USA nakładają nowe cła. Jest pierwsza reakcja Polski i Wielkiej Brytanii
"Przyjaźń oznacza partnerstwo. Partnerstwo oznacza prawdziwie wzajemne taryfy. Potrzebne są odpowiednie decyzje" - tak premier Donald Tusk skomentował decyzję prezydenta Donalda Trumpa o nałożeniu ceł na UE w wysokości 20 proc. Do ruchu Białego Domu odniósł się też brytyjski minister handlu, deklarując dalszą gotowość do zawarcia umowy handlowej.
W środę prezydent USA Donald Trump ogłosił nowe cła wzajemne. O północy ze środy na czwartek wejdą w życie - zapowiadane wcześniej - 25-proc. cła na samochody sprowadzane do USA. Prezydent USA zapowiedział też 10-proc. bazową stawkę na wszystkie importowane towary. Część krajów zostanie jednak objęta zdecydowanie wyższą taryfą. I tak cła na Chiny będą wynosić 34 proc., na Unię Europejską - 20 proc., na Indie - 26 proc., a na Japonię - 24 proc.
- Będziemy pobierać od nich (krajów - red.) mniej więcej połowę tego, co oni pobierają i pobierali od nas. Więc cła nie będą w pełni wzajemne. Mógłbym to zrobić, tak, ale byłoby to trudne dla wielu krajów. Nie chcieliśmy tego robić - powiedział Trump. Podkreślił, że mimo zapowiedzi o pełnych cłach wzajemnych można raczej mówić o "raczej wzajemnych" - wskazał prezydent USA.
Do decyzji Trumpa odniósł się premier Donald Tusk.
"Przyjaźń oznacza partnerstwo. Partnerstwo oznacza prawdziwie wzajemne taryfy. Potrzebne są odpowiednie decyzje" - napisał na portalu X.