Reklama

We wtorek przed TSUE rozpoczyna się główna rozprawa ws. Puszczy Białowieskiej

We wtorek przed Trybunałem Sprawiedliwości UE w Luksemburgu rozpocznie się rozprawa dotycząca sporu między Komisją Europejską a Polską ws. Puszczy Białowieskiej. KE zarzuca nam naruszenie prawa unijnego; polskie władze sa innego zdania i twierdzą, że działają zgodnie z przepisami.

Rozprawa rozpocznie się o 9.30 i odbywać się będzie przed 15-osobową Wielką Izbą Trybunału. Trybunał rozsądzi czy Polska naruszyła przepisy unijnych dyrektyw ptasiej i siedliskowej zezwalając na większe pozyskanie drewna w Nadleśnictwie Białowieża. Wyroku w tej sprawie można się spodziewać dopiero za kilka miesięcy.

Katarzyna Kościesza z organizacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi przypomniała w rozmowie z PAP, że Komisja Europejska zarzuca ministerstwu, że pozwalając na zwiększoną wycinkę w Puszczy Białowieskiej naruszył art. 6 i 12 dyrektywy siedliskowej oraz art. 5 dyrektywy ptasiej. Obie te dyrektywy stanowią podstawę Natury 2000.

Reklama

Przykładowo, art. 6 dyrektywy siedliskowej ustanawia wymóg odpowiedniej oceny skutków planu lub przedsięwzięcia (w tym przypadku planowanych większych cięć) jeżeli istnieje prawdopodobieństwo lub ryzyko, że będzie on znacząco oddziaływać na dany obszar. W szczególności, w świetle zasady ostrożności, ryzyko takie uznaje się za istniejące, jeśli na podstawie obiektywnych przesłanek nie można wykluczyć, że plan lub przedsięwzięcie będzie znacząco oddziaływać na dany obszar.

"Minister Szyszko nie przeprowadził oceny, jaki wpływ ta zwiększona wycinka będzie miała na chronione gatunki i siedliska. Naraził je w związku z tym na szkodę, zwłaszcza biorąc pod uwagę liczne apele naukowców, że tak intensywna wycinka w puszczy może doprowadzić do nieodwracalnych strat.

Wtorkowa rozprawa jest pierwszą rozprawą w sprawie głównej, czyli dotyczącej konkretnych naruszeń prawa. Choć wyrok zapadnie najprawdopodobniej dopiero w drugiej połowie przyszłego roku, to do tego czasu puszczę zabezpiecza zakaz wycinki ustanowiony przez Trybunał w listopadzie. Mówi on o tym, że jeśli minister Szyszko będzie kontynuował cięcia, to grożą nam kary w wysokości co najmniej 100 tys. euro dziennie" - dodała Kościesza.

Z rgumentacją KE oraz ekologów nie zgadza się resort środowiska. Rzecznik MŚ Aleksander Brzózka przekonuje, że Polska działa zgodnie z prawem polskim i europejskim. Dodaje, że działania prowadzone przez leśników w puszczy mają na celu przede wszystkim dbanie o dobro lokalnej społeczności, powstrzymanie gradacji kornika drukarza, a także utrzymanie bezpieczeństwa publicznego.

Podkreślił, że na terenie Białowieskiego Parku Narodowego, rezerwatów oraz obszarów referencyjnych w puszczy nie usuwa się drzew zaatakowanych przez kornika. Na pozostałych terenach, stanowiących ok. 2/3 obszaru Puszczy Białowieskiej, prowadzone są działania ochronne zgodnie z wymogami programu Natura 2000 - zapewnił.

Spór o sposób ochrony Puszczy Białowieskiej rozgorzał dwa lata temu, kiedy pod koniec 2015 roku leśnicy zaproponowali zmianę dotychczasowego planu urządzenia lasu (PUL) dla Nadleśnictwa Białowieża. W aneksie zaproponowano pięciokrotnie większe pozyskanie drewna, niż zakładał wcześniejszy plan na lata 2012-2021 z limitem ponad 60 tys. m sześc. na 10 lat. Po nowym roku zaproponowano nowy limit, tym razem trzykrotnie większy od pierwotnego, a ewentualna wycinka miała się ograniczać do cięć sanitarnych.

Pod koniec marca 2016 roku minister Jan Szyszko zaakceptował większy limit cięć dla Nadleśnictwa Białowieża. Umożliwił on pozyskanie - do 2021 r. - maksymalnie do ok. 125 tys. m sześc. drewna.

Ministerstwo tłumaczyło, że cięcia są niezbędne ze względu na gradację kornika drukarza, który atakując świerki doprowadził do ich zamierania. To z kolei - zdaniem resortu - spowodowało zanikanie cennych siedlisk i obszarów Natura 2000.

Nie trzeba było długo czekać na reakcję ekologów. Aktywiści z Greenpeace protestowali na dachu siedziby resortu, następnie wraz z sześcioma innymi organizacjami m.in. ClientEarth złożyli skargę do Komisji Europejskiej na działania resortu w Puszczy Białowieskiej. Ekolodzy domagają się m.in. rozszerzenia parku narodowego na całą puszczę (Białowieski Park Narodowy zajmuje ok. 1/6 puszczy po polskiej stronie).

Ostatecznie Komisja Europejska wszczęła przeciwko Polsce procedurę naruszenia prawa europejskiego, chodzi o nieprzestrzeganie dyrektyw ptasiej i siedliskowej.

Przed Trybunałem Sprawiedliwości UE już dwukrotnie odbyło się wysłuchanie stron, czyli Polski i Komisji Europejskiej ws. Puszczy Białowieskiej. Dotyczyły one jednak zastosowania tzw. środka tymczasowego (na wniosek KE) o zaprzestanie wycinki w puszczy, dopuszczając jedynie niezbędne cięcia wynikające z zachowania bezpieczeństwa publicznego. Dwa tygodnie temu TSUE zagroził, że jeżeli Polska nie zaprzestanie wycinki, będą mogły nam grozić kary finansowe w wysokości 100 tys. euro dziennie.

Po tej decyzji szef Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski poinformował na konferencji prasowej, że z Puszczy Białowieskiej wycofano ciężki sprzęt używany do wycinki. Przez kilka miesięcy obozujący w puszczy ekolodzy starali się blokować ich pracę; dochodziło do starć ze strażnikami leśnymi.

Minister Szyszko odpowiadając KE, TSUE oraz ekologom przekonywał, że prowadzone w puszczy cięcia są zgodne z prawem polskim i UE; wynikają jedynie ze względów bezpieczeństwa oraz chęci zachowania istniejących cennych siedlisk przyrodniczych. Działania szefa resortu środowiska popierało m.in. część lokalnej społeczności z okolic puszczy oraz leśnicy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »