Reklama

Ach ten kwiecień, plecień...

To ludowe przysłowie trafnie charakteryzuje sytuację na giełdach, z jaką mieliśmy do czynienia w kwietniu. Nastroje zmieniały się radykalnie nie tylko w trakcie miesiąca, ale były mocno zróżnicowane na poszczególnych rynkach. Niełatwo było przy tym dostrzec wyraźne prawidłowości, jednak pozornie niespójne tendencje mogą być sygnałem zbliżających się poważniejszych przetasowań i być może nowych trendów.

To ludowe przysłowie trafnie charakteryzuje sytuację na giełdach, z jaką mieliśmy do czynienia w kwietniu. Nastroje zmieniały się radykalnie nie tylko w trakcie miesiąca, ale były mocno zróżnicowane na poszczególnych rynkach. Niełatwo było przy tym dostrzec wyraźne prawidłowości, jednak pozornie niespójne tendencje mogą być sygnałem zbliżających się poważniejszych przetasowań i być może nowych trendów.

Główne cechy charakterystyczne kwietniowej sytuacji na rynkach to zmniejszająca się przewaga giełd rozwiniętych nad parkietami emerging markets, słabsze zachowanie wskaźników małych i średnich firm oraz amerykańskich spółek nowych technologii, kontynuacja wzrostowej tendencji na rynkach towarowych oraz utrzymująca się siła euro wobec dolara. Wypada też dodać do tego rozbieżne kierunki polityki pieniężnej EBC i Fed. Uzasadnienie większości tych zjawisk z osobna może nastręczać pewnych trudności. Być może jednak spojrzenie bardziej całościowe sprawi, że obraz stanie się bardziej czytelny.

Reklama

Rynki pod presją informacji

Należy założyć, że rynki nadal znajdują się pod znaczącym wpływem polityki pieniężnej głównych banków centralnych świata. Choć inwestorzy coraz większą uwagę zwracają na tendencje w gospodarce, wciąż jednak interpretują napływające dane pod kątem ich wpływu na decyzje władz monetarnych. Z tego punktu widzenia można łatwiej wyjaśnić zachowanie się indeksów w Stanach Zjednoczonych. Nastroje rozhuśtała jeszcze pod koniec marca Janet Yellen, stwierdzeniem, że rozpoczęcie cyklu podwyżek stóp procentowych może nastąpić w ciągu około sześciu miesięcy po całkowitym wygaszeniu skupu obligacji. To wskazywało na zmianę kierunku polityki pieniężnej już w pierwszej połowie przyszłego roku, być może nawet pod koniec pierwszego kwartału. Ta wypowiedź kilka dni później została złagodzona i nadano jej nową interpretację, dzięki czemu nie zdążyła ona mocniej zachwiać indeksami. Jednak ziarno niepokoju został zasiane. Po krótkim odreagowaniu, obejmującym pierwsze dni kwietnia i ustanowieniu kolejnych historycznych rekordów, wskaźniki w Nowym Jorku poszły zdecydowanie w dół, po publikacji znacznie lepszych niż oczekiwano danych z rynku pracy. S&P500 w ciągu siedmiu sesji stracił 4 proc., a cała ta sytuacja spowodowała spory niepokój na giełdach. Druga połowa kwietnia przyniosła jednak zmianę nastrojów i indeks odrobił większą część strat. Powrót do poprzedniego szczytu nie powiódł się, ale złe wrażenie zostało zamazane. Do poprawy sytuacji przyczyniły się w dużym stopniu publikacje raportów finansowych amerykańskich spółek. Wyniki za pierwszy kwartał w większości przypadków okazały się lepsze od oczekiwań analityków, a w sporej części także wyższe niż w pierwszym kwartale 2013 r. Spośród nowojorskich indeksów najbardziej niepokojące było zachowanie Nasdaq. Wskaźnik spółek nowych technologii rozpoczął trend spadkowy już na początku marca. W pierwszych dniach kwietnia można było obserwować jego drugą fazę. W tym samym czasie, gdy S&P500 spadł o 4 proc. Nasdaq zniżkował o 6 proc., powiększając całą stratę do ponad 7 proc. Późniejsze odreagowanie było o wiele słabsze niż w przypadku pozostałych indeksów. Przecena części spółek technologicznych była bardzo dynamiczna i objęła przede wszystkim te, których notowania wcześniej rosły najmocniej. Z tego względu można mówić o realizacji zysków, co samo w sobie nie jest zjawiskiem niebezpiecznym. Niepokojąca była jedynie jego skala.

"Leczenie" zakaźnego pesymizmu

Złe nastroje z amerykańskiej giełdy przeniosły się w pełni na większość pozostałych parkietów. Niemiecki DAX w pierwszej połowie kwietnia poszedł w dół o 5 proc., a francuski CAC40 spadł o 3 proc. Radykalna poprawa sytuacji i dynamiczny rajd w górę rozpoczął się równocześnie na głównych giełdach europejskich i na Wall Street. Nie sposób jednak nie skojarzyć tego przełomu z deklaracją Mario Draghi'ego, potwierdzającą możliwość zastosowania przez EBC nadzwyczajnych środków, włącznie z ilościowym luzowaniem polityki pieniężnej. Ta deklaracja nabrała specyficznej symboliki, jako że została złożona w Waszyngtonie, kolebce tej formy monetarnej stymulacji, szeroko znanej pod wiele mówiącym inwestorom skrótem QE (quantitative easing). Końcówka miesiąca przyniosła pogorszenie się nastrojów, głównie pod wpływem zaostrzenia sytuacji na Ukrainie.

W kwietniu coraz bardziej utrwalała się tendencja odzyskiwania siły przez giełdy rynków wschodzących. Tym samym można nabrać przekonania, że przestały one reagować na negatywny wpływ normalizowania polityki pieniężnej przez Fed i perspektywę jej zaostrzania. Jest prawdopodobne, że pojawi się on jeszcze w momencie zbliżania się decyzji o podwyżce stóp procentowych, choć nie musi już być tak mocno odczuwalny, jak w pierwszej połowie ubiegłego roku. Sytuacja na emerging markets była jednak dość zróżnicowana. Nadal słabo zachowywały się indeksy w Chinach, znajdujące się pod presją słabnącej gospodarki i obaw związanych z zadłużeniem chińskich firm. Część parkietów azjatyckich, taki jak Filipiny, Tajlandia, Singapur, Tajwan, czy Malezja, odnotowała zwyżki sięgające 4-6 proc. Na dwóch pierwszych indeksy wzrosły od początku roku o 14-15 proc. Wzrostową tendencję kontynuowały giełdy rozwijające się w Ameryce Południowej. Brazylijski Bovespa i wskaźnik w Chile zwyżkowały po ponad 2 proc., argentyński Merval rósł o prawie 7 proc. Wyraźnie poprawia się sentyment wobec giełdy tureckiej, gdzie indeks zanotował prawie 4 proc. zwyżkę. Spośród rynków naszego kontynentu nieźle radziły sobie jedynie giełdy rumuńska i łotewska, gdzie indeksy zyskiwały po ponad 2,5 proc. Na pozostałych giełdach regionu panował marazm.

Nerwowo w Warszawie

Na tym tle wyjątkowo słabo prezentował się warszawski parkiet. Na cztery sesje przed końcem kwietnia wszystkie nasze indeksy były na minusie. Po ponad 3 proc. zniżkowały indeksy małych i średnich spółek, wpisując się w światową tendencję niechęci inwestorów do tego segmentu rynku ze zwielokrotnioną siłą. Wskaźnik niemieckich małych firm tracił niecały 1 proc., podobnie jak amerykański Russell 2000. Wskaźnik szerokiego rynku tracił 1,3 proc., a indeksy dużych firm szły w dół po niecały 1 proc. W przypadku tych ostatnich, podobnie jak na głównych parkietach zagranicznych, sytuacja w trakcie miesiąca była zróżnicowana. W pierwszej dekadzie przeważały byki, w pozostałej części zupełnie oddały pole. Próba powrotu do tendencji wzrostowej z końcówki kwietnia zgaszona została przez rosnące napięcie na Ukrainie. Nasz rynek nerwowo reagował niemal przez cały czas trwania konfliktu za wschodnią granicą, znajdując się pod wyraźną jego presją.

Negatywnie oddziaływała także perspektywa poważnego uszczuplenia strumienia składek płynących do funduszy emerytalnych. Informacje o niewielkiej liczbie osób, składających deklaracje pozostania w OFE, stanowiły poważny hamulec wzrostów. To ten czynnik należy prawdopodobniej winić także za wyraźny spadek aktywności handlu na naszym rynku. Tak niskich obrotów nie notowano od wielu lat. Co gorsza, można się obawiać, że będzie on negatywnie wpływał na atmosferę na naszym rynku także przez kolejne miesiące, bowiem okres składania deklaracji przez przyszłych emerytów minie z końcem lipca. Niepewność z tym związana będzie zniechęcać większy kapitał do zaangażowania się w polskie akcje.

Piotr Dziura

członek zarządu GERDA BROKER

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »