Zaskoczenie na parkingach Biedronki i Lidla. Klienci już płacą ogromne kary

Biedronka i Lidl, ale także i inne markety posiadają zwykle wielkopowierzchniowe parkingi pod sklepami, na których samochody często zostawiają klienci na czas zakupów, ale nie tylko oni. Często za parking odpowiada firma zewnętrzna, która jest odpowiedzialna za ściąganie opłat parkingowych. Jednak odkąd parking pod Biedronką czy Lidlem stał się płatny, niemal od razu zaczęły napływać skargi do UOKiK na praktyki operatorów.

Biedronka czy Lidl często są odwiedzane przez klientów samochodami. Pojazdy klienci zostawiają na parkingu pod sklepem i idą robić zakupy, ale by wszystko było zgodnie z zasadami użytkowania parkingu, pobierają bilet parkingowy, który wskazuje czas postoju auta. I tutaj zaczynają się schody, ponieważ operatorzy mają generalnie wolną rękę, co do stworzenia regulaminu parkingu, a nierzadko zasady te są nieczytelne albo w ogóle niedostępne na parkingu.

Nawet 95 zł za 15 minut parkowania pod Lidlem. Były poseł nie pobrał biletu

Parkingi pod sklepami płatne są, by ograniczyć ich wykorzystywanie przez pojazdy osób niezainteresowanych zakupami. Zazwyczaj opłata dotyczy parkowania powyżej godziny, a żeby pozostawić auto na darmowy czas, wystarczy pobrać odpowiedni bilet parkingowy, który umieszczony za szybą wskazuje godzinę, o której postój się zaczął. I tutaj zaczynają się schody, ponieważ wolna ręka w kwestii opracowania regulaminów tworzy często zaskakujące sytuacje, gdy płacić trzeba ogromne kary, nierzadko znacznie inne na dwóch parkingach tej samej sieci sklepów.

Reklama

O wysokich karach za parkowanie pod Lidlem było głośno jeszcze w grudniu za sprawą byłego posła Krzysztofa Liska. Ten opisał na portalu X sytuację, gdy zaparkował pod sklepem, poszedł na zakupy, a gdy z nich wrócił, miał do zapłaty 95 zł za 15 minut parkowania. Powód? Polityk nie wydrukował z parkomatu biletu, który uprawniałby go do darmowego postoju.

Problem byłego posła Liska to jednak tylko jeden z wielu. Generalnie przyjęto, że za nieumieszczenie biletu za szybą grozić może kara od 90 zł do 150 zł, jednak zarządca parkingu, który może stworzyć własne zasady, często kreuje sytuacje dalekie od czytelnych. I właśnie z powodu płaceniaw często ogromnych kar w przypadku, gdy zasady są niejasne, a operator jeszcze dolicza sobie dodatkowe opłaty, posypały się skargi do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Parkingi pod Biedronką i Lidlem coraz bardziej problematyczne. Sypią się skargi w UOKiK

Przez to, co dzieje się na parkingach pod sieciami Biedronka, Lidl oraz innymi sklepami, do UOKiK od lat napływają skargi pokrzywdzonych klientów. Sprawa z roku na rok jest coraz poważniejsza, a najlepiej widać to w rosnącej liczbie skarg. Portal Dla Handlu przedstawił statystykę dotyczącą kolejnych lat od 2020 roku. I tak w 2020 do UOKiK wpłynęło 128 skarg, w 2021 było ich nieco mniej, bo 113, ale już w 2022 roku liczba skarg dobiła do 275, a 2023 rok UOKiK zakończył z liczbą 377 skarg na sytuacje z parkingów pod sklepami.

2024 rok może być rekordowy pod względem złożonych zawiadomień do UOKiK, ponieważ już do początku lutego wpłynęło aż 55 skarg na sytuacje z parkingów spod Biedronki, Lidla i szeregu marketów. Na co najczęściej skarżą się klienci? Jak wskazują dane Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, tematami zgłoszeń zwykle są:

  • problemy z procesem reklamacji,
  • nieprecyzyjne informacje o zasadach płatności,
  • opłaty dodatkowe.

820 tys. zł kary za problemy z reklamacją. Operator parkingów Biedronki i Lidla musi zapłacić

Ze względu na to, że kary za parkowanie są wlepiane często i gęsto, nawet w sytuacji, gdy nie ma po temu powodu, sypią się reklamacje na działalność operatorów. Nie brak bowiem przypadków, gdy bilet z parkomatu został pobrany, ale nie wyeksponowano go za szybą auta lub ten gdzieś się zsunął. Znane są także przypadki wlepienia kary w sytuacji, gdy kara została naliczona, bo biletu nie było, ale kierowca dopiero co szedł po niego do parkomatu. Operator parkingu nie doszukuje się świstka i nie czeka, tylko zwykle wlepia karę za ustawienie auta bez biletu.

Ochroną klientów przed takimi praktykami powinna by reklamacja, ale i ona bywa trudna do przeprowadzenia. UOKiK nałożył 820 tys. zł kary na firmę APCOA Parking Polska, ponieważ ta umożliwiła złożenie reklamacji wyłącznie listownie lub przez formularz internetowy, podczas gdy nie były uznawane reklamacje e-mailowe i składane osobiście. Co więcej, operator wbrew przepisom podawał, że rozpatrywanie reklamacji trwać może dłużej niż 30 dni. Urząd nałożył więc karę, choć wyrok w tej sprawie jest nieprawomocny.

Ogromne kary się sypią, a klienci płacą. Na razie zostają tylko reklamacje

Opłaty parkingowe pod Biedronką, Lidlem i szeregiem innych sklepów z własnymi parkingami są już normalną koniecznością i nie ma sensu wykłócać się o kwotę, którą trzeba zapłacić. Problemem bywają jednak nieczytelne zasady i regulaminy oraz dodatkowe opłaty, które mogą się pojawić, ale także nie są uwzględnione w zasadach korzystania z parkingu. Jeśli okaże się, że podpadliśmy i mamy do zapłacenia niemałą karę, nic nie wskóramy. Jednak w przypadku, gdy okaże się, że na miejscu nie było czytelnych zasad naliczania opłat wraz z kwotami, a składanie reklamacji jest utrudnione, warto zwrócić się do UOKiK lub lokalnego rzecznika praw konsumentów.

Przemysław Terlecki 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Biedronka | Lidl | parking | klienci
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »