Reklama

Szturm na greckie wyspy trwa

UE ma wesprzeć obciążoną napływem migrantów Grecję. W ciągu trzech lat Unia ma wydać na zaspokojenie potrzeb uchodźców 700 mln euro.

Według Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji od początku 2016 roku do Grecji i Włoch przybyło już ok. 110 tys. migrantów i uchodźców, w tym ponad 102 tys. na greckie wyspy. W ubiegłym roku do Grecji dotarło ponad 800 tys. osób starających się o azyl.

Przedstawiciele państw unijnych poparli w tym tygodniu mechanizm, w ramach którego UE ma wesprzeć obciążoną napływem migrantów Grecję. W ciągu trzech lat Unia ma wydać na zaspokojenie potrzeb uchodźców 700 mln euro.

Wsparcie ma zapewnić żywność, schronienie, czystą wodę dla przybywających do Grecji. Państwa unijne przyjęły zeszłotygodniową propozycję KE w tej sprawie w trybie pilnym.

Reklama

- To bardzo szybkie i praktyczne wyrażenie solidarności z Grecją - oświadczył ww środę minister spraw zagranicznych sprawującej prezydencję Holandii Bert Koenders. Holendrzy chcą, żeby rozporządzenie zostało przyjęte przez ministrów ds. europejskich 15 marca.

Jeszcze w tym roku fundusz nadzwyczajnej pomocy humanitarnej ma rozdysponować 300 mln euro, a w dwóch kolejnych latach - po 200 mln euro. W czwartek Komisja ma przedstawić poprawkę do budżetu UE na 2016 rok.

Propozycja Komisji to reakcja na sytuację w Grecji po zamknięciu granicy przez Macedonię i inne kraje tzw. szlaku bałkańskiego, którym uchodźcy przedostawali się na zachód i północ Europy.

KE obawia się, że w Grecji, gdzie utknęło kilkadziesiąt tysięcy uchodźców, może dojść do katastrofy humanitarnej. Wsparcie ma być udzielane we współpracy z władzami Grecji oraz organizacjami humanitarnymi, które działają na miejscu.

W praktyce propozycja Komisji przewiduje utworzenie nowego funduszu, który będzie mógł być wykorzystywany w różnych kryzysowych sytuacjach na terenie UE, wymagających szybkiego udzielenia pomocy humanitarnej, a nie tylko związanych z napływem uchodźców. Do tej pory Unia nie miała możliwości takich działań.

Grecja jest głównym krajem tranzytowym dla uchodźców i migrantów, którzy przedostają się z Turcji z zamiarem udania się do bogatych krajów UE szlakiem bałkańskim. Pod koniec lutego Macedonia praktycznie zamknęła granicę z Grecją. Wraz z innymi państwami na tym szlaku - Austrią, Słowenią, Chorwacją i Serbią - rząd w Skopje uzgodnił, że przepuszczanych będzie tylko 580 osób dziennie.

W środę Słowenia zdecydowała, że nie będzie wpuszczać migrantów, co w praktyce oznacza całkowite zamknięcie szlaku bałkańskiego.

.............................

Grecka prasa zdecydowanie skrytykowała przebieg poniedziałkowego szczytu Unii Europejskiej w sprawie uchodźców, obwiniając za jego niepowodzenie Turcję i państwa Grupy Wyszehradzkiej.

W artykule zatytułowanym "Turecki bazar w Brukseli" konserwatywny dziennik "Kathimerini" napisał, że w trakcie "nocy grozy w Brukseli" Turcja podbiła stawkę i zażądała dalszych pieniędzy. Natomiast centrowy dziennik "Ta Nea" wskazał, iż "Turcja chciała mieć (na szczycie) wszystko co możliwe".

Pod nagłówkiem "Migracyjny thriller doznał przedłużenia" bulwarowy dziennik "Ethnos" zaznaczył, że w zgodnej opinii Niemiec i Grecji Ankara podbiła stawkę, a ekstremiści (czyli państwa Czwórki Wyszehradzkiej) postawiły swe weto.

"Oburzające żądania Turcji i prowokacyjne weto (premiera Węgier Viktora) Orbana" - deklaruje tytuł w lewicowym dzienniku "Efimerida ton Syntakton". Ukazujący się w Salonikach dziennik "Makedonia" napisał, że sytuacja w obozowisku uchodźców na prowadzącym do Macedonii przejściu granicznym Idomeni "przerosła nawet najgorsze oczekiwania", a jedność Europy jest znów zagrożona.

_ _ _ _ _ _ _

Ministrowie finansów strefy euro uzgodnili w tym tygodniu podczas spotkania w Brukseli, że kwestia redukcji długu Grecji będzie - zgodnie z apelem Aten - przedmiotem ich dyskusji - poinformował w szef eurogrupy Jeroen Dijsselbloem.

Jak zapowiedział komisarz Unii Europejskiej ds. ekonomicznych i finansowych Pierre Moscovici, do Aten "po wtorku" wrócą przedstawiciele kredytodawców Grecji, czyli Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Europejskiego Banku Centralnego oraz UE, by dokonać audytu reform gospodarczych, jakie wprowadza grecki rząd.

Dług publiczny Grecji zbliża się do 180 proc. PKB. Jak przypomniał Dijsselbloem, od dawna mowa była o obietnicach, zgodnie z którymi "jeśli rząd Grecji zrealizuje swe zobowiązania, to zrobimy wszystko co konieczne, aby uczynić ten dług spłacalnym". Przypomniał jednak, że Grecja, która wdrożyła już wiele ważnych reform, wciąż zwleka z implementacją jednej z najtrudniejszych zmian, czyli przebudowy systemu emerytalnego.

Strefa euro długo nie chciała zgodzić się na dyskusję o ewentualnym oddłużeniu Grecji. Wielu poważnych ekonomistów rekomendowało od dawna zmniejszenie ciężaru zadłużenia, a w połowie ubiegłego roku otwarcie zaapelowała o to szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Christine Lagarde, która ogłosiła, że wierzyciele Grecji muszą rozważyć redukcję jej długu.

- Grecy muszą wdrożyć odważne i konieczne reformy, ale również (...) europejscy wierzyciele muszą zrobić coś, by dług Grecji był spłacalny - zapowiedziała wówczas Lagarde.

Premier Grecji Aleksis Cipras oświadczył że kryzys spowodowany napływem uchodźców jest jeszcze bardziej niebezpieczny dla Unii Europejskiej, niż ten wywołany przez zadłużenie.

Pobierz: darmowy program do rozliczeń PIT 2015

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »