Po sobotnim ataku Izraela i USA na Iran analitycy wskazują, że ceny ropy mogą wzrosnąć w poniedziałek, gdy otworzą się rynki. O ile w czerwcu ubiegłego roku, gdy podjęto podobne działania w dniu roboczym można było zaobserwować wzrost cen ropy błyskawicznie, o tyle obecnie trzeba będzie poczekać do przyszłego tygodnia. Jeszcze na niedzielę zaplanowano spotkanie członków OPEC+, którzy mogą zdecydować o zwiększonej podaży ropy na rynki światowe.
Kluczowy szlak dla ropy naftowej
Największym zagrożeniem z perspektywy łańcucha dostaw jest ewentualne zamknięcie przez Iran żeglugi w Cieśninie Ormuz na Morzu Arabskim. Od północy wybrzeże jest irańskie, zaś południe należy do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Równie niebezpieczne byłyby ataki na infrastrukturę energetyczną znajdującą się w tym rejonie.
"Ataki ukierunkowane mogą doprowadzić do chaosu i istnieje ryzyko dalszych skoków cen" - ocenił na łamach "Financial Times" jeden z traderów na rynku energii.
Dziennik wskazuje, że każdego dnia cieśniną przepływa około 21 mln baryłek ropy wydobywanych nie tylko w Iranie, ale i Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie czy ZEA. Szacuje się, że przez to "wąskie gardło" transportowe przepływa 20-30 proc. światowego eksportu ropy naftowej. W przypadku zamknięcia część dostaw surowca mogłaby nie dotrzeć do Azji, Europy czy USA.
"Druga runda konfliktu będzie bardziej destrukcyjna"
Iran niejednokrotnie groził zamknięciem tej drogi morskiej. Tym razem sytuacja jest poważna, co podkreśla Helima Croft, analityczka z RBC Capital Markets.
"Uważamy, że istnieje znaczne ryzyko, że druga runda konfliktu między Teheranem a Waszyngtonem będzie szersza i bardziej destrukcyjna niż 12-dniowa wojna w czerwcu ubiegłego roku" - wskazała na łamach "FT".
Obecnie głównym odbiorcą ropy z Iranu są Chiny. Brytyjski dziennik zwraca uwagę, że surowiec eksportowany jest tylko z jednego terminalu, wyspy Kharg, położonej 24 kilometry od brzegu, na głębszych wodach. W ostatnich dniach wyczerpał swoje zapasy ropy.
Jeśli OPEC+ zdecyduje się zwiększyć produkcję o 137 tys. baryłek ropy dziennie, mogłoby to nieco złagodzić ewentualne skutki ograniczenia eksportu przez Iran - zwłaszcza wzrost cen z powodu niedopasowania popytu do podaży. Jak jednak mówi dziennikowi jeden z wpływowych traderów, aby uspokoić sytuację rynkową organizacja musiałaby zwiększyć produkcję trzy lub czterokrotnie.
Ceny ropy w górę
Rynek od kilku tygodni przewidywał ruchy militarne na Bliskim Wschodzie. Cena ropy Brent wzrosła w piątek o 3 proc., osiągając siedmiomiesięczny szczyt na poziomie 73 dolarów za baryłkę, a w ciągu ostatniego miesiąca wzrosła o prawie 12 proc.
Tymczasem już sami rządzący Iranem wskazywali na negatywne skutki uzależnienia kraju od ropy.
"Rządzenie naszym krajem dzięki dochodom z ropy naftowej sprawia, że jesteśmy zdani na łaskę i niełaskę najważniejszych decydentów na świecie" - powiedział w 2014 r. ajatollah Ali Chamenei.
USA pod presją ekonomiczną
W ubiegłym tygodniu cieśnina została na kilka godzin zamknięta przez Iran z powodu ćwiczeń wojennych. Już wtedy był to sygnał mówiący o potencjalnych planach kraju.
"Konsekwencją zamknięcia jednego z najważniejszych akwenów światowego handlu ropą naftową drogą morską byłby drastyczny wzrost ceny surowca na światowych rynkach" - ocenił w rozmowie z PAP kierownik Katedry Stosunków Międzynarodowych Akademii Marynarki Wojennej dr Łukasz Wyszyński.
Wskazał, że w przypadku blokady pojawiłaby się "duża presja polityczna na USA" w celu szybkiego zakończenia konfliktu.
"Nawet więc gdyby doszło do blokady raczej byłaby krótka" - dodał ekspert.












