Reklama

"Szczytu jeszcze nie widzieliśmy". Inflacja nie spowolni i przekroczy 20 proc. w lutym 2023 r.

W lutym - jak twierdzą analitycy BNP Paribas Bank Polska - inflacja przekroczy 20 proc. Zastrzegają jednak, że w gospodarce i jej otoczeniu jest tak dużo niepewności, że trafić z prognozami w punkt to niemożliwe. Na pewno czeka nas dwucyfrowa inflacja przez ten i 2023 rok, a gospodarka będzie się przez kilka kwartałów kurczyć, choć nie musi to być głęboka recesja. Od czego to wszystko zależy?

- Na pytanie, co nas czeka - czy głęboka recesja, czy miękkie lądowanie - na 100 proc. nie potrafimy odpowiedzieć. Niepewność jest bardzo duża - powiedział na konferencji prasowej poświęconej prezentacji najnowszych prognoz banku jego główny ekonomista Michał Dybuła.

- Kluczowym czynnikiem, jeśli chodzi o aktywność gospodarczą jest kwestia bezpieczeństwa energetycznego - dodał.

Innymi słowy, wszystko zależy od tego, czy w zimie będzie węgiel i gaz. Przypomnijmy, że w Polsce ok. 70 proc. energii elektrycznej produkuje się z węgla. Gaz z kolei służy nie tylko do ogrzewania, ale jest ważnym surowcem dla przemysłu. A teraz zakręcenie przez Rosję kurka w gazociągu Nord Stream 1 oznacza, że do Polski nie płynie wystarczająco dużo gazu. Bo przez Nord Stream 1 po dnie Bałtyku rosyjski gaz płynął do Niemiec, a z Niemiec do Polski przez tzw. rewers na pustym już od kwietnia gazociągu jamalskim.

Reklama

Analitycy BNP Paribas BP nakreślili "czarny scenariusz", w którym wydobycie krajowe gazu idzie pełną parą, import skroplonego gazu również, ale rosyjski gaz z Niemiec nie jest wcale dostarczany, a dostawy z Morza Północnego przez Baltic Pipe są realizowane w zaledwie 30 proc. Policzyli, że teraz gaz do Baltic Pipe zakontraktowany jest w 45 proc., a więc już jest lepiej.

- Niedobór 10 proc. gazu, wynikający z przymusowych oszczędności, mógłby obniżyć PKB w Polsce o 1,6 proc., nie licząc efektów drugiej rundy - powiedział Marcin Kujawski, starszy ekonomista w BNP Paribas BP. 

"Czarny scenariusz" i optymistyczne prognozy

Gaz trzeba w związku z tym oszczędzać, ale z tym na razie radzimy sobie gorzej niż wiele państw Europy. W stosunku do ubiegłorocznej średniej zużycie surowca w Polsce jest o 15 proc. mniejsze, gdy w Europie przeciętnie o 20 proc. Udział rosyjskiego gazu w Europie spadł 45 proc. w zeszłym roku do 20-25 proc. w tym, a obecnie po zakręceniu kurka w Nord Stream 1 - do ok. 10 proc. Czy to znaczy, że - biorąc pod uwagę oszczędności - w Polsce wystarczy gazu?

- Nie można bagatelizować czarnego scenariusza (...) Należy nasilić działania nakierowane na zmniejszenie wykorzystania gazu - mówi Mariusz Kujawski dodając, że w "czarnym scenariuszu" gazu zabrakłoby już w styczniu.


Analitycy BNP Paribas BP zastrzegają jednak, że ich prognozy nie są oparte na "czarnym scenariuszu". Nie biorąc więc pod uwagę najgorszych wariantów rozwoju sytuacji przewidują, że polski PKB będzie się obniżać do końca roku, a polska gospodarka powróci na ścieżkę wzrostu - licząc kwartał do kwartału - dopiero zimą. Całoroczny tegoroczny wzrost PKB obniży się do 3,5 proc., a w ujęciu rok do roku spadnie poniżej zera w IV kwartale. W I kwartale przyszłego roku PKB będzie niższy o 2,3 proc. w porównaniu z analogicznym okresem bieżącego roku.

- Naszym zdaniem recesja powinna być jednak krótkotrwała, a w całym 2023 roku PKB zwiększy się o 1 proc. - mówił Michał Dybuła.

- Spodziewamy się, że roczne dane mogą stać się ujemne na przełomie roku. Nie mamy ujemnych prognoz dla całego roku - dodał.

Choć BNP Paribas ma optymistyczne prognozy dla polskiego PKB, znacznie mniej różowe są, jeśli chodzi o inflację.

- Inflacja bieżąca to ponad 16 proc. i proces dezinflacji będzie relatywnie długotrwały i powolny (...). Nasz scenariusz bazowy oznacza, że inflacja dwucyfrowa pozostanie przez długi czas (...), szczytu jeszcze nie widzieliśmy - mówił Michał Dybuła.

Jak będzie się kształtować inflacja, to będzie teraz zależeć od w głównej mierze od taryf na energię, gaz oraz zmian podatków pośrednich na paliwa i prąd, obniżonych w ramach tzw. tarczy antyinflacyjnej. Dopóki rząd nie podejmie decyzji w sprawie taryf przewidywanie inflacji to w dużej części czyste spekulacje.


- Ścieżka inflacji będzie determinowana taryfami na gaz i energię elektryczną. Ceny na rynku hurtowym pozwalają nawet na trzycyfrowe wzrosty - mówił Mariusz Kujawski.

Inflacja zależy od decyzji o taryfach

Trzeba jednak jakieś założenia przyjąć. Analitycy BNP Parbas BP przyjęli, że rząd zdecyduje się podnieść taryfy za gaz o 180 proc., a za prąd - o ok. 60 proc. To będzie oznaczało 28-30 mld zł kosztów dla budżetu państwa.

Ceny energii to niejedyny powód inflacji. Wzrost cen będzie zależeć teraz od decyzji administracyjnych, ale też od sytuacji na rynku pracy. Na ceny zaczęła się już w pełno przekładać spirala cenowo-płacowa, a to nie pozwala na ostudzenie popytu konsumpcyjnego. Skutek jest taki, że będzie rosła inflacja bazowa, zbliżająca się już do 10 proc. i niebawem osiągnie wielkości dwucyfrowe. Szczyt inflacji cen konsumpcyjnych nastąpi w lutym przyszłego roku na poziomie powyżej 20 proc.    

- Dwucyfrowa inflacja bazowa jest dopiero przed nami. Biorąc pod uwagę scenariusz osłabienia aktywności gospodarczej jest szansa, żeby ta miara spadła do ok. 6 proc. pod koniec przyszłego roku - mówił Michał Dybuła.

Trzeci powód przyspieszenia wzrostu cen to słabnący zloty. Dla polskiej waluty analitycy BNP Paribas BP nie mają dobrych prognoz. Pogarszanie się salda na rachunku bieżącym i brak nadziei na pieniądze z Unii powodują, że inwestorzy coraz gorzej wyceniają polską walutę.

- Złoty od początku wojny jest pod dużą presją zmienności. Decydują o tym czynniki fundamentalne i bilans płatniczy (...) Rekordowo ujemne realne stopy nie pomagają napływowi kapitału portfelowego (...) Rachuby na odblokowanie środków (unijnych) okazały się mało realistyczne - powiedział Michał Dybuła.

- Może być kolejna fala wzrostu awersji do naszej waluty - dodał.

Według ich prognoz, Rada Polityki Pieniężnej będzie podnosić jeszcze stopy procentowe, choć ostatnia podwyżka zaledwie o 25 punktów bazowych we wrześniu może świadczyć o tym, że wolałaby przynajmniej na razie o nich zapomnieć. Sytuacja wciąż narastającej, uporczywej inflacji oraz osłabienia gospodarki będzie dla niej stanowić potężne wyzwanie.

Jacek Ramotowski

Zobacz również:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »