W PKP sypnęli groszem

Zarząd PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK) podjął w czwartek rano decyzję o podwyżce wynagrodzeń w wysokości 84 zł od 1 marca - powiedział w czwartek w Sejmie wiceminister transportu Mirosław Chaberek.

Chaberek odpowiadał na pytanie posła Wiesława Szczepańskiego (SLD), który pytał, jakie są przyczyny ostatnich protestów kolejarzy. Wiceminister transportu powiedział, że pracownicy PKP PLK mają formalne i moralne uzasadnienie dla występowania o podwyżki płac. Średnia płaca stanowi 84,54 proc. średniej płacy w sektorze przedsiębiorstw. Od października 2001 roku w spółce dokonano jedynie dwóch systemowych podwyżek wynagrodzeń. Chaberek poinformował, że w strategii spółki zakłada się między innymi, iż wzrost wynagrodzeń zasadniczych będzie następował przy nie przekroczeniu wskaźnika wzrostu wynagrodzeń powyżej 3,4 proc. Związkowcy występują o podwyżkę przekraczającą ten wskaźnik. W ubiegły czwartek, w Krakowie i Kutnie kolejarze wyszli na tory i zatrzymali ruch pociągów, protestując przeciwko brakowi postępów w rozmowach na temat podwyżek. W czwartek przed południem związkowcy zablokowali na kilka godzin tory na dworcu w Katowicach. Ostatnia tura rozmów miała miejsce w środę, ale stronom nie udało się dojść do porozumienia. Zarząd przedłożył związkowcom propozycję porozumienia. Według nowej propozycji, podwyżka w wysokości 100 zł zostałaby wprowadzona z dniem 1 marca, a dodatkowo nastąpiłoby jednorazowe zwiększenie premii za luty w wysokości 50 zł.

Reklama

Jak powiedział przewodniczący Sekcji Zawodowej Infrastruktury Kolejowej NSZZ "Solidarność" Wiesław Pełka, związkowcy chcą, aby 100 zł podwyżki było liczone do wynagrodzenia zasadniczego (co podniosłoby wartość dodatkowych elementów wynagrodzenia, jak godziny nadliczbowe, dodatki za pracę w warunkach szkodliwych, wysługa lat itp.), a nie do całości wynagrodzenia, jak proponuje zarząd PKP PLK. Podwyżka miałaby wejść w życie od 1 lutego (poprzednio związkowcy mówili o 1 stycznia).

Ok. 300 związkowców

m.in. z "Solidarności", Związku Zawodowego Dyżurnych Ruchu PKP i Federacji Związków Zawodowych Pracowników PKP wyszło na tory o godzinie dziewiątej, mieli ze sobą trąbki i petardy. Przed rozpoczęciem protestu związkowcy rozdawali pasażerom ulotki, na których przedstawili swoje postulaty i poprosili o zrozumienie dla ich sytuacji. Jak argumentowali protestujący, większość z nich zarabia średnio ok. 1 tys. zł netto, a od października 2001 r. w spółce dokonano jedynie dwóch systemowych podwyżek wynagrodzeń.

Podkreślił również, że mimo prowadzonych zwolnień, wielu innych pracowników ze względu na niskie płace, decyduje się na przejście do konkurencyjnych firm. Przypomniał, że wielu spośród pracowników PLK obciążonych jest odpowiedzialnością za bezpieczeństwo podróżnych. Zagroził, że jeśli dalsze rozmowy z zarządem nie przyniosą rezultatów, może zostać ogłoszony strajk ostrzegawczy, a później strajk generalny na kolei.

INTERIA.PL/PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »