Reklama

Ceny ofertowe w Krakowie nieznacznie niższe niż przed rokiem

Jak wynika z najnowszego raportu Szybko.pl, Metrohouse i Expandera, ceny krakowskich mieszkań zamieszczone w ofertach są o kilkadziesiąt złotych niższe niż rok temu. Co ciekawe, za kwotę mniejszą od średniej ceny wystawiana jest niemal połowa lokali. Natomiast najdroższa nieruchomość z krakowskiego rynku została wyceniona na 4,5 mln zł. Osoby planujące zaciągnięcie kredytu hipotecznego powinny się liczyć z tym, że będzie on droższy i trudniej dostępny niż w tym roku.

Niewielka obniżka w Krakowie

Aktualna średnia cena ofertowa metra kwadratowego mieszkania w stolicy Małopolski wynosi 6545 zł i jest o 35 zł niższa niż przed rokiem. Cena za m kw. aż 48 proc. wystawionych na sprzedaż krakowskich lokali jest na niższym poziomie od średniej. Nieruchomości te są zlokalizowane głównie w Łagiewnikach, Nowej Hucie i Prądniku.

- Kraków jest drugim najdroższym w Polsce miastem - mówi Marta Kosińska, ekspert Szybko.pl. - Nie dziwi więc, że 7 proc. wystawionych na sprzedaż nieruchomości miało cenę powyżej 10 tys. za metr, a najdroższe 187-metrowe mieszkanie wystawione na sprzedaż w listopadzie zostało wycenione na 4,5 mln złotych - dodaje ekspert.

Reklama

Powrót do cen sprzed roku

Analizując ostatnie transakcje dokonane w Krakowie, widać ponowny wzrost cen metra kwadratowego do poziomu 6000 zł. Warto zaznaczyć, że średnie wartości podawane w ofertach są wyższe o ponad 500 zł. Mieszkańcy Krakowa w końcówce roku kupowali więc nieco droższe mieszkania, choć jeśli popatrzymy na te wyniki w kontekście ostatnich dwunastu miesięcy, średnia cena nabywanych mieszkań jest w zasadzie niezmienna.

- Przeciętnie na mieszkanie przeznaczamy ponad 320 tys. zł., co pozwala na zakup albo wygodnego mieszkania dwupokojowego, albo trzypokojowego nie większego niż 60 m kw. - mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse. - Warto zauważyć, że w przypadku nieruchomości o większym metrażu pojawiają się ceny nawet w wysokości poniżej 4000 zł za m kw. Takie wartości dotychczas nie były odnotowywane w Krakowie. Najdroższe mieszkania sprzedawane w 2015 roku przekraczały cenę 12 000 zł za m kw.

W nowym roku może być trudniej o kredyt

Osoby, które w najbliższym czasie planują kupić mieszkanie w Krakowie, prawdopodobnie będą musiały się pogodzić z tym, że ich kredyt będzie droższy niż w sytuacji, gdyby zaciągnęli go jeszcze w listopadzie 2015 r. W przypadku mieszkania o powierzchni 60 m kw. kupionego po przeciętnej cenie, koszt kredytu może wzrosnąć o ok. 26 880 zł.

- Przyczyną tej negatywnej zmiany jest planowane wprowadzenie tzw. podatku bankowego. Banki w celu zrekompensowania sobie tego dodatkowego kosztu podwyższają marże, co przekłada się na wzrost oprocentowania kredytów hipotecznych - mówi Jarosław Sadowski, ekspert Expandera. - Podwyżki wprowadziło już siedem instytucji, mimo że ustawa o podatku nie została jeszcze uchwalona. Banki argumentują to tym, że podatek będzie naliczany od aktywów, czyli nie tylko od nowo udzielonych kredytów, lecz także od tych, które zostały wypłacone przed wejściem w życie tych przepisów.

O kredyt będzie również trudniej. Po pierwsze dlatego, że wzrost oprocentowania powoduje spadek dostępnej kwoty zobowiązania. Po drugie od stycznia wzrasta wymagany wkład własny (z 10 proc. do 15 proc.). Co prawda, banki nadal będą mogły udzielać wsparcia finansowego nawet na 90 proc. wartości nieruchomości, ale będzie się to dla nich wiązało z dodatkowymi kosztami - konieczność wykupienia specjalnego ubezpieczenia. Dlatego najprawdopodobniej skurczy się lista banków, w których kredyt uzyskają osoby posiadające tylko 10 proc. wkładu własnego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »