W głowie Trumpa narodził się już plan. Chce grać na słabego dolara i niskie stopy

Choć Ameryka to nie Polska, historia ośmiu ostatnich lat w naszym kraju pokazuje, jak łatwo niezależny bank centralny może paść łupem władzy politycznej. Czy podobnie będzie w USA, jeśli były prezydent Donald Trump wróci do władzy po listopadowych wyborach? Czy Fed ma się czego bać, a wraz z nim - cały świat?

Donald Trump ma duży apetyt, żeby uchylić niezależność Rezerwy Federalnej, co zresztą pokazują jego działania w poprzedniej kadencji - pisze Maurice Obstfeld, były główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego, obecnie pracownik naukowy w Peterson Institute for International Economics. A wziąwszy pod uwagę pozycję Fed i dolara, to może prowadzić do fatalnych konsekwencji dla całej światowej gospodarki oraz do powrotu globalnej inflacji.

Reklama

Maurice Obstfeld na stronach Project Syndicate stwierdza, że doradcy byłego prezydenta i kandydata Partii Republikańskiej w najbliższych wyborach już dyskutują o nowym podejściu do polityki monetarnej. Gdyby zostało ono wdrożone podczas jego ewentualnej drugiej prezydentury, zniweczyłoby lata ciężkiej pracy, która pozwoliła Fed obniżyć roczną inflację o prawie cztery punkty procentowe od 2022 roku, do ok. 3 proc., przy niewielkich lub zerowych kosztach dla gospodarki.

- Rezultatem byłby toksyczny koktajl inflacyjny - napisał Maurice Obstfeld.

Przypomnijmy, że Donald Trump sam powołał obecnego prezesa Fed Jerome’a Powella w 2017 roku. Za wcześniejszej prezesury Janet Yellen, obecnej sekretarz skarbu w administracji Joe Bidena, Jerome Powell był jej bardzo lojalnym współpracownikiem. Jego nominacja była sporym zaskoczeniem i przyjęto ją jako oznakę chęci zostawienia Fed w spokoju.

Historia zmieniła się, gdy Fed kontynuował systematyczne podwyżki stóp w 2018 i 2019 roku, żeby utrzymać w ryzach inflację, która dała znać o sobie na długo przed pandemią. Wtedy Trump zaczął krytykować Rezerwę Federalną i Jerome’a Powella, a nawet mu groził. Prezydent nazywał prezesa Fed "wrogiem", a członków Federalnego Komitetu Operacji Otwartego Rynku decydującego o stopach procentowych - "głupcami". Generalnie kadencja Donalda Trumpa w latach 2017-21 stała pod znakiem nacisków na osłabienie dolara i stałych wezwań Fed do prowadzenia polityki niższych stóp procentowych.

Osłabienie dolara

Jerome Powell wykazywał odporność na naciski związane z polityką pieniężną, ale Trumpowi udało się np. przeforsować rozluźnienie regulacji sektora bankowego. Cały segment średnich instytucji wymknął się nadzorowi Fed i nie wiadomo za bardzo było, jakiemu podlega. Dotyczyło to takich banków jak Silicon Valley czy First Republic. Liczni specjaliści mówią, że ich zeszłoroczne bankructwa były właśnie zatrutym owocem polityki deregulacyjnej Trumpa.

W 2026 roku prezydent będzie miał znowu prawo wskazać prezesa banku centralnego.

Teraz doradcy byłego prezydenta dyskutują o nowym podejściu do polityki monetarnej i wskazują na potrzebę osłabienia dolara. Padają nawet propozycje, że Fed nie powinien móc ustalać stóp procentowych bez bezpośredniego wpływu Białego Domu.

- Doradcy Trumpa podobno rozważają dwie uzupełniające się zmiany w polityce. Jedna z propozycji podobno zakłada zwiększenie bezpośredniej kontroli prezydenta nad decyzjami Fed w sprawie stóp procentowych i (nad) tworzeniem regulacji. Jednocześnie zespół handlowy Trumpa, kierowany przez byłego przedstawiciela ds. handlu USA Roberta Lighthizera, najwyraźniej chce osłabić kurs dolara - napisał Maurice Obstfeld.

Ekonomista zwraca uwagę na pozytywne i negatywne skutki polityki "słabego" dolara i uważa, że jedne nad drugimi nie mają wcale wyraźnej przewagi. Słaby dolar jest natomiast na pewno czynnikiem proinflacyjnym, a USA wciąż zmagają się z inflacją, która do celu banku centralnego nie chce schodzić. Dlatego obecnie polityka "słabego" dolara byłaby jednoznacznie proinflacyjna i - podobnie jak postulowane przez Roberta Lighthizera podwyżki ceł - zaszkodziłaby konsumentom. Żeby osłabić dolara, Fed byłby pod presją, by przedwcześnie obniżyć stopy.

EUR/USD

1,0742 0,0002 0,02% akt.: 14.06.2024, 04:30
  • Kurs kupna 1,0741
  • Kurs sprzedaży 1,0743
  • Max 1,0743
  • Min 1,0736
  • Kurs średni 1,0742
  • Kurs odniesienia 1,0740
Zobacz również: CAD/JPY AUD/NZD AUD/JPY

"Autodestrukcyjna strategia"

- Strategia ta byłaby inflacyjna i autodestrukcyjna, ponieważ wyższe ceny krajowe zniwelowałyby wszelkie potencjalne oszczędności zagranicznych nabywców, które (...)  mógłby (im) zapewnić słabszy dolar - napisał Maurice Obstfeld.

- Niezawodnym sposobem na osłabienie dolara i zmniejszenie deficytu handlowego USA jest zmniejszenie deficytu fiskalnego rządu federalnego, co umożliwi Fed szybsze obniżenie stóp procentowych przy jednoczesnej kontroli inflacji. Chociaż taka polityka przyniosłaby długoterminowe korzyści dla USA i światowej gospodarki, nie ma praktycznie żadnego poparcia politycznego ani ze strony Demokratów, ani Republikanów, w tym Trumpa - dodał ekonomista.

Uważa on, że sytuacja, w której pomimo wysokich stóp walka z inflacją nie wywołała głębokiej recesji - jak to stało się w latach 70. zeszłego wieku, i czego wielu ekonomistów obawiało się w związku z gwałtownym wzrostem inflacji po pandemii - to sukces Fed i innych banków centralnych. Dla tego sukcesu kluczowe znaczenie miał fakt, że długoterminowe oczekiwania inflacyjne rynków pozostały zakotwiczone.

Zakotwiczenie długoterminowych oczekiwań inflacyjnych jest natomiast efektem niezależności instytucjonalnej banków centralnych, bo buduje ona przekonanie, że ich starania na rzecz okiełznania inflacji będą skuteczne. Gdyby polityka monetarna była upolityczniona, znajdowała się pod kontrolą prezydenta i była skoncentrowana na osłabieniu dolara, walka z inflacją nie byłaby skuteczna.

- Plany Trumpa wobec Fed-u i dolara są biletem w jedną stronę do inflacyjnego chaosu lat 70. - konkluduje Maurice Obstfeld.

Jacek Ramotowski

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: dolar | Fed | Donald Trump
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »