Reklama

Zmierzch giganta

Sony jeszcze parę lat temu było dla rynku elektronicznego wzorem, do którego wszyscy dążyli. Ikoną, na jaką patrzyło się z podziwem i uwielbieniem, marząc, żeby kiedyś być chociaż w połowie tym, czym jest ten kolos. Co takiego stało się z tą pionierską i wizjonerską firmą, że dzisiaj dla niektórych, szczególnie w Japonii, Sony już jest martwe, a jedyne pytania, jakie nasuwają się nam na myśl, to dlaczego takie przedsiębiorstwo umarło, kto je zabił oraz jak długo jeszcze duch Sony będzie nawiedzał światowy przemysł elektroniczny.

Kiedy ponad 65 lat temu Masaru Ibuka zakładał sklep elektroniczny w Tokio z kapitałem zakładowym wynoszącym 530 USD, raczej nie spodziewał się, że jeszcze za jego życia przyszłe Sony stanie się żywą legendą. Legendą, która stworzyła ogromną liczbę równie legendarnych produktów na miarę swoich czasów, które miały analogiczny status jak dzisiaj iPod czy iPhone.

Reklama

Jeszcze niespełna dwie dekady temu Sony było właśnie dzisiejszym Apple. Rewolucyjne walkmany wprowadzone w 1979 roku, zmieniające sposób, w jaki ludzkość słuchała muzyki czy discmany wraz z płytami CD, które także były technologicznym kamieniem milowym, wynosiły przedsiębiorstwo Ibuki ponad konkurencję, powiększając kapitał firmy w zawrotnym tempie. Nowoczesność, satysfakcja klientów, design. Sony tworzyło prawdziwe creme de la creme wśród produktów elektroniki użytkowej.

Warto zaznaczyć, że to nie jedyna przestrzeń dominacji Sony, w pewnym momencie firma kontrolowała tak naprawdę cały rozrywkowy świat. Na jakikolwiek rynek się nie spojrzało, tam już w roli benchmarku występowali Japończycy. Rynek telewizorów, konsol, radia, kamer, wytwórni muzycznych i filmu, a nawet usług bankowo-ubezpieczeniowych.

Teraz okazuje się, że Sony stoi na krawędzi przepaści. Znajduje się tam z tego samego powodu co Nokia i Panasonic, pytanie tylko, czy uda mu się zawrócić, czy skończy jak upadły Kodak. Podobnie jak wspomnianych wyżej, Sony zgubiła pewność siebie. Nasycony sławą, podziwem i pieniędzmi kolos czuł się zbyt bezpiecznie, a zajęci odcinaniem kuponów od wielkości korporacji menadżerowie przespali moment, w którym smartfony zawładnęły rynkiem telefonów, tablety zastąpiły laptopy, a do zabawy na konsoli konsumentom nie wystarczał już zwykły pad, gdyż chcieli kontrolować swoje awatary własnym ruchem.

To jednak nie jedyne błędy. Wcześniej zarządzających zgubił upór i brak innowacyjnego myślenia, którego kiedyś byli prowodyrem. Kurczowo trzymano się rozwiązań bez przyszłości, takich jak choćby MiniDisc, którego ówczesna cena była powalająca, a "wygoda użytkowania" skutecznie odstraszała klientów. Tak naprawdę innowacje Sony skończyły się już w latach 90., od tamtego czasu nie było już produktu z japońskiej stajni, który zatrząsłby rynkiem i tchnął nową jakość w koncern.

Paradoksalnie problemem jest także bycie liderem na niektórych rynkach. Sony wciąż sprzedaje najwięcej kamer ręcznych i konsol PSP. Niestety, w tym przypadku najwięcej dalej znaczy bardzo mało. Te dwa rynki zagarnęły smartfony, w których przypadku, jak wiadomo, koncern nie ma się czym popisać, a przepaść dzieląca go od Apple czy nawet rodzimego Samsunga wydaje się nie do pokonania. Odkupienie akcji od Ericssona, aby ujednolicić markę nastąpiło stanowczo za późno.

Premiery nowego iPhone'a czy Galaxy ścierają się ze sobą w ramach wielkich akcji marketingowych. Nowe Xperie od Sony? O nich nikt nie słyszy. Patologiczna jest też cała struktura korporacyjna. Zbyt duża rywalizacja wewnątrzkorporacyjna doprowadziła do tego, że każdy dział funkcjonował osobno, starając się o jak najmniejsze interakcje z innymi. Sony pracowało nad czymś w rodzaju iPoda wiele lat wcześniej, cóż jednak z tego, skoro każde z laboratoriów rywalizowało ze sobą, podkładając sobie wzajemnie kłody.

Do tego wszystkiego doszedł pech. Niezależne zdarzenia losowe jedno po drugim dobiły firmę. Niekorzystny kurs walutowy, powodzie, pożar w londyńskim magazynie, zastój na rynku telewizorów... Wszystko, na co Sony nie miało wpływu. Ale czy faktycznie może to tłumaczyć 6,5 miliarda dolarów straty w 2011 roku i obniżenie ratingu przez agencję Fitch o trzy poziomy oraz uzyskanie statusu "śmieciowego"? Raczej nie.

Tu wkracza do gry Kazuo Hirai, nowy CEO ze swoją strategią rozwoju. Strategią, która powinna była zostać zaaplikowana parę lat temu. Maczając palce w prawie każdej gałęzi przemysłu elektronicznego, Sony planuje integrację produktów, o jakiej Apple nie może nawet zamarzyć. Pomysł świetny, tylko dlaczego ponownie tak wolno wprowadzany? Samsung zajął się tym samym już wcześniej i pomimo że nie posiada aż tak szerokiej bazy, to znów ma ogromną przewagę - jest pierwszy.

Testy komputerów, gadżetów oraz sprzętu foto znajdziesz w serwisie Nowe Technologie

Na ostatnich targach CES zaprezentował nie tylko lodówkę, która komunikuje się z laptopem, tabletem i smartfonem, ale także pralki sterowane przez Galaxy czy odtwarzacze Blu-ray komunikujące się z resztą sprzętu RTV. Wszystko to już na dniach będzie do kupienia w sklepach, co oznacza, że gdy każdy będzie cieszył się w domu swoją nową smartpralką od Samsunga, to Sony dalej będzie okupowało laboratoria, tworząc swój zintegrowany system produktów. Integracja produktów, która pomogłaby japońskiej korporacji znów stać się innowatorem została zauważona stanowczo za późno. Pomimo, że Sony naprawdę ma wszystko co potrzebne, żeby wyjść z tej patowej sytuacji, w której stawia go zarówno Apple, jak i Samsung, to jednak wydaje się, że gliniane nogi kolosa nie wytrzymają rosnącej presji konkurencji.

Dziś więc, podobnie jak kilka lat wcześniej, wszyscy patrzą na Sony; niestety tym razem jest to wzrok politowania i żalu. Patrzą, myśląc nie o tym, jak dorównać japońskiej firmie, ale o tym, jak nie popełnić tych samych błędów. Fortuna variabilis, chciałoby się powiedzieć, ale kto wie? Może Japończycy wraz ze swoim nowym CEO pokażą jeszcze światu, że ten za szybko skazał ich na porażkę.

Piotr Cymcyk

Dowiedz się więcej na temat: Japonia | czym jest | samsung | tym | apple | jak długo | Sony | Walkman | ten

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »