Reklama

W Polsce powinien być jeden dystrybutor prasy

Z Igorem Chalupcem, nowym prezesem Ruchu, rozmawia Bartłomiej Mayer.

Co zmieni się w Ruchu po powołaniu pana na stanowisko prezesa tej spółki?

- Od początku byłem blisko tego, co się w działo w Ruchu, w spółce nie będzie więc żadnego okresu przejściowego czy rewolucji. Strategia się nie zmienia. Jednak na pewno każda osoba ma swój własny styl zarządzania i tu zapewne zajdzie zmiana. Ponadto po blisko trzech latach zakończyliśmy już gros prac restrukturyzacyjnych. Ruch jest dziś zupełnie inną firmą niż ta, którą nabyliśmy w 2010 roku. Mamy właściwie całkowicie zakończone prace nad nowoczesną informatyzacją spółki, zrestrukturyzowaną w dużym stopniu sieć, znacznie zmniejszone koszty, w tym osobowe. Teraz przed nami kolejny etap jej rozwoju.

Reklama

Na czym miałby polegać ten etap?

- Przed Ruchem stoi kilka istotnych wyzwań. Najważniejsze - dotyczące zresztą całego rynku - to spadająca sprzedaż prasy, szczególnie prasy codziennej. Musimy znaleźć inny model współpracy z wydawcami i przestawić naszą logistykę na świadczenie usług dla nowych klientów. Logistyka Ruchu z centrum kosztów musi się przekształcić w centrum zysku.

Czy Ruch nie powinien rozszerzać profilu działalności?

- Ważną częścią naszego biznesu jest wciąż sprzedaż detaliczna. Dlatego modernizujemy kioski, powstają nowe saloniki, ale przyszłość leży także w rozwoju sieci C-Stores (od ang. convenience store, czyli wygodnie zlokalizowane małe sklepy, handlujący towarami związanymi z bieżącymi potrzebami klientów - red.), do czego również się przygotowujemy. Kupując w zeszłym roku firmę Nexto weszliśmy też na bardzo obiecujący rynek prasy i książki elektronicznej, na którym chcemy być obecni. Innych planów dywersyfikacji na razie nie mamy.

Czy po przeprowadzonym procesie restrukturyzacyjnym Ruch jest już gotów do tego, żeby przejmować innych kolporterów?

- Zawsze uważałem, że naszemu rynkowi najlepiej służyłby model, w którym funkcjonuje jeden dystrybutor prasy, a nie kilku jak teraz. Obecna sytuacja prowadzi to do ogromnej nieefektywności zarówno dla wydawców, jak i czytelników. Tzw. konkurencja jest tu pozorna. A tak naprawdę na mapie Polski pojawiają się ogromne białe plamy, gdzie nikt nie chce jeździć i dystrybuować prasy. To jest niedobre również z ogólnego, społecznego punktu widzenia. Do takiego modelu, o którym mówię można dojść przejmując inne podmioty, jak również się łącząc. Elementem takiego procesu powinno być oczywiście porozumienie z wydawcami i konsens UOKiK.

A może warto wyjść za granicę?

- Na razie nie planujemy takiego kroku.

Na rynku można usłyszeć, że to Ruch będzie wystawiony na sprzedaż...

- Fundusz Eton Park z założenia kupił Ruch, aby go kiedyś sprzedać. Decyzja w tej sprawie będzie wewnętrzną sprawą tego inwestora.

W pierwszej połowie zeszłej dekady, jako wiceminister finansów, stworzył pan strategię rozwoju rynku kapitałowego, znaną jako Agenda Warsaw City 2010. W 2008 roku nadszedł światowy kryzys finansowy i nie udało się osiągnąć wszystkich założonych celów - kapitalizacja GPW nie sięgnęła połowy PKB Polski, obroty były niższe niż wynikało z założeń. Czy, gdy patrzy pan teraz na GPW i cały polski rynek kapitałowy, uważa pan, że Agenda Warszaw City 2010 sprawdziła się?

- Cele liczbowe, które się pojawiły w tym dokumencie należy rozumieć raczej, jako kierunek działań niż konkretny cel, taki jaki wyznacza się na przykład w korporacjach. Chodziło o pokazanie dokąd zmierzamy. Z tego punktu widzenia oceniam samo powstanie Agendy, jak i to, że jej duch i treść przetrwała zmianę rządów, bardzo pozytywnie, choć pewnie nie jestem tu w pełni obiektywny.

- A rynek kapitałowy, mimo załamania w 2008 roku, bardzo się rozwinął i jego wpływ na gospodarkę jest dziś ogromny. Wielkie oferty publiczne spółek prywatnych i Skarbu Państwa, rozwój funduszy emerytalnych, wzrost płynności giełdy czy jej prywatyzacja to były cele Agendy. Nieważne dzięki komu, ważne, że zostały w znacznej mierze zrealizowane. Mamy jednak już rok 2013. Dziś mogę powiedzieć, że jestem nieco rozczarowany, że rozmawiamy o Agendzie Warszaw City 2010, a nie o Agendzie Warszaw City 2020.

Właśnie! Już jakiś czas temu pojawiły się pomysły, aby stworzyć dokument strategiczny, który można nazwać Agenda Warsaw City 2020.

- Tym bardziej dziwię się, że ani w rządzie, ani w środowisku instytucji rynku kapitałowego nie znalazły się osoby, które podjęłyby taki temat. Być może zawiodła tutaj też giełda, która w naturalny sposób powinna integrować środowisko rynku kapitałowego.

W ostatnich latach stanowczo nie integrowała tego środowiska. Nie ma pan wrażenia, że z powodu sporów na runku kapitałowym m.in. o opłaty giełdowe, czy godziny sesji, konieczności naprawienia popełnionych wcześniej błędów dotyczących np. NewConnectu, a przede wszystkim z powodu niepewności dotyczącej przyszłości systemu emerytalnego, warszawska giełda jest dziś na ostrym zakręcie?

- Zjawiska, o których pan wspomniał były z pewnością niepotrzebne. Ten okres chyba mamy jednak za sobą. Giełda i cały rynek potrzebują teraz wspólnej mobilizacji i liderów, którzy przywrócą ducha współpracy i stworzą wizję rozwoju.

Co w takim razie uważa pan za największy problem dla rozwoju polskiego rynku kapitałowego i samej GPW?

- Dużym wyzwaniem dla giełdy są z pewnością spowolnienie gospodarcze, niejasna przyszłość otwartych funduszy emerytalnych oraz ogólny regres na światowych rynkach finansowych. To, że nie jesteśmy wciąż częścią strefy euro - niezależnie od tego, czy słusznie, czy nie - również nie pomaga. Nie widać też "paliwa" dla wzrostu kapitalizacji GPW.

Sporo tego...

- To nie koniec. Jedną z porażek ostatnich lat był brak internacjonalizacji giełdy, przeprowadzenia akwizycji lub fuzji z innymi giełdami. I tu możemy wrócić do Agendy Warsaw City 2010. Myślą przewodnią tego dokumentu było stworzenie w Warszawie hubu finansowego, regionalnego centrum szeroko rozumianego centrum finansowego. Po wydarzeniach na Węgrzech i wobec pasywności innych giełd, w tym praskiej, powstała ku temu szansa. 10 lat temu sądziliśmy, że naszym głównym konkurentem będzie Wiedeń lub Budapeszt. Dziś górujemy nad Wiedniem w wielu obszarach, a o Budapeszcie nie ma co wspominać. Pojawiła się za to Moskwa, która ma wyraźną ambicję skoncentrowania obrotów regionalnych u siebie. Już dziś jest to dla Warszawy istotne zagrożenie. Celem Agendy było m.in. podjęcie działań w celu zachęcenia zagranicznych emitentów do notowań akcji w Warszawie. To się dzieje, ale nie w dużej skali.

Czy dostrzega pan jakieś sposoby rozwiązania tych problemów?

- Faktycznie jest ich parę, więc nie może też być prostej recepty. Charakter zjawisk gospodarczych powoduje, że są one poza zasięgiem giełdy, choć akurat efektywny rynek może pomóc firmom w uzyskaniu dostępu do kapitału lub długu w sytuacji zaostrzenia polityk kredytowych w bankach. Środowisko rynku kapitałowego powinno także wysłać jasny sygnał, co sądzi o planowanej antyreformie otwartych funduszy emerytalnych i jaki ma pomysł na to, aby eliminując ewentualne słabości obecnego systemu, nie usunąć całkiem z rynku tych instytucji. Ekspansja zagraniczna, promocja Warsaw City to również ważne zadanie stojące przed nowymi sternikami rynku kapitałowego.

Coraz częściej słyszy się, że za kilka lub kilkanaście lat w Europie liczyć się będą zaledwie cztery, może pięć rynków kapitałowych. Czy pana zdaniem to bardziej szansa dla Polski, czy zagrożenie?

- Mniej więcej to samo słyszałem 10 lat temu w trakcie negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską. Przypomnę, że Agenda Warsaw City 2010 była też odpowiedzią na wyzwania stojące przed rynkiem w kontekście integracji z UE. Wielu ekspertów przepowiadało wówczas katastrofę i że polski rynek przestanie istnieć, a spółki przeniosą się do Luksemburga lub Londynu. Tak się jednak nie stało, a integracja z Unią zdecydowanie nam pomogła likwidując bariery dostępu do rynku dla wielu inwestorów. Nie wiem zatem, czy te prognozy się spełnią. Ale jeśli tak, to tym bardziej trzeba się zmobilizować, żeby w tym procesie odegrać aktywną rolę. Na pewno warto!

Rozmawiał Bartłomiej Mayer

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »