Program zablokowania wzrostów cen energii ma kosztować budżet naszego południowego sąsiada równowartość nawet ponad 5 mld euro
Tak duży spadek inflacji w stosunku do odczytu wrześniowego tłumaczony jest przez ekspertów wprowadzaniem limitów cenowych na energię elektryczną i gaz (rodzaj tarczy antyinflacyjnej).
Dane, które napłynęły z Czech mogą zaskakiwać. Przypomnijmy, że wrześniu Czesi zaliczyli prawdziwy "wystrzał" inflacji CPI - sięgnęła 18 proc. (wobec 17,2 proc. w sierpniu).
Podkreślmy, że czeski program zablokowania wzrostów cen energii ma kosztować budżet naszego południowego sąsiada równowartość nawet ponad 5 mld euro.
Rząd Petra Fiali proponując tak nierynkowe rozwiązanie jak limity cen nie ukrywał, że celem jest ochrona gospodarstw w trudnym czasie zawieruchy na rynkach energii.
***











