Widmo kryzysu energetycznego uderzyło w giełdę w Tokio. Krótko po rozpoczęciu notowań Nikkei zniżkował o 2,35 proc., przy czym największe straty odnotowały linie lotnicze oraz sektor przemysłowy uzależniony od importu surowców.
Cieśnina Ormuz została zamknięta
Negatywne nastroje objęły cały region. Szerszy indeks MSCI dla akcji z Azji i Pacyfiku (z wyłączeniem Japonii) zniżkował o 0,6 proc., a parkiet w Korei Południowej stracił 1,0 proc.
Jak zauważa AFP firmy energetyczne odnotowały wzrost - akcje australijskiej spółki Woodside Energy wzrosły o ponad pięć procent, a Santos o dziewięć, podczas gdy PetroChina w Hongkongu zanotowała prawie cztery procent "na plusie". Japoński Inpex zanotował wzrost o ponad 10 procent.
Kapitał płynął w stronę tak zwanych bezpiecznych przystani - złoto zyskało na wartości 1,5 proc. Za uncję trzeba zapłacić ponad 5370 dolarów. Sam kurs dolara umocnił się wobec większości walut. Obecnie kurs EUR/USD wynosi 1,18 (-0,34 proc.); dolar kosztuje 3,58 zł (+0,4 proc.) w porównaniu do piątkowego zamknięcia.
W porównaniu do kursu z piątku drożało także srebro, osiągając poziom ceny 96 dolarów za uncję. Po godzinie 6:00 było to niecałe 94 dolary.
O godzinie 7:30 uncja złota w transakcjach spot zyskiwała 1 proc. do 5331,08 dolarów. Srebro taniało o 0,4 proc. do 93,38 USD za uncję po wcześniejszym wzroście. Platyna traciła 0,6 proc., a pallad zyskiwał 0,5 proc.
"Najbardziej bezpośrednim i namacalnym skutkiem dla rynków jest faktyczne wstrzymanie ruchu przez cieśninę Ormuz, co uniemożliwia dotarcie do odbiorców 15 milionom baryłek ropy dziennie" - ocenił w nocie do inwestorów Jorge Leon, szef analiz geopolitycznych w Rystad Energy.
Ropa drożeje po ataku na Iran
Ropa Brent, po gwałtownym skoku na otwarciu o 13 proc. i przebiciu granicy 80 USD, ustabilizowała się później na poziomie 78,34 USD za baryłkę (wzrost o ok. 7,5 proc.). Amerykańska ropa WTI podrożała o 7,3 proc. do 71,88 USD. Po godzinie 6:00 kosztowały odpowiednio 77,6 dolarów i 71,3 dolary. Z kolei ropa Brent kosztowała 77,56 dolarów.
"Najbliższą historyczną analogią jest embargo na ropę z lat 70., które wywindowało ceny o 300 proc. (...) Przebicie wyznaczonego wówczas poziomu, wynoszącego w dzisiejszych realiach 90 dolarów, w obliczu obaw o znaczną utratę podaży wydaje się bardzo realne" - ocenił Alan Gelder z firmy Wood Mackenzie, cytowany przez Reutersa.
Japonia i inne gospodarki azjatyckie są szczególnie narażone na szok naftowy z uwagi na uzależnienie od importu energii.
OPEC+ zwiększa produkcję ropy
Sytuacja w cieśninie Ormuz pozostaje krytyczna, ponieważ szlak ten odpowiada za transport około 20 proc. światowego handlu ropą i gazem LNG. Według platformy śledzącej statki Kpler, w pobliżu wejścia do Zatoki Perskiej prawdopodobnie trafione zostały dwie jednostki, w tym statek przewożący 500 tys. baryłek benzyny z Europy.
Mimo że w niedzielę grupa OPEC+ uzgodniła symboliczne zwiększenie wydobycia o 206 tys. baryłek dziennie, analitycy ostrzegają, że decyzja ta nie wpłynie na ceny, dopóki szlak morski pozostaje zablokowany.
"Choć można by wykorzystać jakąś alternatywną infrastrukturę, aby ominąć Cieśninę Ormuz, jej zamknięcie spowodowałoby stratę od 8 do 10 milionów baryłek ropy naftowej dziennie" - powiedział Jorge Leon, analityk z Rystad Energy, cytowany przez AFP.
Analityczka z Kpler, Michelle Brouhard, nazwała wysokie ceny ropy "piętą achillesową Trumpa". Jej zdaniem Iran prawdopodobnie będzie starał się utrzymać wysokie ceny ropy naftowej, aby zmusić Trumpa do wycofania się z obietnic złożonych swoim wyborcom w sprawie niskich cen.
Ostatni raz ceny ropy naftowej przekroczyły 100 dolarów na początku wojny na Ukrainie.














