Reklama

Bankowość weszła na ruchome piaski

Po ruchomych piaskach trudno nawet spacerować, a co dopiero postawić na nich bank. Polska bankowość weszła właśnie na ruchome piaski i przewidywanie tego, co się wydarzy, staje się coraz trudniejsze a nawet niemożliwe. Niemożliwe także dlatego, bo w sposób nieprzewidywalny działa państwo.

- Na dzień dzisiejszy element predykcyjny jest bardzo słaby. Przewidywanie, co się wydarzy, kiedy i z jaką mocą, jest obarczone bardzo dużą dozą niepewności (...) To nie siły rynkowe decydują dziś, a bardziej podmioty uprawnione - powiedział na konferencji prasowej poświęconej prezentacji wyników banku za II kwartał prezes ING Brunon Bartkiewicz.

Dlaczego "podmioty uprawnione", czyli władze publiczne, rząd, parlament, nadzorcy, bank centralny postanowili zabrać się za banki w taki sposób, żeby te nie mogły niczego przewidzieć?

- W czasie przygotowań do wyborów dobrze jest wskazywać, że banki przyczyniają się do kłopotów z dobrobytem Polaków - dodał prezes banku.

Reklama

Na dobrobyt Polaków, a raczej na jego utratę, wpływa najbardziej szalejąca inflacja i wysokie stopy procentowe, które Rada Polityki Pieniężnej zaczęła podnosić z bardzo dużym opóźnieniem. Ponieważ stopy procentowe poszły tak ostro w górę, jak jeszcze nigdy w historii, gwałtownie rosną raty kredytów. A ludzie zadłużali się w hipotekach na ogromną skalę, kiedy stopy były najniższe w historii, pieniądz tani, a prezes naszego banku centralnego zapewniał, że stopy nie wzrosną jeszcze bardzo długo. Trzeba było jakość z tej sytuacji wyjść. Parlament uchwalił więc wakacje kredytowe przynoszące ulgę kredytobiorcom, ale obciążające banki. Sektor aktualnie szacuje, że koszty "wakacji" wyniosą 12-13 mld zł.

Skutki szalejącej inflacji

Doszło do tego, że bankowcy zastanawiają się, czego się spodziewać i zupełnie nie widzą, skąd spadnie kolejny cios. Ale widzą jak wątleją ich kapitały, rosną straty, a prawdopodobnie rosły będą jeszcze bardziej. Co z tego wyniknie?

- Możemy nadwątlić ten element krwioobiegu gospodarki. W Polsce banki znaczą mniej niż by mogły, bo gospodarka pracuje w systemie niedomiaru ambicji. Mogłaby lepiej się rozwijać więcej korzystając z kredytu. Ten niedowład w stosunku do możliwości się rozszerza (...)

Tymczasem - według mojej wiedzy - mamy najbardziej obarczony kosztami regulacyjnymi sektor na świecie - powiedział Brunon Bartkiewicz.

Stosunkowo łatwo przewidzieć, że bardzo wysoka, dwucyfrowa inflacja zagości w Polsce na długo i banki będą musiały działać w tych warunkach. Bankowcy widzą rozkręconą spiralę cenowo-kosztową (każdy stara się przerzucić wzrost własnych kosztów na kontrahenta z pewną nawiązką) i wzrost oczekiwań inflacyjnych (skoro wierzę, że ceny będą rosły jeszcze bardziej, to podniosę je na zaś, żeby wyprzedzić przyszły wzrost cen). Według ekonomistów ING BSK inflacja przynajmniej utrwali się na dwucyfrowym poziomie na wiele kolejnych kwartałów.

- Inflacja dwucyfrowa przeciągnie się w czasie, będzie trwała długo. Spirala spowodowała, że mamy do czynienia z procesem przedłużonym w czasie. Oczekiwania inflacyjne przekładają się na oczekiwania wzrostu cen. Inflacja weszła na plateau, utrzyma się na nim, dopiero potem będzie stopniowo spadać - powiedział Brunon Bartkiewicz.

Realizuje się "stagflacyjny scenariusz"

Do tego wszystkiego trzeba oczywiście dodać zagrożenia związane ze skutkami napaści Rosji na Ukrainę, wojny, niepewności geopolitycznej, niepewności co do kształtowania się cen surowców i energii, co także może mieć skutki dla inflacji. Ale wyraźnie widać już także gospodarcze spowolnienie. Ekonomiści ING BSK przewidują wobec tego, że najbliższe kwartały będą pod wpływem tendencji stagflacyjnych w gospodarce, która przez lata traciła  swoje szanse wskutek braku inwestycji.

- Mówimy o niewykorzystaniu szansy cywilizacyjnej z powodu braku inwestycji (...) Marnowanie czasu jest największym przestępstwem gospodarczym - powiedział Brunon Bartkiewicz. - Nie wszystkie banki sobie z tym poradzą - dodał.

ING BSK wchodzi w okres stagflacji z bardzo niskimi kosztami ryzyka wynoszącymi 48 punktów bazowych w II kwartale tego roku. Udziału kredytów nieregularnych wynosi 3 proc. w segmencie przedsiębiorstw, a w segmencie klientów detalicznych 1,5 proc. Z tego zaledwie 0,5 proc. kredytów hipotecznych jest popsutych. Wraz z pogorszeniem się sytuacji gospodarczej oczekuje jednak wzrostu odsetka niespłacanych kredytów i kosztów ryzyka, choć "wakacje" dla kredytobiorców hipotecznych znacznie zaciemnią obraz sytuacji w tej części rynku.

Część korzystających z wakacji nadpłaci kredyt

- Rosnące stopy, koszty utrzymania, presja inflacyjna mogą wpłynąć negatywnie na spłacanie kredytów gotówkowych i dla przedsiębiorstw. Do końca wakacji kredytowych ich wpływ w hipotekach nie będzie ujemny dla kosztów ryzyka - powiedziała wiceprezes banku Bożena Graczyk.

Dodała, że bank oczekuje, iż korzystający z "wakacji" przeznaczą pozostające im środki na nadpłaty kredytów hipotecznych. Na nadpłaty bądź wcześniejsze spłaty hipotek kredytobiorcy angażują także zgromadzone w banku depozyty.

ING BSK miał w II kwartale 573 mln zł zysku netto a po pierwszym półroczu 1,37 mld zł, czyli 36 proc. więcej niż przed rokiem. Wynik z tytułu odsetek banku wzrósł do 1,79 mld zł w II kwartale, a po półroczu do 3,49 mld zł, czyli o 51 proc. Rentowność kapitału banku (wskaźnik ROE) wzrosła do 16 proc.

Jacek Ramotowski  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »