Polska zbudowała w Unii Europejskiej koalicję 15 państw, które uważają, że temat ETS2 wymaga ponownego przedyskutowania - przekazał PAP Biznes wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta. Dodał, że wspólnym postulatem jest na razie mechanizm kontroli cen pozwoleń na emisję w ETS2. Jednak - jak dodał - sprawa jest bardzo trudna.
System ETS2. Na szali wzrost kosztów transportu i ogrzewania w całej Europie
System ETS2 sprawi, że do systemu aukcji pozwoleń na emisję CO2 zostaną włączone sektory transportu i ogrzewania (poprzez rozszerzenie katalogu przedsiębiorstw wykupujących prawa do emisji o podmioty działające w transporcie czy budownictwie). Nowe regulacje niosą za sobą szereg konsekwencji - np. bloki mieszkalne czy domy jednorodzinne będą płacić za emisję dwutlenku węgla powstałą w wyniku ogrzewania paliwami kopalnymi. W efekcie ceny ciepła mogą wzrosnąć, a z nimi rachunki gospodarstw domowych.
Jeśli chodzi o transport, to ETS2 sprawi, że w wyniku dodatkowych opłat wzrosną ceny paliw kopalnych wlewanych do baków samochodów spalinowych: benzyny i oleju napędowego.
W koalicji 15 państw, które chcą ponownie otworzyć dyskusję z Brukselą na temat ETS2, oprócz Polski są m.in. Włochy i Belgia.
"My odziedziczyliśmy obowiązek wdrożenia ETS2 - sama dyrektywa została przyjęta w maju 2023 r. Wtedy nie nastręczało to żadnych problemów w Radzie. Teraz pojawiły się jasne sygnały z wielu krajów, że kwestia wymaga renegocjacji" - powiedział PAP Biznes Krzysztof Bolesta, wiceminister klimatu i środowiska.
"Ryzyko wpychania ludzi w ubóstwo energetyczne". Polska chce renegocjacji ETS2
"Oczywiście aktywnie działamy, bo widzimy, że to może mieć potencjalny wpływ na rachunki za ogrzewanie czy za transport. Warto jednak pamiętać, że inaczej ma się wpływ na zmiany w projektowanej legislacji, bo wtedy wystarczy coś zablokować w małej grupie państw (...), a jak już coś obowiązuje, to potrzeba nie tylko większości państw, ale trzeba też przekonać Komisję Europejską, bo to jest jedyny aktor, który ma inicjatywę legislacyjną na szczeblu europejskim" - zauważył.
Pytany, czy koalicja 15 państw ma jakiś wspólny postulat do KE w sprawie rewizji ETS2, zaznaczył, że jest to wdrożenie mechanizmu kontroli ceny pozwoleń.
To, czego się boją państwa członkowskie, to to, że wprowadzenie tego systemu może spowodować niekontrolowany wzrost cen pozwoleń, a niekontrolowany wzrost cen pozwoleń oznacza droższy transport, droższe ogrzewanie. Dlatego od Bałtyku po Morze Śródziemne jest oczekiwanie, że Komisja zapewni co najmniej system kontroli ceny i wyeliminuje ryzyko wpychania ludzi w ubóstwo energetyczne.
Wspólnym postulatem nie jest - póki co - polski postulat odsunięcia wejścia systemu o trzy lata, choć, jak zaznaczył Bolesta, są państwa, które mówią wprost, że ETS2 nie wdrożą.
"W postulatach koalicji chodzi o to, żeby pokazać, że jest cała lista problemów i że namawiamy do tego, żeby usiąść z nami i zastanowić się, jak ten mechanizm poprawić, żeby te problemy się nie ziściły. Na razie Komisja Europejska jest zobligowana do tego, żeby reformy w dyrektywie ETS wprowadzić już w przyszłym roku. My optujemy za tym, żeby te poprawki również dotyczyły systemu ETS2" - wyjaśnił wiceminister.
Jednocześnie od przyszłego roku ma zostać uruchomiony towarzyszący ETS2 Społeczny Fundusz Klimatyczny, który ma kompensować koszty ETS2 najuboższym mieszkańcom UE. Polska ma być jednym z największych beneficjentów funduszu z udziałem rzędu 18 proc. i środkami w wysokości ok. 11,4 mld euro do 2032 r.
"Fundusz jest tak pomyślany, że można rozliczać koszty poniesione już w tym roku, więc jak państwa członkowskie narysują sobie plan wydawania funduszu klimatycznego, który zahaczałby już o ten rok, to będą to już uprawnione koszty" - tłumaczy wiceminister Bolesta. Dodał, że w Polsce za plan wydawania pieniędzy z funduszu klimatycznego opowiada Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej.
"Wykorzystując doświadczenie z pracą nad KPO, będą wykorzystywać podobne mechanizmy kontroli i rozliczania inwestycji. Oczywiście wydatki są zgłaszane przez poszczególne ministerstwa. My np. zgłosiliśmy program "Czyste powietrze" do finansowania z tego funduszu" - zaznaczył.
Unijny cel klimatyczny na 2040 rok dzieli Europę
Wiceszef MKiŚ został też zapytany o negocjacje w sprawie unijnego celu klimatycznego na 2040 rok - zakłada on 90-procentową redukcję netto gazów cieplarnianych w porównaniu do poziomu z 1990 roku.
"Negocjacje w sprawie zaproponowanego przez KE pośredniego celu redukcji emisji CO2 do 2040 r. toczą się w UE dwutorowo, czyli po pierwsze dyskusja w Parlamencie Europejskim, a równolegle uzgadnianie stanowiska państw UE w Radzie" - powiedział Bolesta o celu, którego nie chce m.in. Polska.
Jak dodał, z rozmów z Brukseli wynika, że Europarlament przyspiesza prace i chciałby już na początku października przegłosować swoje stanowisko.
"Na razie jednak trudno się domyśleć, co to stanowisko mogłoby zawierać, dlatego, że parlament jest głęboko podzielony. Są takie frakcje, które mówią, że absolutnie nie powinno być żadnego celu pośredniego, a są takie, które mówią, że jak najbardziej i że bez żadnych dodatkowych elastyczności musimy mieć ten 90-procentowy cel. Będzie to więc na pewno ciekawa dyskusja i sam nie wiem, gdzie to wyląduje" - stwierdził wiceminister klimatu.
Dodał, że Radzie UE w tych pracach przewodniczy duńska prezydencja, która miała plan, by przyjąć stanowisko Rady UE na głosowaniu podczas najbliższego posiedzenia Rady ds. Środowiska 18 września.
"Natomiast budujemy koalicję wśród państw członkowskich, aby wywierać presję na duńską prezydencję. Celem jest przeniesienie tak strategicznej dla gospodarki dyskusji na szczebel szefów państw i rządów - czyli na Radzie Europejskiej" - powiedział Bolesta.
W piątek 12 września PAP poinformowała, powołując się na źródło unijne, że ministrowie środowiska nie przyjmą w tym tygodniu celu klimatycznego na 2040 r., o co zabiegała Polska wraz z Francją, Włochami i Niemcami. Ostatecznie pomysł odroczenia decyzji poparło 11 państw.













