Reklama

Kredyt w złotych - czy na pewno mnie stać?

Obecna sytuacja na rynkach finansowych i bardzo dynamiczne zmiany kursów walutowych sprawiły, że osoby zamierzające zaciągnąć kredyt hipoteczny skazane są niemal wyłącznie na kredyty złotówkowe. Kredyty w naszej walucie wykluczają ryzyko kursowe, o tej niewątpliwej zalecie przekonali się na własnej skórze kredytobiorcy, którzy kilka lat temu zaciągali powszechnie zobowiązania denominowane we frankach szwajcarskich.

Przed podjęciem decyzji o zaciągnięciu kredytu koniecznie należy jednak przekalkulować swoją zdolność do regulowania rat nie tylko w chwili obecnej, lecz także w wariancie zakładającym wzrost stóp procentowych.

Reklama

Oprocentowanie kredytów złotówkowych przeznaczonych na cele mieszkaniowe składa się z dwóch części: stopy procentowej na rynku międzybankowym WIBOR i marży banku.

Marża banku to ustalony w procentach jego zarobek, jest to stała część oprocentowania, która nie powinna się zmieniać w trakcie trwania kredytu (oczywiście, o ile kredytobiorca spełnia zapisane w umowie kredytowej zapisy). Druga część oprocentowania jest jednak niezależna ani od kredytującego banku, ani od klienta - a zależy od sytuacji makroekonomicznej.

Pobierz darmowy: PIT 2014

Według Agaty Polińskiej z serwisu otoDom.pl, zaciągając zobowiązanie na 25-30 lat koniecznie trzeba założyć wystąpienie okresów wzrostu stóp procentowych. Są one bezpośrednio związane z sytuacja makroekonomiczną, a najlepszym punktem odniesienia, wyrażającym aktualny obraz stanu rynku, jest stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego. Analitycy Działu Badań i Analiz z Grupy Emmerson SA prześledzili, jak jej poziom kształtował się w minionych latach:

Obecnie mamy do czynienia z utrzymywaniem się stóp procentowych na historycznie najniższych poziomach. Od października ub.r. stopa referencyjna NBP wynosi jedynie 2 proc., co sprawia, że oprocentowanie kredytów złotówkowych kształtuje się na rekordowo niskich poziomach.

Warto jednak prześledzić zachowanie stóp w dłuższej perspektywie. Analiza wykresu wyraźnie wskazuje, że stopy nie spadały nieprzerwanie, lecz występowały okresy wzrostowe - były one związane najczęściej z zawirowaniami na rynkach światowych, czy też wzrostem inflacji w Polsce. Choć obecnie mamy do czynienia z deflacją, trzeba być przygotowanym na powrót wzrostów cen, który pociągnie za sobą wyższe stopy procentowe.

Mając powyższe na uwadze, nie wolno kierować się symulacjami finansowymi, zakładającymi utrzymywanie się stóp procentowych na obecnym niskim poziomie, lecz trzeba przyjąć ich wzrost w perspektywie kilku-, kilkunastoletniej. Dlatego koniecznym jest zachowanie pewnego buforu bezpieczeństwa i przygotowanie się na przyszły wzrost stóp procentowych, by nie zaskoczył on nas tak, jak wzrost kursu franka.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Aleksandra Kubicka, serwis otoDom.pl

Jarosław Mikołaj Skoczeń

Dowiedz się więcej na temat: złoty | kredyt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »