Reklama

W.Kosiniak-Kamysz: Są podstawy do obniżenia ratingu

Ludowcy obawiają się negatywnej oceny agencji ratingowej. Wieczorem Moody's ma podać, jak oceniła wiarygodność kredytową Polski.

Lider Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz spodziewa się negatywnej oceny. Jego zdaniem, wpływ na rating może mieć niespójna polityka gospodarcza polskiego rządu.

Z jednej strony - jak tłumaczył w Sejmie lider PSL - mówi się o promowaniu polskich firm, a z drugiej radość z inwestycji Mercedesa. - To jest taka niespójność, że to naprawdę trafia do inwestorów zagranicznych - powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

W połowie stycznia jedna z trzech największych światowych agencji ratingowych Standard & Poor's ogłosiła długoterminową ocenę polskiego długu w walucie obcej. Rating został obniżony do poziomu BBB+ z A-. Ocena odbiła się od razu na rynku walutowym - złoty stracił 2 procent do euro.

Reklama

- - - -

Była premier Ewa Kopacz spodziewa się, że rating agencji Moody's nie będzie dla Polski korzystny.

Według posłanki PO, na ocenę wiarygodności kredytowej Polski może wpłynąć środowa prezentacja raportu PiS w Sejmie na temat stanu spraw publicznych i instytucji państwowych po zakończeniu rządów PO-PSL.

- Dziesięć godzin tych wydarzeń, które zaprezentował PiS, prewencyjnie oczywiście, czyli bali się tego ratingu, więc myślę, że będzie jednak negatywny - powiedziała Ewa Kopacz dziennikarzom w Sejmie.

Agencja ratingowa Moody's ma dziś przedstawić swoją diagnozę późnym popołudniem lub wieczorem.

Inflacja, bezrobocie, PKB - zobacz dane z Polski i ze świata w Biznes INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »