Reklama

Wakacje kredytowe także dla bogatych, ale tylko złotówkowiczów

Ministerstwo Finansów nie chce ograniczenia grupy, która mogłaby skorzystać z wakacji kredytowych. Posłowie opozycji zwracają uwagę, że rząd hojną ręką chce udzielić wakacji nawet osobom które mają kilka mieszkań, ale już nie skorzystają z nich posiadacze walutowych kredytów.

W środę podkomisja sejmowa omawiała rządowy projekt pomocy kredytobiorcom, w tym wakacje kredytowe, z których będzie można skorzystać już w drugim półroczu 2022 r. oraz w przyszłym roku. Łącznie można będzie zawiesić osiem rat kredytowych. Największe kontrowersje wzbudza to czy rzeczywiście wszystkim, bez względu na sytuację dochodową czy majątkową, te bezkosztowe wakacje mają przysługiwać?

- Jeśli chodzi o wakacje kredytowe, to jesteśmy po długich dyskusjach, ale już zostały wprowadzone dwa ograniczenia, które wywołały już duże społeczne niezadowolenie. Nie będą obejmować kredytów w innej walucie czy indeksowanych do innej waluty  i drugie ograniczenie, że wakacje mogą dotyczyć jednego kredytu i musi być zaciągnięty na cel mieszkaniowy. Ale nie chcemy wykluczać osób, które są w takich sytuacjach np.  co się często się zdarza, że ktoś ma mieszkanie odziedziczone albo nabyte dla swojego dziecka, ale jednocześnie ma kredyt na własny cel mieszkaniowy. Uważamy, że nie ma społecznych  przesłanek, żeby takie osoby wyłączać z wakacji kredytowych. Uważamy, że przesłanka jednego kredytu na własny cel mieszkaniowy jest wystarczająca - uzasadniał wiceminister finansów Piotr Patkowski.

NBP chciał wakacji kredytowych nie dla wszystkich

Ograniczenie w dostępie do wakacji postulował między innymi NBP, uzasadniając, że są one zbyt szeroko dostępne i kosztowne dla sektora - w opinii do projektu pisał, że "pod rozwagę poddaje ukierunkowanie pomocy tylko do kredytobiorców, spełniających określone warunki, skutkujące niemożnością lub dużym utrudnieniem w regularnej spłaci rat kredytowych".

Reklama

Wprowadzenie dodatkowych kryteriów dostępu do wakacji kredytowych postulował też Związek Banków Polskich. Proponował, aby prawo do takich wakacji mieli jedynie kredytobiorcy, u których obsługa kredytu pochłania ponad 40 proc.  miesięcznego budżetu domowego, spłacają kredyt regularnie z opóźnieniami nie dłuższymi niż 30 dni i zamieszkują mieszkanie do 75 m2 lub dom do 100 m2.

Podczas obrad podkomisji zwracano uwagę, że według rządowej propozycji w projekcie wakacje mają być szeroko dostępne, ale tylko dla posiadaczy kredytów złotowych.

Jak zauważyła poseł Izabela Leszczyna z KO, w takim wariancie może być taka sytuacja, że ktoś ma kilka mieszkań, które wynajmuje, ale ma jedno mieszkanie na kredyt, to też może skorzystać z wakacji kredytowych.

Jednocześnie Leszczyna, podobnie jak Hening - Kloska zwracała uwagę, że posiadacze kredytów walutowych, w tym popularnych frankowych, ze względu na wysokie kursy walut mają wysokie raty, a z wakacji kredytowych nie skorzystają. - Tym osobom również wzrosły koszty utrzymania i inflacja ich nie omija. Nie powinniśmy wprowadzać takiego rozgraniczenia, a być może jest to niekonstytucyjne, żeby różnicować możliwość skorzystania z wakacji kredytowych od tego czy jest to kredyt złotowy czy walutowy. Jeśli rząd się na to nie zdecyduje, to Polska 2050 zgłosi na komisji taką poprawkę - zadeklarowała Paulina Hennig-Kloska, wiceprzewodnicząca partii Polska 2050.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Co na to Komitet Stabilności Finansowej?

Podczas posiedzenia podkomisji prezes Związku Banków Polskich postulował, też żeby analizę skutków przepisów zawartych w rozpatrywanych projektach, w tym wakacji kredytowych,  również w kontekście obniżenia kapitałów banków w wyniku aktualizacji wyceny obligacji w portfelach, dokonał Komitet Stabilności Finansowej.

- W wyniku wzrostu rentowności obligacji, banki w ostatnich miesiącach na skutek aktualizacji wyceny obligacji utraciły fundusze własne w kwocie przekraczającej 20 mld zł, a szacujemy ze przy dalszym wzroście rentowności obligacji, które są w portfelach, spadek kapitałów może sięgać nawet ponad 30 proc. Chcemy, aby ta analiza i ocena została poddana weryfikacji, żebyście państwo zyskali ocenę niezależnej instytucji, bo nas możecie traktować jako lobbystów. Paradoksalnie, kiedy będzie potrzeba finansowania nowych projektów, wiele banków nie będzie mogło tego robić - mówił Krzysztof Pietraszkiewicz.

Piotr Patkowski odpowiedział, że KSF nie ma w zwyczaju opiniować projektów ustaw i nie jest do tego powołany.

Monika Krześniak-Sajewicz

Zobacz również:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »