franków

Wyczekiwanie na rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego, połączone z jednoczesnymi próbami przerzucenia odpowiedzialności za ewentualne niekorzystne dla banków orzeczenia sądów m.in. na nadzór, nie stanowi właściwej reakcji na obecną sytuację - mówi Interii przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Jacek Jastrzębski.

- Przedstawiając w grudniu ubiegłego roku sektorowi bankowemu propozycję rozwiązania problemu walutowych kredytów mieszkaniowych, spójną m.in. ze stanowiskiem NBP wyrażanym od pewnego czasu przez prezesa NBP, polegającą na zaproponowaniu klientom banków ugód, oczekiwałem, aby banki swoimi realnymi działaniami pokazały rzeczywistą wolę polubownego rozwiązania sprawy frankowej - podkreśla przewodniczący KNF.

Reklama

- Chodziło o to, aby do kredytobiorców trafiła oferta racjonalna, ekonomicznie i społecznie sprawiedliwa i na tyle atrakcyjna, aby mogła stanowić alternatywę dla sporu sądowego. Część banków podjęła konkretne działania w tym zakresie, co odbieram pozytywnie. Niestety, obecnie dostrzegam w postawie niektórych banków zachowania, które można interpretować jako wyczekiwanie na ukształtowanie się linii orzeczniczej, w szczególności na rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego.

Ma to negatywny wpływ na dynamikę prac zespołu roboczego w zakresie propozycji rozwiązania ugodowego oraz na percepcję tego procesu, nie tylko przez opinię publiczną, ale także instytucje zaangażowane w proces po stronie publicznej - dodaje.

25 marca Sąd Najwyższy ma się wypowiedzieć w sześciu kwestiach związanych z kredytami walutowymi, gdy w umowach znajdują się zapisy uznawane za niedozwolone. To orzeczenie może być przełomowe dla przyszłych sporów, bo powinno ujednolicić orzecznictwo w sprawach kredytów walutowych.

W grudniu 2020 roku przewodniczący KNF zaproponował, żeby banki zamieniły wszystkim chętnym klientom kredyty frankowe na złotowe, oprocentowane na podstawie stopy WIBOR. "Przewalutowanie" nastąpiłoby od początku trwania umowy. Kredyty byłyby więc przeliczone i dalej spłacane tak, jakby zostały zaciągnięte w złotych. Szef KNF zasugerował też, żeby propozycja porozumień pomiędzy bankami a klientami była na tyle atrakcyjna by stanowiła realną alternatywę dla drogi sądowej.

- Ponownie podkreślam, że propozycja dotycząca ugód ma w swoim założeniu charakter dobrowolny. KNF nie zamierza w żaden sposób wymuszać na bankach wdrożenia programu ugodowego, a decyzje w tym zakresie należą do samych banków. To jednak oznacza, że banki realizując strategię wyczekiwania na rozstrzygnięcia sądowe, czynią to na własną odpowiedzialność i na własne ryzyko.

Zakładam, że dokonuje się to z pełną świadomością możliwych konsekwencji oraz ze świadomością odpowiedzialności za podejmowane decyzje lub za ich wstrzymywanie i towarzyszącą temu komunikację - podkreśla Jastrzębski.


  - Ze stanowczym sprzeciwem spotkać się natomiast muszą podejmowane przez niektórych przedstawicieli sektora bankowego próby przerzucania odpowiedzialności za rozwój linii orzeczniczej sądów na nadzór i regulatorów rynku. Osoby formułujące takie tezy zdają się nie dostrzegać, że kierunek orzecznictwa sądów krajowych jest w znacznej mierze determinowany rozstrzygnięciami podejmowanymi na poziomie unijnym - chodzi przede wszystkim o orzeczenia TSUE, podejmowane na podstawie dyrektyw ustanawiających unijny standard ochrony konsumenta. Wskazywane prokonsumenckie tendencje wyznaczane są w znacznym stopniu na poziomie unijnym.

Negowanie tej rzeczywistości i próby przerzucania na innych odpowiedzialności za taki czy inny kierunek rozwoju orzecznictwa konsumenckiego oceniam negatywnie i odbieram jako wyraz desperacji, być może związanej z narastającymi obawami co do możliwego kierunku rozstrzygnięć sądów krajowych lub unijnych. Zamiast tego oczekiwałbym pokazania przez banki - także w sferze realnych działań - gotowości rozwiązania problemu frankowego w sposób sprawiedliwy społecznie - dodaje przewodniczący KNF.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

W opublikowanym w piątek liście do akcjonariuszy prezes mBanku Cezary Stypułkowski napisał, że "wskutek dramatycznie niekorzystnej dla banków linii orzeczniczej sądów, odpisaliśmy z tego tytułu ponad 1 mld zł". - Stanowi to następstwo braku wiedzy sędziów o ograniczeniach regulacyjnych, w jakich działają banki oraz pewnej inercji nadzorców w publicznym wyjaśnianiu tych zagadnień, a także skrajnie prokonsumenckiej aury, która zapanowała od pewnego czasu w wielu branżach - podkreślił Stypułkowski.

Deklarację o możliwym zaangażowaniu się w sprawę rozwiązania problemu kredytów walutowych wyraził wcześniej NBP stawiając kilka warunków. Jak podkreślił wczoraj bank centralny, z punktu widzenia ewentualnego zaangażowania NBP krytyczne znaczenie ma systemowy charakter operacji, to znaczy przystąpienie do inicjatywy odpowiednio licznej grupy banków, która zapewni objęcie projektem przeważającej części portfela walutowych kredytów mieszkaniowych w kraju.

Pozostałe warunki dotyczyły przedstawienia przez banki wiążących planów odbudowy kapitałów, w tym braku wypłaty dywidendy i podjęcia środków oszczędnościowych, wyeliminowania wątpliwości prawnych w relacji z klientami, oraz uzyskania zgód akcjonariuszy.

Paweł Czuryło

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »