Administracja Donalda Trumpa zagroziła odwetem wobec Unii Europejskiej w odpowiedzi na próby opodatkowania amerykańskich firm technologicznych. Amerykańskie media donoszą, że chodzi m.in. o Siemens, DHL czy Spotify, jako możliwe cele nowych ograniczeń lub opłat.
Podatek cyfrowy w UE znowu w ogniu krytyki ze strony administracji Trumpa
Amerykańskie biuro przedstawiciela ds. handlu stwierdziło we wtorek, że jeśli UE i państwa członkowskie "będą nadal upierać się przy ograniczaniu (...) i zniechęcaniu do zwiększania konkurencyjności amerykańskich dostawców usług za pomocą środków dyskryminacyjnych, Stany Zjednoczone nie będą miały innego wyjścia, jak zacząć używać wszelkich dostępnych im narzędzi, aby przeciwdziałać tym nieuzasadnionym środkom".
Dodano, że jeśli konieczne okażą się dodatkowe środki, "prawo USA zezwala między innymi na naliczenie opłat lub ograniczenie usług zagranicznych".
Drogę do wprowadzenia ceł miałoby otworzyć uruchomienie amerykańskiego dochodzenia zgodnie z ustawą o międzynarodowej wymianie handlowej z 1974 r. Amerykanie dodatkowo podnoszą, że europejskie firmy od lat cieszą się nieograniczonym dostępem do rynku amerykańskiego.
Przedmiotem sporu są przepisy regulujące handel cyfrowy. UE od dłuższego czasu dąży do wprowadzenia regulacji i opodatkowania amerykańskich gigantów technologicznych. Chodzi m.in. o takie firmy jak Google, Meta czy Amazon.
Kiedy podatek cyfrowy w Polsce? Wiceminister: Zapewne w styczniu 2026 roku projekt ustawy
Prace nad krajowymi rozwiązaniami wprowadzającymi podatek cyfrowy trwają także w Polsce. Dyskusja na jego temat rozgorzała kilka miesięcy temu, po tym, jak deklarację w tej sprawie złożył minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. W lipcu wicepremier oznajmił, że "nigdy nie ufał, że Europa doprowadzi to do finału". "Dlatego chcę iść drogą taką, jak poszli Francuzi czy Austriacy; wewnętrznego naszego podatku" - wyjaśnił Gawkowski.
Tymczasem we wtorek w Radiu Zet wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski przekazał, że zapewne w styczniu 2026 roku projekt ustawy dotyczący podatku cyfrowego trafi na ścieżkę rządową. - Otrzymałem pierwszą wersję projektu tych przepisów. Naniosłem trochę uwag, w tej chwili wróciło do ponownego opracowywania, co oznacza, że w styczniu zapewne będziemy już mieli projekt po zmianach, który zacznie ścieżkę rządową, tak jak wiele innych naszych wcześniejszych projektów - poinformował.
- Będziemy proponować wariant szerszy, który oczywiście będzie mógł być dostosowany w ramach uzgodnień i konsultacji, natomiast proponujemy inny mechanizm, ważny dla firm rozliczających się w Polsce, czyli zmniejszanie kwoty podatku cyfrowego kwotą CIT, który dana firma zapłaciła w poprzednim roku w Polsce - wyjaśnił wiceminister.
Wskazał, że oznacza to, że jeżeli gigant cyfrowy, niezależnie z jakiego jest kraju, płaci CIT w Polsce, to podatek cyfrowy będzie o ten CIT pomniejszany. - W związku z czym, to też jest zachęta do tego, żeby po prostu płacić CIT w Polsce, żeby te wpływy podatkowe były rozliczane. To dlatego ma taki charakter równościowy podatek cyfrowy, taki wyrównujący - powiedział.
Miliardy złotych z podatku cyfrowego
Ministerstwo Cyfryzacji zakłada, że wpływy do budżetu zaczną się od dwóch miliardów złotych rocznie, w zależności od tempa wzrostu całego sektora. - Na razie mamy symulację, żeby osiągnąć w pierwszych trzech, czterech latach trzy miliardy. Natomiast jak widzimy, ten sektor rozwija się szybciej, niż zakładano, więc wpływy też pewnie będą szybsze - dodał wiceminister Standerski.













