Reklama

Polski rynek mieszkaniowy na celowniku obcokrajowców

O ponad 17 proc. w zeszłym roku wzrosła sprzedaż polskich mieszkań obcokrajowcom. W tym roku prawdopodobnie rekord znów zostanie pobity. Popyt ze strony zagranicznych kupujących na nasze mieszkania systematycznie rośnie - pierwsi w kolejce są Niemcy i Ukraińcy.

Takie dane dostarcza raport Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji za 2015 rok. Wynika z niego, że cudzoziemcy kupili w zeszłym roku 3754 mieszkań, czyli o 17 proc. więcej niż rok wcześniej. Najwięcej lokali kupują u nas zachodni sąsiedzi, czyli Niemcy. W zeszłym roku cała powierzchnia zakupionych przez nich mieszkań wynosiła ponad 36 tys. mkw.

Reklama

Raport ministerialny wskazuje jednak na wykładniczy wzrost liczby zakupów dokonanych przez Ukraińców, którzy stanowili drugą grupę klientów i w zeszłym roku kupili mieszkania o powierzchni ponad 35 tys. mkw. W ich ręce trafiło ponad 620 lokali. Choć pozornie nie wydaje się to dużo, to wzrost jest wykładniczy. Powierzchnia kupionych mieszkań przez Ukraińców w ciągu dwóch lat wzrosła o 90 proc.!

Na trzecim miejscu w zestawieniu znaleźli się Brytyjczycy, którzy w zeszłym roku w sumie dokonali u nas zakupów na łączną powierzchnię ponad 15 tys. mkw. Dalej w kolejności są: Francuzi, Włosi, Cypryjczycy i Rosjanie.

Wśród kupujących obcokrajowców najpopularniejszym rynkiem pozostaje Warszawa. W 2015 roku kupili tu ponad 1000 nieruchomości, co stanowi blisko 27 proc. całości zakupów mieszkaniowych obcokrajowców w Polsce. Na kolejnych miejscach uplasowały się: Kraków (473 mieszkania), Wrocław (276), Poznań (148) oraz Gdańsk (103).

Kto może kupować?

Przybysz chcący kupić mieszkanie albo lokal użytkowy w Polsce, nie musi posiadać zgody ministerialnej. MSWiA jedynie gromadzi dane o takich transakcjach, pochodzące od notariuszy. Wyjątkiem jest pas przygraniczny, gdzie zgoda jest już wymagana dla obywateli państw spoza Unii Europejskiej. W 2105 roku najwięcej takich zezwoleń otrzymali Ukraińcy (28), Białorusini (12) i Rosjanie (8).

Skąd rosnąca popularność polskich nieruchomości? Z pewnością w przypadku przybyszów ze wschodu wynika ona z rosnącej imigracji do naszego kraju. Wg nieostrych szacunków w Polsce obecnie znajduje się już ponad milion obywateli Ukrainy.

W przypadku obcokrajowców z Zachodu kusi z pewnością wysoka rentowność najmu w Polsce i niskie - jak na standardy zachodnioeuropejskie - ceny nieruchomości nawet w bardzo dobrych, centralnych lokalizacjach.

Takie wnioski dostarcza m.in. ubiegłoroczny raport Deloitte.

Eksperci przeanalizowali piętnaście krajów UE (Austria, Belgia, Czechy, Dania, Francja, Holandia, Irlandia, Niemcy, Węgry, Włochy, Polska, Portugalia, Hiszpania, Szwecja, Wielka Brytania) oraz Rosję i Izrael.

Spośród stolic wyżej wymienionych państw, nieruchomości w Warszawie okazują się jednymi z najtańszych, ze średnimi stawkami na poziomie około 1700 euro/m kw. Taniej jest tylko w Lisbonie - stolicy Portugalii (około 1400 euro) i Budapeszcie (około 1200).

Zdecydowanym liderem pod względem cen nieruchomości pozostaje natomiast Londyn z niebotycznie wysokimi stawkami za mieszkania w dzielnicach centralnych, wynoszącymi aż 14 tysięcy euro!

Rynek najmu też zarabia

Emigracja ze wschodu to obecnie jeden z głównych czynników wpływających pozytywnie na popyt na mieszkania na wynajem. Z danych lokalnych pośredników i mediów wynika, że na poszczególnych rynkach zauważalne są już braki w bazie mieszkaniowej. Tak dzieje się m.in. we Wrocławiu, gdzie przybysze pełnią obecnie podobną rolę, jak jeszcze 10 lat temu studenci - tzn. są główną grupą odbiorców i ostro rywalizują o mieszkania.

Na taki stan rzeczy wpływa ogólny deficyt liczby mieszkań w Polsce. Liczba mieszkań na tysiąc mieszkańców wynosi niewiele ponad 360, średnia europejska przekracza 460 mieszkań. Równolegle rośnie liczba osób w wieku 25 - 35 lat, które żyją z rodzicami, nie będąc w stanie - z przyczyn ekonomicznych - się usamodzielnić.

Czy perspektywa dużego popytu na mieszkania na wynajem ze strony przybyszów może skutkować wzrostem cen? Na razie analitycy WGN nie zauważyli takiego zjawiska, jednak jest ono prawdopodobne, zwłaszcza przy coraz większych problemach z kredytowaniem zakupów mieszkaniowych.

Taki stan rzeczy to oczywiście bardzo dobra wiadomość, dla wynajmujących, którzy często najmem regulują spłatę swoich kredytów. Imigracja częściowo niweluje negatywne tendencje demograficzne, które uderzają w rynek najmu.

Monika Prądzyńska

Dział Analiz WGN

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »