Reklama

PSE: Polska musi być gotowa na import energii

Jak ogłosiły w komunikacie Polskie Sieci Elektroenergetyczne, dla zachowania bezpieczeństwa energetycznego kraju konieczne jest utrzymanie zdolności do dodatkowego importu prądu.

PSE: dla zachowania standardów bezpieczeństwa potrzebne dodatkowe zdolności importu prądu, sięgające 2100 MW.

Reklama

PSE, odpowiedzialne za bezpieczną pracę KSE opublikowały analizę wystarczalności krajowych zasobów wytwórczych dla okresu od października 2020 r. do grudnia 2021 r.

Wynika z niej, że do spełnienia standardów bezpieczeństwa pracy KSE w analizowanym okresie, poza utrzymywaniem wysokich wskaźników dyspozycyjności krajowych źródeł wytwórczych, jest wymagany dodatkowy wolumen mocy dyspozycyjnej na połączeniach transgranicznych, w kierunku importu do Polski.

Analiza wykazała, że wartości wskaźników LOLE oraz max LOLP przekraczają dopuszczalny poziom standardu bezpieczeństwa pracy KSE. LOLE to Loss of Load Expectation - oczekiwany sumaryczny czas trwania deficytów mocy w rozpatrywanym okresie. Z kolei LOLP to Loss of Load Probability - prawdopodobieństwo wystąpienia deficytu mocy w rozpatrywany okresie.

Biorąc pod uwagę warunki pogodowe z różnych lat, PSE oceniło, że dla zapewnienia właściwej wartości LOLE - nie więcej, niż 15 min. miesięcznie - potrzebna jest dodatkowa zdolności importowa na połączeniach transgranicznych. Dla okresu pazdziernik-grudzien´ 2020 r. wynosi ona 2100 MW, a dla 2021 r. - 1200 MW.

Z kolei dla utrzymania wskaźnika max LOLP na poziomie nie większym niż˙1 proc. potrzeba - w najgorszym pogodowo scenariuszu - 2100 MW dodatkowo dla okresu pazdziernik-grudzien´ 2020 roku, oraz 1400 MW dla 2021 r.

Przypomnijmy, ze szefowa KE Ursula von der Leyen ogłosiła 2 października br. porozumienie ws. przeznaczenia 720 mln euro na połączenie sieci energetycznej państw bałtyckich z Polską. Inwestycja ma zmniejszyć zależność energetyczną Litwy, Łotwy i Estonii od dostaw energii z Rosji.

- Robimy duży krok naprzód w stronę łączenia Europy. Pokazujemy europejską solidarność w praktyce. Ostatniej nocy przyznaliśmy 720 mln euro z mechanizmu +Łącząc Europę+, aby połączyć bałtycką sieć energetyczną z resztą Europy - zapowiedziała.

Przekazała, że w efekcie tego projektu zakończy się izolacja rynku energii państw bałtyckich. - Większość tych funduszy zostanie przeznaczona na nowy interkonektor na Morzu Bałtyckim. (...) Ograniczy on nadmierną zależność regionu od jednego źródła importu energii, łącząc (region) z resztą Unii Europejskiej - wskazała.

Bezpieczeństwo źródeł dostaw energii to warunek wstępny stabilności regionu, energia to filar bezpieczeństwa - podkreślał z kolei premier Mateusz Morawiecki podczas wspólnego oświadczenia. Dziękował KE za współpracę w obszarze energetyki i podpisanie porozumienia.

Pod koniec sierpnia rząd Łotwy zdecydował, że nie będzie importować energii elektrycznej z elektrowni jądrowej w Ostrowcu na Białorusi. Pierwszy reaktor zbudowanej przez Rosatom siłowni miałby oficjalnie ruszyć za miesiąc. Decyzja łotewskiego rządu jest całkowicie zgodna ze stanowiskiem Litwy i z litewskim prawem, które zakazuje importu prądu z Ostrowca - podkreślił Vaicziunas.

W jego ocenie, de facto decyzja rządu Łotwy oznacza, że litewskie rozwiązania będą miały zastosowanie we wszystkich trzech krajach bałtyckich. Litwa specjalną ustawą nie tylko zakazała importu prądu z Ostrowca, ale prawo przewiduje też odbieranie koncesji sprzedawcom, którzy handlują energią niewiadomego pochodzenia. Estonia od dawna nie kupuje prądu za wschodnią granicą i nie zamierza tego robić, tylko Łotwa wstrzymywała się z decyzją.

Miesiąc po decyzji rządu w Rydze, operatorzy przesyłowi trzech krajów bałtyckich uzgodnili model udostępniania zdolności przesyłu energii elektrycznej na połączeniach z Rosją i Białorusią po uruchomieniu elektrowni jądrowej w Ostrowcu.

Zgodnie z tym modelem, gdy Ostrowiec ruszy, przepływy handlowe będą możliwe tylko między Rosją a Łotwą. Dodatkowo zdolności przesyłowe zostaną ograniczone z ok. 1500 MW do ok. 900 MW.

Kraje bałtyckie pracują też nad dalszymi środkami, które mają zapobiec importowi prądu z Ostrowca. - Pracujemy z regulatorami nad systemem gwarancji pochodzenia energii - wyjaśnił Vaicziunas. Kolejnym środkiem będzie opłata sieciowa dla energii płynącej z Rosji. Zmniejszy to jej konkurencyjność i będzie dodatkową barierą dla importu z tego kierunku - dodał minister.

Najnowsza, oficjalna data uruchomienia pierwszego 1200 MW bloku elektrowni w Ostrowcu to 7 listopada. Zdaniem litewskiego ministra, dziś trudno oceniać, czy to realna data. W dzisiejszej sytuacji politycznej na Białorusi może to być trudne do wyobrażenia - ocenił. Elektrownia w Ostrowcu powstała w odległości 45 km od Wilna, nad rzeką Neris (Wilią), przepływającą w dalszym biegu przez miasto. Litwini od początku protestowali przeciwko tej budowie, wskazując na np. na zagrożenia dla ich kraju w przypadku awarii i na nieprawidłowości procesu lokalizacyjnego i nieprzejrzyste zachowanie białoruskich władz.

Litewskie władze wskazywał też na negatywny aspekt ekonomiczny - możliwość zalania rynków państw bałtyckich olbrzymią ilością energii z Ostrowca po nieprzejrzyście ustalonej cenie.

Dowiedz się więcej na temat: energetyka | most energetyczny | import energii | PSE

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »