Reklama

Terminale LNG jeszcze w tym roku. Niemcy przyspieszają prace

Już na dobre może ruszać budowa pierwszego w Niemczech terminalu do obsługi skroplonego gazu (LNG) w Wilhelmshaven.

Jak poinformował koncern Uniper, Urząd Nadzoru Gospodarczego w Oldenburgu zatwierdził projekt budowy terminalu do obsługi skroplonego gazu (LNG) w Wilhelmshaven (Dolna Saksonia). Chodzi o wcześniejsze rozpoczęcie prac na nabrzeżu i lądzie, a konkretnie instalację pierwszych urządzeń początkowo pływającego terminalu LNG. 

Pierwsze pale, na których ma stanąć terminal, wbito w dno basenu portowego już na początku maja br. Uniper chce obsługiwać terminal od zimy. Rząd landu Dolna Saksonia podaje datę 21 grudnia. Projekt ma duże znaczenie dla dostaw gazu do Niemiec - podkreśla szef Uniperu, Dieter Maubach. Istnieją bowiem obawy, że Rosja może jeszcze bardziej ograniczyć, a nawet całkowicie wstrzymać eksport surowca do Niemiec.

Reklama

LNG to gaz ziemny skroplony pod wysokim ciśnieniem, który może być transportowany statkiem.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Kilka terminali w Niemczech

Zwykle projekty tej wielkości trwają o wiele dłużej - już w samej fazie wnioskowania i zatwierdzenia. W przypadku Wilhelmshaven polityka i przemysł nadały budowie przyspieszone tempo. Terminal ma obsługiwać do 7,5 mld metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie. Odpowiadałoby to ok. 8,5 proc. obecnego zapotrzebowania na gaz w Niemczech.

Kolejne terminale mają powstać w Stade koło Hamburga oraz w Brunsbuettel (Szlezwik-Holsztyn).

Zaniepokojone tempem są jednak stowarzyszenia ekologiczne. Obawiają się, że w związku z presją czasu ekologiczne aspekty przedsięwzięcia nie będą sprawdzane z należytą dokładnością. Organizacja ekologiczna DUH (Deutsche Umwelthilfe) wskazuje, że nie został wystarczająco udowodniony dokładny zakres zapotrzebowania na terminale LNG w Niemczech.

Pływający terminal w Lubminie

Przyspieszają także prace nad pływającym terminalem LNG w Lubminie (Meklemburgia-Pomorze Przednie). Spółka Deutsche Regas chce importować tam od grudnia tego roku do 4,5 mld metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie. Ze względu na głębokość Zatoki Greifswaldzkiej skroplony gaz ma być przechowywany na tankowcu, a następnie sprowadzany na ląd przez mniejsze statki.

Burmistrz Lubmina, Axel Vogt, ma nadzieję, że projekt przyniesie nowe miejsca pracy w mieście, w którym kończy się niemiecko-rosyjski gazociąg Nord Stream 1 i 2. Mowa jest o około 320 miejscach pracy. Aby dotrzymać harmonogramu, prace budowlane musiałyby ruszyć najpóźniej we wrześniu.

Deutsche Regas ma jeszcze większe plany. Gdyby wykorzystać rury ukończonego, ale nieposiadającego odpowiedniego zezwolenia gazociągu Nord Stream 2, możliwe byłoby zwiększenie wolumenu do 16 mld metrów sześciennych gazu rocznie (dla porównania: Nord Stream 1 ma przepustowość około 60 mld metrów sześciennych rocznie).

Niemcy próbują uniezależnić się od rosyjskiej energii tak szybko, jak to to tylko możliwe. Rosyjska spółka państwowa Gazprom już teraz transportuje przez bałtycki gazociąg Nord Stream 1 mniej gazu niż zwykle. 11 lipca rozpoczną się prace konserwacyjne tego gazociągu. Niemieccy politycy obawiają się, że potem dostawy gazu z Rosji nie zostaną już wznowione.

(DPA/dom), Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »