Rosjanie płacą za Putina

Około 7000 dolarów - tyle według statystyk kosztowały już Rosjanina rządy Władimira Putina. Koszty te dla większości mieszkańców Federacji nie są odczuwalne, ponieważ odnoszą się do relacji między ceną akcji a zyskami z nich. Nie ulega jednak wątpliwości, że przekładają się one na brak zagranicznych inwestycji i ucieczkę kapitału za granicę, a co za tym idzie - kurczenie się PKB (o 0,4 proc. w pierwszym kwartale 2014 r.). Polityczne awanturnictwo skutkuje więc ubożeniem całego narodu.

Autorzy nazywają opisywany przez siebie efekt "czynnikiem PSA" (DOG factor). DOG w tym wypadku stanowi skrót od "a discount for obnoxious governments" (zniżka dla uciążliwych rządów). Co naturalne, inwestorzy obawiają się podejmowania aktywności w państwach, w których muszą liczyć się z możliwością arbitralnych decyzji władzy.

Rosja schodzi na PSY

W przypadku Rosji symbolem takiego postępowania rządzącej ekipy było uwięzienie szefa Jukosu Michaiła Chodorkowskiego. Sąd arbitrażowy w Hadze nakazał wypłacenie byłym akcjonariuszom koncernu 50 mld dolarów odszkodowania, co samo w sobie uderzy w rosyjskich podatników. Dużym echem odbiło się również wydalenie walczącego z korupcją menedżera funduszu hedgingowego Williama Browdera oraz utrudnienia, na jakie natrafiły na tym rynku BP i Shell.

Reklama

Oczywiście nie można byłoby mówić o "czynniku", gdyby dotyczył on tylko jednego państwa. W przypadku Iranu stosunek ceny akcji do zysku po wprowadzeniu zachodnich sankcji wynosi 5,6. Cały rynek akcji jest wyceniany na 131 mld dolarów. Inny rozwijający się rynek o takim potencjale byłby wart 292 mld dolarów, czyli o 55 proc. więcej.

Z nieco mniejszą, bo 51-proc. przeceną papierów wartościowych, mamy do czynienia w przypadku manipulującej poziomem swojej inflacji i mającej problemy ze spłacaniem długów Argentyny. Także Zimbabwe, mimo opanowania hiperinflacji, wciąż odstaje od średniej dla wschodzących gospodarek.

Wiele krajów, jeden problem

Brak zaufania inwestorów do niestabilnych politycznie i nieszanujących biznesmenów państw przynosi również inne negatywne skutki. Oprocentowanie 20-letnich rządowych obligacji Argentyny wynosi aktualnie 9,8 proc. To o pięć punktów procentowych więcej niż w przypadku takich samych dokumentów emitowanych przez inne duże latynoamerykańskie państwo - Meksyk.

Rosja odwołała 22 lipca aukcję swojego długu, powołując się na "niesprzyjające warunki rynkowe". Nietrudno się domyślić, że były one związane z pogarszającą się sytuacją na Ukrainie. To już ósmy taki przypadek w tym roku. "Im więcej rząd musi wydać na oprocentowanie obligacji, tym mocniej musi podnieść podatki i tym mniej pieniędzy ma do wydania na usługi" - zauważa "The Economist".

Wszystkie wyżej wymienione państwa są ofiarą jednej prawidłowości. Mianowicie można z całkowitą pewnością stwierdzić, że pojedynczych krajów nie dotyczy nasilająca się od czasu pierwszej wojny w Zatoce Perskiej w 1991 r. tendencja do spadku geopolitycznych zagrożeń dla biznesu na skalę światową.

Od tego czasu paniki na giełdzie związane z zaostrzeniem się konfliktów międzynarodowych trwają tylko kilka dni - do momentu, kiedy staje się jasne, że niepokoje nie rozprzestrzenią się poza dany region. Zdaniem "The Economist", do powtórki katastrofy w rodzaju stagflacji lat 70. nie doszło dzięki zaufaniu, jakie inwestorzy okazują umiejętności banków centralnych do opanowania sytuacji poprzez utrzymywanie niskich stóp procentowych lub wykup obligacji.

Konsekwencje agresji

Jak wynika z danych zaprezentowanych przez brytyjskie pismo, finansowe problemy Rosji nie zaczęły się wraz z aneksją Krymu, jednak imperialistyczne zapędy pogorszyły gospodarczą sytuację wschodniego mocarstwa. W pierwszym kwartale 2014 r. produkt krajowy brutto wzrósł jedynie o 0,9 proc. - o 1,1 proc. mniej niż w końcówce 2013 r.

W tym samym czasie z kraju odpłynęło 50,6 mld dolarów zagranicznego kapitału. To dwa razy więcej niż w poprzednim kwartale i najwięcej od czasu krachu banku Lehmann Brothers w 2008 r. Przez cały rok 2013 z Moskwy i okolic wycofano jedynie 59,6 mld dolarów. Do maja rubel stracił 5 proc. do dolara - spośród 24 wschodzących rynków gorszy wynik w tym roku osiągnęła jedynie Argentyna.

Jak ocenia szef badań w moskiewskim Alfa Capital Partners Ltd. Władimir Bragin, spadek inwestycyjnej atrakcyjności Rosji to rezultat zakończenia wielu znaczących państwowych inwestycji, w tym kompleksu olimpijskiego w Soczi. Całkowity koszt przygotowań do imprezy wyniósł 51 mld dolarów - o 11 mld więcej niż w przypadku dotychczas rekordowych igrzysk w Pekinie.

W 2007 r. Putin zadeklarował w Gwatemali, że wyda na ten cel 12 mld, czym przebił oferty austriackich i koreańskich miast. Niedoszacowanie kosztów, korupcja i marnotrawstwo doprowadziły do tego, że mimo mniejszej liczby aren i uczestników, zimowa rywalizacja okazała się kosztowniejsza niż letnia.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Będzie jeszcze gorzej

Od początku lipca można już mówić o recesji w Rosji. Analityk banku HSBC, Artiom Biriukow ocenia, że nawet inwestycje związane z realizacją rosyjsko-chińskiej umowy gazowej nie będą w stanie załagodzić rezultatów konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Ekspert przewiduje, że państwo, którym się zajmuje, w drugim półroczu 2014 r. dotknie stagflacja - niski wzrost gospodarczy połączony w wysoką inflacją.

W marcu br. obroty handlu zagranicznego Federacji były o 11,4 proc. niższe niż rok wcześniej. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego, do końca grudnia z rosyjskich banków za granicę może trafić 100 mld dolarów, jednak dług państwowy pozostanie na tym samym poziomie 12 proc. PKB dzięki ubiegłorocznym rezerwom budżetowym.

Szef misji MFW w Rosji Antonio Spilimbergo powiedział kilka tygodni temu, że zachodnie sankcje uderzyły ten kraj w kluczowym momencie dla gospodarki. Dotychczasowy model oparty na eksporcie surowców energetycznych uległ wyczerpaniu, natomiast do dywersyfikacji potrzebne są pokaźne inwestycje, w tym zakup zagranicznych technologii. Mają go utrudnić sankcje sektorowe, na których wprowadzenie w porozumieniu z USA zdecydowały się 29 lipca państwa Unii Europejskiej.

Już dwa dni wcześniej na wiadomość, że Komisja Europejska pracuje nad projektami odpowiednich aktów prawnych, moskiewska giełda straciła prawie 3 proc. Przyczynił się do tego również haski wyrok w sprawie "Jukosu". Jak widać, "efekt PSA" może mieć wiele twarzy, które, co gorsza, często ujawniają się jednocześnie.

Kordian Kuczma

Gazeta Finansowa
Dowiedz się więcej na temat: Rosja | sankcje dla Rosji | kryzys na Ukrainie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »