Reklama

Nie samym węglem...

Carboautomatyka zaistniała w górnictwie i na długo związała z nim swoje losy. Dziś w firmie wiedzą, że aby się rozwijać i budować konkurencyjność, nie mogą poprzestać tylko na jednej branży.

Carboautomatyka zaistniała w górnictwie i na długo związała z nim swoje losy. Dziś w firmie wiedzą, że aby się rozwijać i budować konkurencyjność, nie mogą poprzestać tylko na jednej branży.

Z prezesem Carboautomatyki, Henrykiem Stablą rozmawiam kilkadziesiąt godzin po jego powrocie z Wietnamu. Co przywozi? - Kontrakty. Pracujemy na tamtym rynku od lat. Nasze systemy metanometryczne są we wszystkich wietnamskich kopalniach. Teraz, w kopalni Khe Cham, w prowincji Quang Ninh, kończymy budowę pierwszego centralnego systemu odmetanowania - tłumaczy Stabla. - Zakładamy, że jeszcze w tym roku rozpoczniemy budowę następnych. Będziemy też szkolić w Polsce wietnamskich specjalistów od odmetanowania.

I pomyśleć, że Carboautomatyka, na początku nieduża firma usługowa, zaczynała od serwisowania indywidualnych metanomierzy... Od specjalistycznych usług do realizacji dużych inwestycji - to droga, którą przebyła firma ze Śląska.

Reklama

Marka

Zakład Kompletacji i Montażu Systemów Automatyki Carboautomatyka powstał w 1976 roku jako jedna z kilku firm, które tworzyły Centrum Naukowo-Produkcyjne Elektrotechniki i Automatyki Górniczej EMAG.

Dziś "zakład" zamienił się w "przedsiębiorstwo", a do nazwy dodano litery "SA". Marka pozostała.

W roku 1992 Carboautomatykę przekształcono w pracowniczą spółkę akcyjną. Co oznacza, że ten, kto stanął na czele jej zarządu, musiał się dogadać z załogą, czyli między innymi wytłumaczyć jej, że prywatyzacja to początek, a nie koniec drogi do kapitalizmu. Prezesem wybrano Henryka Stablę.

Czym przekonał komisję konkursową?

- Obiecałem, że w ciągu półtora roku firma wyjdzie "na zero". I że będą miejsca pracy.

To wtedy było najważniejsze. Ludzi zwalniano albo i sami odchodzili, bo nie starczało dla nich roboty.

- Mówiąc obrazowo: po odłączeniu się od EMAG-u zakład był w takiej sytuacji, że gdyby zawiesić wypłacanie pensji i nie zaciągać żadnych nowych zobowiązań, to i tak roku by zabrakło, żeby spłacić jego wszystkie długi - wspomina nie bez emocji prezes Stabla. - Można było albo ogłosić upadłość, co zrobiło wtedy wiele takich samotnych firm, albo szybko uciekać do przodu. Wybrałem to drugie rozwiązanie.

W ciągu pierwszych sześciu miesięcy Carboautomatyka zwiększyła sprzedaż trzy razy. Po dwóch latach zaczęła przynosić zyski.

Starsi pracownicy Carboautomatyki mówią: oto pojawił się człowiek, który znał rynek, powiedział, co i jak powinno się produkować i zrealizował swój plan. Podobne rzeczy działy się w tamtych czasach w wielu innych firmach. Jednak nie wszystkie poradziły sobie z wyzwaniami gospodarki rynkowej. Trzeba przy tym pamiętać, że Henryk Stabla przyszedł ze swoimi koncepcjami do zakładu działającego w branży, która rządziła się wtedy szczególnymi prawami.

- Zgadza się: było centralne zarządzanie, z góry przychodziły polecenia i pieniądze na ich wykonanie - wylicza. - Aż tu nagle wszystko się skończyło. Zniknęło zjednoczenie, które mówiłoby, co robić...

W ciągu czterech lat doprowadził do dziesięciokrotnego zwiększenia produkcji. Został prezesem zarządu Nadwiślańskiej Spółki Węglowej, ale po kilku latach wrócił do Carboautomatyki, która z czasem miała przeistoczyć się w nowy, złożony organizm gospodarczy.

Ewolucja

Pierwszą spółką, od której rozpoczęto budowanie Grupy Carboautomatyka, była założona w 1996 roku, razem z firmą Hokkaido Toka Technic z Sapporo, Carbo-Toka. Pozwoliła, w kooperacji z Japończykami, wprowadzać na górniczy rynek nowoczesne urządzenia.

Carboautomatyka coraz pewniej poszerzała obszary swojej działalności, równocześnie zdobywając nowe rynki w kolejnych branżach. Podejmowała się realizacji kontraktów w energetyce i ciepłownictwie.

Powstał wydział, który w założeniu miał się zajmować systemami sterowania, monitoringu i bezpieczeństwa dla branż pozagórniczych. Działalność rozpoczęły wyspecjalizowane wydziały produkcyjno-montażowe.

Zmieniono schemat organizacyjny firmy. Powstała tak zwana struktura dywizjonalna, w której każda komórka organizacyjna odpowiedzialna jest za ściśle określony fragment działalności spółki.

Obecnie pierwszy obszar aktywności, od tej chwili mówmy już - Grupy Carboautomatyka, to produkcja maszyn pracujących w podziemnych wyrobiskach. Drugi obejmuje urządzenia przeznaczone do pracy na powierzchni kopalń, stacje odmetanowania i całe zakłady przeróbcze.

Trzeci koncentruje się na prowadzeniu działalności na rynkach pozagórniczych, gdzie buduje markę i pozycję grupy.

- Można powiedzieć tak: z górnictwa się wywodzimy, a na horyzoncie mamy wszystkie te branże, w których znaleźć możemy zastosowanie dla naszych rozwiązań - tłumaczy Dariusz Gniza, wiceprezes zarządu Carboautomatyki. - Nie bierzemy jednak wszystkiego, co się nawinie.

Nasze plany działania są bardzo dokładne i gruntownie przemyślane.

Precyzyjna koncepcja towarzyszyła także formowaniu ostatecznego (na razie) kształtu Grupy Carboautomatyka.

Na początku był rozwój charakterystyczny dla struktury holdingowej; tak powstały spółki z "Carbo-" w nazwie, które dopełniały kompleksową ofertę Carboautomatyki. Powstało biuro projektowe Carbo Projekt czy Opa-Carbo - spółka świadcząca usługi z zakresu outsourcingu i rzeczoznawstwa. Później przeprowadzono klasyczne akwizycje.

Gdy okazało się, że w grupie przydałby się producent silników elektrycznych, kupiono akcje prywatyzowanego Damelu.

Jerzy Suchoszek, prezes firmy z Dąbrowy Górniczej, uważa, że Damel, osiągając strategiczne cele, coraz więcej wnosi do - jak to określa - "śmiałych projektów Grupy Carboautomatyka".

Mówi też o wymianie wiedzy i kontaktów oraz wzajemnym wspieraniu się członków grupy, zwłaszcza na rynkach zagranicznych.

- W ponadsiedemdziesięcioletniej historii firmy ta ostatnia dekada należy do najbardziej udanych - twierdzi prezes Damelu.

Kolejnego i jak na razie ostatniego zakupu dokonano w Mikołowie. Od firmy Glinik odkupiono mianowicie większościowy pakiet akcji Mifamy i wzmocniono w ten sposób grupę potencjałem wytwórcy konstrukcji stalowych oraz całej gamy urządzeń dla górnictwa skalnego. W chwili zakupu Mifama nie tylko nie była w stanie terminowo regulować zobowiązań wobec kooperantów, ale i nie płaciła składek na ZUS...

- Przecież nie kupuje się firmy, gdy jest w rozkwicie - zauważa prezes Stabla, oceniając, że poniesione wówczas ryzyko było możliwe do zaakceptowania. Podaje fakty: Mifama w roku 2010 wykazała obroty na poziomie 26 mln zł. W roku 2011 już 60 mln. W 2012 r., jak ambitnie deklaruje, będzie 100 mln.

- Rzeczywiście, zamierzenie jest bardzo ambitne, lecz jak najbardziej realne - komentuje prezes Mifamy Lech Mielniczuk. - Dlatego, że jesteśmy w silnej, także finansowo silnej, grupie i dlatego, że technicznie Mifama jest w stanie podołać każdemu wyzwaniu.

Tunel

Pytany o przełomowe realizacje, które dla grupy były największym wyzwaniem, Dariusz Gniza rzuca bez chwili wahania: - Tunel pod katowickim rondem.

Potem dodaje: - To było przede wszystkim wyzwanie, które utwierdziło nas w przekonaniu, że potrafimy robić bardzo trudne rzeczy, implementując opracowane i rozwijane przez lata rozwiązania w różne dziedziny gospodarki, nawet w tunelach.

Żeby było wiadomo, o czym mowa: w samym środku Katowic znajduje się olbrzymie rondo. Pod tym archaicznym już i niefunkcjonalnym węzłem komunikacyjnym zbudowano dwa mniej więcej siedmiusetmetrowe tunele.

Carboautomatyka odpowiadała za zainstalowanie w nich systemów sterowania, automatyki, bezpieczeństwa, monitoringu, oświetlenia i utrzymania ruchu. Krótko mówiąc - za wszystko z wyjątkiem wykopania i wybetonowania dziury w ziemi.

Wcześniej żadna z polskich firm nie zmierzyła się z takim zadaniem. Korki się skończyły, miasto odetchnęło.

Specjaliści z Carboautomatyki pracowali także przy najdłuższym w Polsce tunelu pozamiejskim oddanym do użytku na początku 2010 roku w gminie Milówka w Beskidach.

- Uczestniczymy w projektowaniu tunelu Luboń, trwają prace związane z budową tunelu Martwa Wisła w Gdańsku. Pojawiają się też plany budowy mniejszych tuneli - wylicza Dariusz Gniza.

Trzy lata po otwarciu tunelu w Katowicach Carboautomatyka wróciła niemal w to samo miejsce i jako grupa wykonała systemy bezpieczeństwa dla, znanej nie mniej niż rondo, hali widowiskowo-sportowej Spodek. Zaprojektowano i zamontowano m.in. pierwszą w Europie Środkowo- Wschodniej instalację ystemu CCTV, która w oparciu o unikatowe rozwiązanie umożliwia obserwację w czasie rzeczywistym obrazów z kamer w modelu 3D.

Oczywiście, na liście referencyjnej Carboautomatyki znajdują się także bardziej klasyczne przedsięwzięcia.

Wśród nich budowa zakładu mechanicznej przeróbki węgla w lubelskiej Bogdance, przebudowa węzła odwadniania i wyprowadzania produktów flotacji w kopalni Budryk czy też udział w budowie kompleksu baterii koksowniczej w wałbrzyskiej Victorii.

Grupa z powodzeniem próbuje swych sił przy inwestycjach związanych z ochroną środowiska, a w szczególności w zakresie gospodarki wodno-ściekowej. Jej specjalnością stają się systemy automatyki oraz instalacje elektryczne w nowo budowanych oczyszczalniach ścieków oraz pompowniach i przepompowniach.

Lista referencyjna obejmuje już ponad 30 obiektów. Dziś, wykorzystując potencjał grupy, specjaliści z Carboautomatyki potrafią zrealizować całą inwestycję pod klucz. - Nie zdobyliśmy jeszcze przyczółków w wielu branżach - zauważa Dariusz Gniza.

- Dużym wyzwaniem jest energetyka. To potężny rynek. Powiedzmy, że istniejemy w koksownictwie, ale to dopiero początek naszej ekspansji.

Gdyby trzeba było wskazać nasze inne zamiary i oczekiwania, to na pewno dotyczą one transportu, energii odnawialnej i ochrony środowiska.

I to z pewnością nie będzie jeszcze ostatnie słowo Carboautomatyki. W tej firmie wiedzą, że każde nowe wyzwanie oznacza też nowe możliwości.

Zbigniew Konarski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »