Niemcy: EUROzamieszanie

"Automat przyjmuje jedynie euro" - kartki tej treści coraz częściej można zobaczyć w Niemczech na automatach do sprzedaży np. biletów komunikacji miejskiej. Chaos powstał w związku z wprowadzeniem od przyszłego roku wspólnej, europejskiej waluty. Na niecały miesiąc przed zastąpieniem marki przez euro Niemcy mają problemy z wydawaniem swoich pieniędzy.

"Automat przyjmuje jedynie euro" - kartki tej treści coraz częściej można zobaczyć w Niemczech na automatach do sprzedaży np. biletów komunikacji miejskiej. Chaos powstał w związku z wprowadzeniem od przyszłego roku wspólnej, europejskiej waluty. Na niecały miesiąc przed zastąpieniem marki przez euro Niemcy mają problemy z wydawaniem swoich pieniędzy.

Co drugi niemiecki automat do kupna biletów, napojów, prezerwatyw lub kart telefonicznych jest od kilkunastu dni nieczynny. Maszyny zostały dostosowane już do nowych monet euro i nie przyjmują już starej, poczciwej marki niemieckiej. Większość firm, które zajmują się sprzedażą swoich produktów za pośrednictwem automatów, przestawiła już swoje maszyny. Chcą w ten sposób uniknąć pracy po Nowym Roku, kiedy w obiegu będzie tylko wspólna europejska waluta.

Najczęściej na automacie widać więc krótką informacje: "Automat przyjmuje jedynie euro". Denerwuje to np. pasażerów, którzy - chcąc kupić bilet komunikacji miejskiej - muszą stać w długich kolejkach do pozostałych "markowych" bankomatów". Największe zamieszanie spodziewane jest 31 grudnia, kiedy

Reklama

to wszystkie banki unieruchomią na kilka godzin bankomaty.

RMF FM
Dowiedz się więcej na temat: automat | Niemcy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »